Medium – co za sztos!

Opublikowano Lipiec 15, 2013 | przez Gofrey

wariat

Nieczęsto w polskiej muzyce zdarza się, że artysta na swoim profilu fejsbukowym rozpoczyna dyskusję na temat Boga i wiary, deklarując się jako gorliwy katolik i chrześcijanin. Wierzący raczej kitrają się ze swoimi poglądami po kątach, nie poruszając ich w swojej działalności twórczej, nie wspominając o kanałach promocji, takich jak Facebook właśnie.

Taka dysproporcja – niby wszyscy katolicy, niby kraj wyznaniowy, a w warstwie celebrycko-muzyczno-artystycznej gorliwych niedzielnych mróweczek zasuwających w siódmy dzień tygodnia do kościoła – jakoś niewielu. Medium wywraca to wszystko do góry nogami. Raper, który nie rymuje o dupach. Nie daje punchy w tematyce imprezowo-alkoholowej. Nie, to raper, który siedzi w teatrze, na jednym z krzesełek i w ponad czterdziestominutowym wykładzie wyjaśnia swoje poglądy, po czym wrzuca to jako „świadectwo wiary” na Youtube…

Szczerze? Ten człowiek to do teraz wielka zagadka. Ostre, stanowcze poglądy w wyjątkowo drażliwych kwestiach, ale i duża miłość do bliźniego, którą widać w każdym jego wideo, w każdym jego utworze i przede wszystkim na koncertach. Zostawmy jednak na moment jego poglądy, o nich rozpiszemy się przy okazji recenzji płyty (prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu), skupmy się na tym, czego dokonał przy jej promocji.

Medium jest bowiem krzewicielem innowacji nie tylko w warstwie muzycznej i treściowej, ale i technicznej, marketingowej, czy jak to dziadostwo się nazywa. Otóż przed wypuszczeniem pierwszej płyty w swojej nowej wytwórni, postanowił zarzucić na miasto promomix – zbitkę piosenek z płyty, którą raperzy często traktują jako demo dla swoich słuchaczy, by nie kupowali ich produkcji w ciemno.

Możliwe, że słuchamy rapu zbyt rzadko, możliwe, że zbyt powierzchownie śledzimy to środowisko, ale promomixy kojarzą nam się z kilkoma minutami nagrania, w którym zawierają się kilkudziesięciu-sekundowe zrywki z poszczególnych utworów z płyty. Cóż, Medium zrobił to inaczej…

 

Piętnaście minut dobrej, filmowej roboty. Kilkanaście kreacji, każda w klimacie utworu, świetny mix, spora dawka humor (rozbrajający uśmiech na koniec kawałka z kowalem czy cały fragment od 7:30)…

Mistrzowska robota, po której od razu zamówiliśmy płytę. Doszła parę dni temu, do przesyłki dołączony był… obrazek Matki Boskiej Łaskawej Kieleckiej. Jesteśmy w trakcie osłuchiwania. Recenzja w drodze.

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑