Menelstwo, korki i złudzenia. Wrocław już nie jest taki zajebisty

Opublikowano Wrzesień 11, 2013 | przez MB

demotywator

Słynący z beztroskiej atmosfery, wyjścia do mieszkańców, prezydenta-kumpla i reklamujący się jako miasto spotkań Wrocław staje się coraz bardziej upierdliwy. Zmiany widoczne są gołym okiem.

Miasto pozbywa się lokaliacji, które przez lata funkcjonowały jako zajebiste młodzieżowe miejscówki (np. Wyspa Słodowa), policja największe siły kieruje przeciwko studentom pijącym piwo w parkach i zagapionych na czerwonych światłach przechodniach. Ponoć kluby są za głośne (nawet umieszczony na dachu wysokiego budynku UP!), a imprezowicze to banda parchów i wandali.

Wiadomo, kilku takich, co to lubią spuścić wpierdol bez powodu zawsze się znajdzie, za to w ciemnych zaułkach policjanta ze świecą szukać. Ci, jak już wiemy, spacerują.

fala

Pochodzić po Wrocławiu też się nie da. Coraz gorzej organizowana komunikacja miejska sprawia, że stojąc na czerwonym mieszkańcy zdążyliby obejrzeć cały odcinek „Gry o tron”. Stąd akcja społeczna, której pomysłodawcy domagają się zielonej fali dla pieszych i cyklistów.

Ale kierowcy też nie mają łatwo. Wraz z końcem wakacji Wrocław zaludnił się na nowo. Miasto stoi w korkach, ludzie niecierpliwią się w tramwajach. A te jeżdżą jak chcą. Albo nie jeżdżą wcale. Według ostatniego zestawienia, Wrocław może się pochwalić najwolniejszymi tramwajami w kraju. A mimo to w ostatnich tygodniach we Wrocku doszło do przeraźliwie ogromnej liczby wypadków z ich uczestnictwem. Motorniczy niby zwalniają, ale mieszkańcy czują się coraz mniej pewnie. Także przez pojebanych jak „Taniec z gwiazdami” kierowców autobusów nocnych. Opryskliwych, schamiałych i gnających na łeb, na szyję.

Do osiągnięcia złotego środka zatem jeszcze długa droga.

Brakuje też pomysłów na to, jak poradzić sobie z problemem wszechobecnego menelstwa. Kloszardzi śmierdzą w autobusach i tramwajach. Zazwyczaj pyskate i chamowate kanary, w takich sytuacjach menela przeważnie nie zauważają wydając ciche przyzwolenie na jazdę na gapę. Za to obrywa się wracającemu z gór studentowi, który biletu nie kupił tylko dlatego, bo automat był spierdolony.

Bezdomni pomieszkują po klatkach schodowych, piwnicach i strychach. Szczają i srają po bramach, straszą mieszkańców i wyłudzają od nich pieniądze. Przeganiani przez straż miejską z jednej kamienicy, udają się do drugiej. Miasto rozkłada ręce i mówi, że nic nie może poradzić. Za to skutecznie radzi sobie z niewinnymi ulicznymi grajkami, którzy w uczciwy sposób starają się zarobić na Podwawelską i browara. Konsekwentnie wymaga od nich zezwoleń na granie w miejscu publicznym, których wcale chętnie nie wydaje. Z podobnym problemem borykali się krakowscy muzycy, którzy w 2010 r. zaprotestowali przeciwko tego typu postępowaniu. Wyszli na ulice, obwiesili się instrumentami i nie wydali z nich ani jednego dźwięku.

Gdyby jakaś agencja pokusiła się o badania nad najbardziej złudnym polskim miastem, Wrocław z pewnością uplasowałby się w czołówce. Wyciąganie ręki w stronę młodzieży i gadki o możliwościach rozwoju to jedynie mydlenie oczu młodym ludziom z małych miejscowości, którzy do stolicy Dolnego Śląska przyjeżdżają z wielkimi nadziejami. Jaka jest rzeczywistość? Umowy śmieciowe, brak miejsc pracy, bezpłatne staże. I coraz więcej młodych ludzi wypierdalających na stałe do Warszawy.

Swoje trzy grosze dołożył również Uniwersytet Wrocławski, który niespodziewanie i bezczelnie podwyższył opłaty za egzaminy poprawkowe. 150 zł zamieniło się na 700, a w niektórych przypadkach na 1500 zł. Kosmos! Władzom uczelni elitarność UWr, i tak już wątpliwa, uderzyła do głowy. Decyzję podjęły bez porozumienia z innymi szkołami. Takie zachowania trzeba tępić jak karaluchy.

Swoją nieudolność miasto próbuje ratować różnego udogodnieniami, które w istocie są o kant dupy roztłuc. Cyfrowe tablice z rozkładami jazdy, które podają zły czas albo notorycznie się psują, biletomaty, które co najmniej kilka razy dziennie się zawieszają, niewygodne miejskie rowery, których jest zdecydowanie za mało, niespodziewane i wydłużające się remonty dróg, które utrudniają podróż do pracy.

Na przestrzeni lat Wrocław zmienił się nie do poznania. Do tej pory naprawdę fajne miasto, stało się nieprzyjemnym miejscem, w którym mieszkańcom rzucane są kłody pod nogi.

korek

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑