Mes jak zwykle krok przed szeregiem. Ale czy jak zwykle lepiej?

Opublikowano Wrzesień 26, 2016 | przez Gofrey

us9CuVV

Pełną parą ruszyła machina promocyjna przy okazji premiery kolejnej solowej płyty rapera Mesa. Muzyk, który już od dawna bardzo mocno akcentuje swoją otwartość na wszelkie nowe nurty muzyczne i nowatorskie drogi rozwoju, po raz kolejny dziarsko wystąpił daleko przed szereg na każdym możliwym polu. Także marketingowym – trwa bowiem internetowe głosowanie na kształt… ostatnich wersów jednego z numerów na płycie.

Na stronie jego wytwórni, Alkopoligamii, znalazł się specjalny dział „Czy ty to ty?” nawiązujący do tytułu jednego z utworów na nowym albumie „AŁA”. Możecie samemu sprawdzić jak to działa W TYM MIEJSCU. Wita nas komunikat-powitanie w domowym studiu nagraniowym i oryginalna prośba – pomóż mi wybrać zakończenie mojego utworu.

Do odsłuchu dostajemy kawałek oraz 10 końcówek – cztery nagrane przez Mesa, dwie przez Stasiaka, po jednej od VNMa, Rasa, Marii Peszek i Emila Blefa, towarzysza Mesa jeszcze z czasów składu Flexxip. Jak widać na załączonym obrazku – wyłącznie od internautów zależy, która z wersji ostatecznie znajdzie się na płycie. Świeże? Jak Bruk-Bet Termalica na futbolowej mapie Polski. Nowatorskie? Bardziej niż dorabianie uszu psa przez filtr na smartfonie.

To zresztą nie jest pierwszy tego typu wybryk Mesa. Złamał schematy choćby „nie-do-końca-solową” płytą „Lepsze Żbiki”, podczas której do współpracy zaprosił cały nowy narybek ze swojej wytwórni, raperów określonych na wejściu mianem żbików. Wcześniej zresztą zabrał ich na przystanek, gdzie na żywo mieli się zmierzyć z nagraniem powitalnego nagrania.

Skąd pomysł na przystankową akcję? Z poprzedniej, równie pomysłowej inicjatywy Mesa, który przy nagrywaniu kawałka „My” opuścił studio i nagrał numer na płytę na ulicy.

***

Wymieniać można by zresztą długo. Zabawa innymi gatunkami z drum’n’bassem czy punk rockiem na czele, pokazywanie swojej ekipy od zaplecza, zarówno w okolicznościowych wideo, jak i w utworach – by wspomnieć choćby „Organizm” opisujący Alkopoligamię jako… No, jako organizm. Udział w piosence z Łozo i Tomsonem, która posłużyła jako tło do jednej z komedii romantycznych, w teorii w charakterze konia trojańskiego w świat mainstreamu. Odpowiedź na krytykę związaną z tym utworem? Kolejny kawałek, wraz z wideo tłumaczącym motywy decyzji i „tło” wejścia właśnie w taką kooperację. Do tego teledysk kręcony na Bałkanach do utworu z Olafem Deriglasoffem czy jedna z najświeższych akcji – klip w Los Angeles do numeru „Nieiskotne” z Izą Lach, w którym artysta rapuje m.in. o kocie używającym kuwety.

Mes po raz enty wychodzi daleko przed szereg, po raz enty eksperymentuje, po raz enty robi coś kompletnie wspak przyjętych kanonów. Raz wychodzą rzeczy duże – jak choćby wypromowanie od razu kilku świeżych młodych raperów, raz nieco mniejsze – jak w przypadku tej kuwety. Ale odcinania kuponów, tak kuszącego w świecie muzyki, u Mesa jeszcze długo się chyba nie doczekamy.

Komentarze


Tagi:



Back to Top ↑