Mesjasz Malibu i gwiazda rocka z Marsa. Charlie Sheen obchodzi urodziny

Opublikowano Wrzesień 3, 2014 | przez MB

sheen3

Nasz ulubieniec Charlie Sheen obchodzi 49. urodziny. Już tylko krok dzieli go od przekroczenia magicznej granicy 50 lat. Podobnie jak odwyk to dobry czas na podsumowania.

Na koncie ma prawie 60 ról filmowych, 4 serialowe główne i 7 gościnnych. Trzykrotnie użyczał swojego głosu. Uznanie zdobył genialną rolą w „Wall Street”, poprawił „Młodymi strzelbami”, „Żółtodziobem”, „Trzema muszkieterami” i dwiema częściami „Hot Shots”. Potem grał dużo i jechał na opinii. Zaliczył sporo średniaków i kilka gniotów. Za „Straszny film 5” zgarnął nominację do Złotej Maliny. Wiele wzlotów, tyle samo upadków. Kariera filmowa Sheena, która w przypadku tego artykułu jest właściwie nieistotna, bardzo przypomina jego intensywne życie, które z rozkoszą celebruje do dziś.

Król życia i śmierci. Przez lwią część swojego czasu na tym łez padole, Charlie otaczał się gwiazdami z najwyższej półki, aktorkami porno, modelkami, alkoholem i narkotykami. I tuż przed „pięćdziesiątką” ma się bardzo dobrze Dlatego tak go podziwiamy.

Bujał się z takimi pannami jak Kelly Preston, Ginger Lynn czy Denise Richards (ach, Dennise…). Baraszkował też z Robin Wright (z kim? z Claire Underwood, znaczy się), o czym mało kto pamięta. Między nagraniami do „Dwóch i pół” potrafił balować non stop przez 36 godzin i wciągać kokę z brzuchów prostytutek (po jednym z takich ekscesów trafił na któryś z kolei odwyk). Kilka lat wcześniej przegiął niczym gwiazda rocka i trafił do szpitala. Prasa pisze, że z uzależnieniem od dragów zmaga się już kilkanaście lat, ale jego konsekwencja i permanentnie dobre samopoczucie, wcale nie wskazują na bój toczony z samym sobą. Sheen w swojej skórze czuje się świetnie, a prowadzone przez niego autodestrukcyjne życie w końcu udało się przekuć w atut, który znacznie wywindował jego podupadłą karierę.

W Księdze Rekordów Guinnessa jego nazwisko pojawia się dwa razy: najszybsze zgromadzenie miliona fanów na Twitterze, najlepiej zarabiający aktor telewizyjny. Fani darzą go uczuciem porównywalnym z tym, jakim Seattle darzyło Kurta Cobaina. Bilety na jego stand up’ową trasę potrafią wykupić w mniej niż 20 minut. Wiedzą też jak pobić rekord oglądalności programów rozrywkowych Comedy Central. Mimo skandali mnożonych na potęgę i wyrzucenia z popularnego serialu (producenta „Dwóch i pół” publicznie nazwał robakiem), Charlie Sheen stał się idolem i ikoną popkultury. Jednocześnie jest symbolem luksusu i kultury upadłej. Sam siebie okrzyknął „Mesjaszem Malibu” i „Poetą napalmu”. Wcześniej był po prostu dobrym aktorem.

slash

Największy cień na jego życie rzucają jednak nie nałogi i seks a problemy z agresją. Na swoim koncie ma m.in. aresztowanie za napaść na kobietę, pobicie żony w Wigilię i przyłożenie jej noża do gardła oraz oskarżenie o przemoc domową (ciekawostka: podczas 30 dni probacji Sheen prowadził warsztaty teatralne w Aspen). Jazda pod wpływem alkoholu i narkotyków wraz z kontrowersjami na tle homofobii (wraz ze Slashem – tym Slashem – wdrapał się na dach hotelu i krzyknął do gitarzysty: Jak to zrobimy? Położymy się razem jak dwa pedały?) przy tym to pikuś.

Ciężko jednak nie żywić do niego sympatii. To wilk w owczej skórze, który sprawia wrażenie równego gościa z dużym poczuciem humoru i sporym dystansem do siebie. Ma swoje na sumieniu i jest tego w pełni świadom. Na pewno wielu rzeczy żałuje, ale nie daje się stłamsić mediom. Jest sobą bez względu na to, co o nim napiszą. W gruncie rzeczy całą prawdę o swoim mniej lub bardziej haniebnym życiu zna tylko on.

Gwiazdor lada moment będzie miał pięć dych na karku, ale ani myśli zwalniać tempa. Jest panem własnego losu i, jak sam siebie nazwał, gwiazdą rocka z Marsa, czarnoksiężnikiem. Dla nas magią jest to, że ten koleś wciąż żyje i to w dodatku na wolności. Tego sekretu pewnie nigdy nie poznamy. Żaden profesjonalny magik nie zdradza przecież swoich trików.

Za to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zdradzał żony. Pewnego razu przepuścił 50 tysięcy dolarów na kurwy nosząc obrączkę na palcu. Małżeństwo trwało 5 miesięcy. To, jak do tej pory, najgłośniejszy skandal z udziałem Charliego Sheena. Mimo że media donoszą do rzekomym powolnym wychodzeniu aktora na prostą, mamy przeczucie, że jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.

Sto lat, Charlie! Boimy się myśleć jak świętujesz.

sheen

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑