„Męska robota”. Rozmowy o trójkątach z przymrużeniem oka

Opublikowano Lipiec 16, 2013 | przez MB

men2

Comedy Central ma w swojej ramówce nowy hit, serial „Męska robota”, z angielskiego „Men at Work”.  To prześmiewcza, ale i realistyczna produkcja o czterech kumplach pracujących w magazynie lifestyle’owym. Czyli temat jak najbardziej z naszego podwórka.

„Men at Work” przybyło do Polski z amerykańskiej stacji TBS. Wystartowało w 2012 roku i jest dziełem Breckina Meyera, aktora znanego z takich filmów, jak „Garfield”, „Garbi – super bryka” czy „Ostra jazda”. Nie ma się więc czym specjalnie chwalić, choć szczerze trzeba przyznać, że gościu jest całkiem niezły. Obecnie można go oglądać w serialu „Franklin & Bash”.

Fabuła „Męskiej roboty” kręci się wokół copywritera Milo, który zostaje porzucony przez laskę. W redakcji poznaje trzech kumpli: Gibbsa, przystojnego fotografa, do którego kobitki lgną jak Kubuś Puchatek do miodu, Tylera, dziennikarza o nieskazitelnie czystym uśmiechu, oraz Neala, ciapowatego pracownika działu sprzedaży. Ziomale przywracają zrozpaczonego Milo do życia. Zabierają go w miasto, gdzie pod naciskiem piersi i pośladków zapomina o tej zdradliwej suce.

I tutaj muszę się wtrącić, ponieważ chwila, w której główny bohater radzi sobie z rozstaniem, nadchodzi zdecydowanie zbyt prędko. Podczas gdy kobiety myślą: w życiu przychodzi to o wiele trudniej, uczucia pozostają, w momencie odejścia nie przestajesz kochać tej osoby, mężczyźni zastanawiają się: który normalny heteroseksualny koleś byłby w stanie zapomnieć o Amy Smart?!

Reszta jest bez zarzutu. Dobrze skrojone postaci, niewymuszona gra aktorska i przede wszystkim zabawne dialogi. Aktorzy nie silą się na śmieszność. Stają się zabawni poprzez sytuacje, w których są osadzeni. A te faktycznie wyglądają jak wyjęte z biografii niejednego samca. Męska przyjaźń, głupawe docinki, darcie łacha z kumpla, picie na umór, palenie „śmiesznych papierosków” (if you know what I mean…) i dużo, dużo seksu. A właściwie rozmów o nim. Ale tych soczystych i faktycznie pieprznych. Scenariusz nie boi się trójkątów, zaliczania autorek sex blogów, wyuzdanych pozycji seksualnych, pornografii i skoków w bok. Jest bardzo liberalny wobec singli, ale nie zapuszcza się za daleko wobec Neala, który od początku jest w stałym związku. Ma jedynie problemy z pewnością siebie i sprośną gadką.

„Men at work” to tak naprawdę seria rad i wskazówek dla mężczyzn. Od tych najprostszych po najbardziej spektakularne. Dzwonić czy napisać sms’a? Golić włosy łonowe czy zostawić zagajnik? Bzyknąć napaloną modelkę czy olać ją ze względu na kisiel również w mózgu? Trochę jak „Seks w wielkim mieście”, tylko mniej wulgarnie i mniej dosadnie. Twórcy skupili się na puszczaniu oka w kierunku widza, a nie na spuszczaniu mu się na klatę.

Całej serii smaczku dodaje znakomicie dobrana obsada. Danny Masterson, czyli Steven z „Różowych lat 70” (oprócz niego w kilku odcinkach gościnnie pojawia się m.in. Laura Prepon, serialowa Donna i przyczyna wielu pierwszych ejakulacji), robi tu za gwiazdę. Na szczęście Michael Cassidy („Tajemnice Palm Springs”, epizod w „Operacji Argo”), James Lesure (dla niego to pierwsza tak duża robota, bo rolą Strażnika w „Karmazynowym przypływie” raczej nie zaistniał) i Adam Busch (ten z kolei zaliczył nic nie znaczącą fuchę w „Leonie Zawodowcu”) dotrzymują mu kroku, często nawet odciągając uwagę widza od głównego bohatera.

Każdy z nich reprezentuje inny typ faceta. Dlatego serial nie jest wycelowany wyłącznie w samców alfa. Zapraszam podrywaczy, seksoholików, nieudaczników, impotentów, rogaczy, nieśmiałych, śmiałych i zarozumiałych. „Men at Work” to cztery zabawne życiorysy przeciętnych kolesi, którzy przy okazji mają najlepszą fuchę pod Słońcem (przypominam, pracują w magazynie lifestyle’owym, spotykają gwiazdy rock, sportowców i topowe modelki).

Do tej pory seriale dla mężczyzn oscylowały wokół stereotypowej, szorstkiej męskości z domieszką uroku osobistego („Californication”, „Synowie Anarchii”, „Vegas”). Breckin Meyer stworzył program o konwencji typowo komediowej, w której, jak się okazuje, faceci odnajdują się równie dobrze.

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑