Microsoft pokazał nowego Xboksa. Konsolę, która budzi bardzo mieszane uczucia

Opublikowano Maj 23, 2013 | przez Diabeu

6c7512049-new-image-consolesblocks_desktop_large

21 maja 2013 roku Microsoft pokazał światu swoją nową konsolę do gier. Xboksa One. I w przeciwieństwie do Sony i sytuacji z PlayStation 4, tym razem na własne oczy mogliśmy zobaczyć pudło, które jeszcze w tym roku postawimy obok telewizora. I wiecie co? To pudło jest cholernie brzydkie.

Tak, Xbox One nie należy do najpiękniejszych sprzętów. Wygląda niczym dekoder telewizji satelitarnej z lat 90. Brakuje jeszcze tylko paszportu Polsatu, który byłby dołączany do zestawu. Kompletnie nie czuć, że jest to nowoczesna, high-endowa konsola, która nawet w 2020 roku nie będzie jeszcze przestarzała. Na szczęście wygląd nie jest najważniejszy. Choć przyznaję, że gdzieś to szkaradne pudło trzeba będzie postawić. A za telewizorem się pewnie nie zmieści, bo jest taaakie duże. Hihi.

Przejdźmy jednak do sedna, czyli do bebechów. Xbox One to ośmiordzeniowy procesor AMD Jaguar oparty na 64-bitowej architekturze, 8 GB pamięci RAM, USB 3.0, wbudowane Wi-Fi, dysk twardy 500 GB, wejście HDMI oraz napęd Blu-ray. Żyjemy w czasach, w których nawet konsole muszą posiadać typowo pecetowe podzespoły. W końcu nawet Sony w końcu uderzyło się w pierś i w PS4 zastosowało bardzo zbliżoną architekturę. Nie ma się jednak co temu dziwić, bo na takich sprzętach po prostu deweloperom łatwiej tworzy się gry, a to one są przecież najważniejsze. Choć oceniając konferencję Microsoftu przez pryzmat pokazanych na niej gier, można mieć co do tego pewne wątpliwości… Ale o tym później.

Nowy Xbox sprzedawany będzie w zestawie z kontrolerem Kinect drugiej generacji, wyposażonym w kamerę 1080p, który będzie oczywiście lepszy, ładniejszy, dokładniejszy i w pełni kompatybilny z pecetami. Przemodelowano także genialnego pada, w którym Microsoft wprowadził podobno około 40 zmian. Najważniejsze to wibrujące triggery i zupełnie nowy „krzyżak”, który w poprzedniej wersji pada był tak chujowy, że niektórzy ludzie przechodzili z jego powodu do obozu Sony. Ja do dzisiaj nie wiem, jak można było stworzyć takie gówno.

xbox_one-joypad

A teraz czas na złe wiadomości…

Xbox One nie będzie kompatybilny z grami z Xboksa 360. Zarówno pudełkowymi, jak i tymi w wersji cyfrowej. W sumie to można było się tego spodziewać, ale z drugiej strony można się nieźle wkurwić, że w celu zachowania kolekcji, trzeba będzie zachować starego, hałasującego Xkloca (na szczęście będzie można przenieść swojego Gamertaga). A skoro już o hałasie mowa – M$ obiecuje, że nowy Xboks będzie działał cztery razy ciszej od poprzednika. Oby, kurwa, oby, bo 360-tka pracowała niczym traktor w trakcie żniw i była w stanie obudzić sąsiadów śpiących za ścianą.

Druga zła wiadomość jest taka, że konsola będzie wymagała od nas obowiązkowego zainstalowania każdej gry na dysku twardym. Tak, każdej. To zapewne w celu zredukowania, tudzież całkowitego zlikwidowania obiegu gier z drugiej ręki. Gry poprzez instalację będą przypisywane do naszego konta na Xbox Live, przez co ich uruchomienie na innej konsoli może okazać się niemożliwe, chyba że uiścimy specjalną opłatę aktywacyjną. To nie żart! Bo choć cała sprawa pozostaje póki co dość niejasna, internet już huczy od całkiem wiarygodnych plotek, iż Microsoft zamierza raz na zawsze rozprawić się z handlem używkami. I nic z tym nie zrobimy, takie czasy.

xbox_one_p

Co dalej?

Xbox One to konsola, która spokojnie przez następne 10 lat będzie cieszyła się popularnością i pozostanie na ustach całego grającego świata. A mimo tego jej oficjalna prezentacja zdecydowanie zawiodła i koniec końców wywołała sporo kontrowersji. Dlaczego? Powód jest prosty: Microsoft skupił się na wszystkim, tylko nie na tym co najważniejsze, czyli grach. Pokazano kilka krótkich i nic nie mówiących trailerów gier, które tak naprawdę wszyscy dobrze znają i dokładnie ich się spodziewali. FIFA 14, Call of Duty Ileśtam, Forza Motorsport 5 – przecież to nic szałowego, żadna nowa generacja.

Widać, że firma chce uczynić ze swojego sprzętu domowe centrum rozrywki i zacząć zarabiać na czymś więcej niż tylko na grach. Chcą dogodzić wszystkim i stworzyć wszechstronną zabawkę, na której będziemy oglądali telewizję, wypożyczali filmy, słuchali muzyki, surfowali po internecie, a także od czasu do czasu grali w gierki. Nie tego oczekiwali hardcore’owi gracze. Oni w pierwszej kolejności chcieli zobaczyć zapowiedzi urywających dupę tytułów. A tego nie było.

Pozostaje jeszcze nadzieja, że w czerwcu na targach E3 w Los Angeles Microsoft przypierdoli z grubej rury i wówczas pokaże prawdziwe konkrety. Póki co Xbox One pozostawia spory niedosyt. Niestety.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑