Mieszkam w Warszawie. I jestem beznadziejny, jak każdy facet ze stolicy

Opublikowano Styczeń 9, 2014 | przez Dżordż

 boysarestupid-759160

Wstałem dziś o 11, dziabnąłem kawę, nastawiłem Antyradio, wyjrzałem przez okno i pomyślałem, że to będzie piękny poranek. Niestety coś mnie podkusiło, żeby odpalić cholernego Facebooka. Koleżanka zalinkowała tam najgłupszy tekst jaki przeczytałem w tym roku. To wyznanie zapewne nie zrobi na was wrażenia, bo mamy jednak dopiero dziewiąty dzień stycznia. Napiszę więc inaczej: na taki pierd nie trafiłem od wielu miesięcy. Wkurwiłem się nie na żarty, postanowiłem więc nasmarować odpowiedź.

Ale po kolei, oto link do „artykułu”:

http://wawalove.pl/Warszawiacy-sa-do-duy-a12548

Najlepiej żebyście go przeczytali w całości, ale może być tak, że nie dacie rady. Ja się zmusiłem (szefie, chcę premię!), więc powiem wam co i jak. Generalni to trzy laski, których IQ dodane do siebie nadal jest niższe od ilorazu inteligencji bukietu kwiatów w wazonie postanowiły sobie popsioczyć na facetów mieszkających w Warszawie. Cały tekst gderają o tym jakie są fajne, bystre, dowcipne, ciekawe, nieprzystępne i chuj wie co jeszcze, no i oczywiście o tym, że trafiają na samych beznadziejnych samców.

Czytając te rzygowiny doszedłem do jednego słusznego wniosku: kto jak nie Wyszło ma bronić chłopaków ze stolicy? No więc jadę z tym koksem, a że najlepszą obroną jest atak, to pozwólcie, że wypunktuje nasze dziewoje.

Fragment:

Jacy są warszawiacy? Jednym słowem proszę.

Sylwia: – Beznadziejni (śmiech)
Weronika: – Przewidywalni
Marta: – Kiepscy w łóżku

Komentarz:

Sylwio, Twoje kolejne wypowiedzi z tekstu świadczą o jednym: jesteś kretynką. Ni mniej ni więcej tylko po prostu głąbem. W tej sytuacji nazywanie przez Ciebie osoby x beznadziejną pozwolimy sobie poczytać za komplement. Na zasadzie: skoro idiota ma nas za idiotów, skoro są obok siebie dwa minusy, to wychodzi z tego jednak plus.

Weroniko, nazywanie przez Ciebie kogokolwiek przewidywalnym ma mniej więcej taki sens, jakby Silvio Berlusconi rzucił pod czymkolwiek adresem: jesteś seksoholikiem! Pewnie nie zrozumiesz o co nam chodzi, więc uprzejmie wyjaśniamy: Włoch nie powinien tego robić, bo sam jest mega ruchaczem. Tak samo Ty nie powinnaś nazywać kogokolwiek przewidywalnym gdyż… nooo, domyśl się… (jeszcze sekundka niepewności)

sama jesteś MEGA PRZEWIDYWALNA

Marto, owszem bywamy kiepscy w łóżku. Głównie wtedy gdy przychodzi nam spółkować z kimś na Twoim poziomie. Facet nie oferma, facet od razu wyczuje z kim ma do czynienia. No i kiedy wpada na taką pannicę jak ty, są dwa wyjścia: albo kończy po minucie spustem, albo po trzydziestu sekundach flakiem. Ewentualnie może jeszcze migać się od pieprzenia Ciebie – to będzie bolało – czymkolwiek. Setną powtórką „Notting Hill”. Dwutysięcznym odcinkiem „Familiady”. Lekturą „Nad Niemnem”.

Fragment:

Marta: Od wielu lat nie trafiłam na porządnego faceta. To znaczy znam takich, owszem, jednak są oni już ojcami.

 Sylwia: faceci przyjeżdżają tu na studia, do pracy, zdobywają to dość szybko i mając lat trzydzieści lub nawet mniej, kawalerkę i kredyt na karku myślą, że odnieśli wielki sukces i są już życiowo spełnieni. Chcą się więc natychmiast żenić. Taki wiejski pragmatyzm.

Jak więc dziewczyny takie jak Wy mają znaleźć sobie faceta na stałe?

Sylwia: Tak naprawdę mamy mało czasu. Bo praca i praca. Możliwości są tylko dwie: praca lub imprezy. Wśród znajomych karty są już raczej rozdane, mężczyźni pożenieni. W pracy to trochę śliska sprawa, bo swojego podwładnego przecież nie poderwę, a przy związku z szefem mogę być posądzona o robienie kariery przez łóżko, co się przecież tutaj non stop zdarza.

Marta: Głównie na imprezach weekendowych, w lokalach.

Których lokalach?

Marta: Trochę tego jest (śmiech). Opera, Enklawa, Platinium… są też inne. Niestety, w takich miejscach spotyka się trzy typy warszawiaków: „Kogucika”, „prezesa” i „studenta-pierdołę”. Wszystkie trzy to nie jest materiał na stały związek.

Komentarz: 

Marto, mam wrażenie graniczące z pewnością, że gdybym kupił i odpakował Ci snickersa, a następnie go wręczył, nie trafiłabyś nim do buzi. Dlaczego? Bo nawet na tę czynność jesteś za mało inteligentna.

Sorry, ale ciężko inaczej ocenić babkę, która notorycznie szlaja się po klubach, a potem dziwi się, że nie wpadła na nikogo wartościowego. To tak jakby ktoś zagrał w ruską ruletkę, a następnie był w szoku, że pistolet JEDNAK wystrzelił i go zabił.

Żartowałem, Martuś. Taka osoba nie mogłaby być w szoku, ponieważ już by nie żyła.

Wyjaśniam, bo na pewno na to nie wpadłaś. Wpadłaś za to na 100 % na niejeden słup na ulicy. Dlaczego? Bo jesteś pechowa. MUSISZ być, inaczej poznałabyś kogoś nawet w tej osławionej Platynie. Nie ma bata, jak tyle łazisz po tych imprezowniach, to statystyka jest po Twojej stronie. Innymi słowy: jak spotkałaś ileś tam tysięcy gości w klubach to chociaż kilkudziesięciu musiało być wartościowych. Ale wiesz co? Może być tak, że wyczuli podświadomie Twój BI (nie chodzi o to, że lubisz i chłopców, i dziewczynki, to skrót od BRAK INTELIGENCJI) i uciekali szybciej niż Usain Bolt biegał na igrzyskach w Pekinie.

Sylwia, naprawdę uważasz, że masz tylko DWIE możliwości? Mieszkasz w tej stolicy od urodzenia, przynajmniej tak zapewniasz, i jeszcze się kurwa nie zorientowałaś, że opcji jest więcej? Jakiś hm… tysiąc? Podsunę Ci kilka najprostszych, bo zanim na to wpadniesz umrzesz ze starości: internetowe portale randkowe, teatr, zajęcia z tańca, oaza religijna, biblioteki (polecam BUW, tylko nie pomyl z BMW) i lodowiska. Więcej nie będę wymieniał bo jeszcze padniesz z wrażenia, a ja, lichy mieszkaniec Warszawy, nie chciałbym mieć Cię na sumieniu. Nie mam zamiaru też pozbawiać kolegów z miasta takiego ciacha jak Ty.

Fragment:

No właśnie, a jacy warszawiacy są w łóżku?

Sylwia: No please… nie ma się czym chwalić.
Weronika: Krótkodystansowi (śmiech)
Marta: Przede wszystkim samolubni. Kobieta ma być niewolnicą, spełniającą jego najskrytsze marzenia, w zamian dostąpi ona zaszczytu obcowania z panem i władcą. Poza tym faceci posiadają mentalność pornograficzną. Życie seksualne naprawdę różni się od tego, co widzimy w filmach porno. Niestety panowie tego nie dostrzegają… lub nie chcą dostrzegać. Jest też duża grupa dziewcząt, która się na to zgadza.
Sylwia: Nie ma partnerstwa. Facet nie myśli o zaspokojeniu partnerki, myśli o sobie. Zresztą faceci tacy już są. Para wspólnie kupi samochód, to on mówi „moje auto”, nawet jeśli to jego dziewczyna spłaca kredyt.
Weronika: Non stop się chwalą swoimi dokonaniami, nawet beznadziejnymi. To jest straszne.

Komentarz:

Marta, ja nie wiem na kogo Ty trafiałaś w swoim życiu seksualnym, ale obawiam się, że byli to kolesie z dziwnym wąsikiem, przylizaną na bok fryzurką, skórzanymi butami, słuchający niemieckiego radia, a na ich ścianach znajdowała się swastyka (wpisz w google i sprawdź co to).

Weronika, słyszeliśmy, że Twój stary po kieliszku lubi w towarzystwie chlapnąć takie zdanie: ale mam fajną córkę!

Sylwia, rozumiem, że chciałabyś minetkę, ale może facet Ci jej nie robi, bo problem tkwi w TOBIE? Mam dwa pytania: czy golisz cipkę? Czy depilacja intymna obejmuje też pupę?

Jeśli na oba odpowiedziałaś „nie”, to mam dla Ciebie złą wiadomość: nie jesteśmy fanami kukułczych gniazd.

Fragment:

Nieźle dowaliłyście warszawiakom. Naprawdę nie ma żadnej nadziei?

Sylwia: Bez przesady, wierzymy, że fajni faceci gdzieś w tym mieście są. W końcu to stolica. Może źle trafiamy? Może chodzimy do złych klubów? Może postawiłyśmy zbyt wysoko poprzeczkę? Tyle, że tak naprawdę wiele nie chcemy.

Komentarz: 

Sylwia, ale po co ta fałszywa skromność? Wy, jak wiadomo, wybieracie NAJLEPSZE możliwe miejsca do wyszukania potencjalnego partnera do stabilnego związku. Problem tkwi w nas, a nie w Was. Wiesz na czym polega? Boimy się kobiet, które stanowią połączenie intelektu, klasy, elegancji i szyku. Dlatego gdy widzimy taką LUX TORPEDĘ jak Ty, zamieramy. Z pussymagnetów robimy się zwykłymi jąkałami, które nie potrafią sklecić jednego zdania współrzędnie złożonego, o poważniejszym monologu nie wspominając. Onieśmielasz nas, ponieważ, jak deklamował poeta, jesteś laską ostrą jak Tabasco. Rada dla Ciebie: bądź na tych zabawach nieco… głupsza. Przaśniejsza. Bardziej uśmiechnięta. Wtedy chłopcy hurtowo się przed Tobą otworzą i zobaczysz jakie mamy piękne wnętrza. Ładniejsze niż te Luwru!

Fragment:

A czego chcecie? Jaki ma być ten wymarzony warszawiak?

Sylwia: Wystarczy dobry, uczciwy partner. Taki do wspólnego zamieszkania. Wykształcony, żeby było o czym rozmawiać wieczorami. Mający podobny pomysł na resztę życia. Rozumiejący kiedy jest czas na zabawę, a kiedy trzeba być poważnym.
Weronika: I niech taki facet będzie lekko wyluzowany, a nie spięty jak gumka w majtkach. To, że tańczę z innym nie oznacza, że mu zaraz wskoczę do łóżka. Warszawiacy potrafią częściej strzelać fochy niż warszawianki.
Marta: Dużo się ostatnio zmieniło, szczególnie w relacjach damsko-męskich. Sprawy idą w inną stronę, jest coraz lepiej. Mężczyźni zaczynają rozumieć, że czas typowego samca-alfy się kończy. Powoli zaczynają się zmieniać. Jednak zbyt wolno.

Komentarz:

Sylwia, po analizie Twojej wypowiedzi nie sądzimy, żebyś miała pomysł na to, jak pomalować paznokcie w najbliższy piątek wieczór. A skoro tak, nie podejrzewamy Cię o to, że masz coś takiego jak „pomysł na resztę życia”, serio. Poza tym naprawdę uważasz, że istnieją faceci do „wspólnego zamieszkania”? Przestań, każdy z nas robi na środku salonu skarpetkowy Mount Everest, całe weekendy ogląda mecze w telewizji, a jak już się od nich odklei to tylko na rzecz internetowego porno.

Weronika, jak widzisz spełniam Twoje oczekiwania – mam luz. I to duży, dlatego nie przeszkadzałoby mi nawet specjalnie gdyby kolo w tańcu położył Ci na tyłku łapę. Albo i dwie! Albo wiesz co? Dla mnie mógłby Cię w ogóle zabrać w pizdu.

Marta, oczywiście, że kończy się czas samca-alfa. Właściwie już się skończył. Niedawno nastała era hipstera, rozumiem, że masz mokro w majtkach (na pewno są wysokiej jakości, podejrzewam, że Intimissimi, w końcu jesteś taaaaaka klubowo-ekskluzywna), kiedy widzisz gościa z mniejszą dupą od Ciebie, który ma też lepiej wycieniowane powieki? O perfekcyjnie wydepilowanych brwiach nawet nie będę już wspominał.

Komentarze


Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑