Mieszkańcom województwa lubuskiego nie zazdrościmy wojewody…

Opublikowano Sierpień 6, 2015 | przez lucky bastard

woje

Pierwszy sierpnia to data, która zamiast łączyć, dzieli Polaków. Po jednej strony barykady ci, dla których jest to moment szczególny, wyjątkowa okazja nie tylko do złożenia hołdu dzielnym powstańcom, ale również zamanifestowania miłości do ojczyzny. Po drugiej – ludzie, którzy uważają, że decyzja o podjęciu walki była błędem – mowa głównie o tych, którzy nie tylko nie czują magii tej chwili, ale również nie mają oporów, by szydzić z tych, którzy czują. Oczywiście jest jeszcze grupa gapiów – zapewne najliczniejsza – która ma to wszystko w dupie. W tym roku zauważyliśmy jednak istnienie jeszcze jednego obozu – ludzi, którzy chcą/próbują uczcić pamięć powstańców, lecz nie bardzo potrafią.

Z reguły dzielą się oni na tych, którzy szukają przy okazji taniego poklasku (najbardziej obrzydliwa część) i na tych, których wpadki wynikają z chwilowego zaćmienia umysłu, czy też zwykłej głupoty. Zapewne zauważyliście w swoim otoczeniu i jednych, i drugich, wystarczyło odpalić Facebooka, bądź inne portale społecznościowe. Półnagie laski, dla których podwinięte koszulki z symbolem Polski Walczącej, były tylko pretekstem do pokazania ciała lub zaprezentowania nowych sandałów. Kolesie, z browarkiem w jednej ręce i fajką w drugiej, którzy wyszli z podobnego założenia. Kompromitujące podpisy, brak elementarnej wiedzy, a co za tym idzie poszanowania. Wśród celebrytów najbardziej błysnęła chyba Natalia Siwiec, odpalając race (nieszablonowo, tysiące lajków!) na sopockiej plaży i robiąc z tego ustawkę dla paparazzich. Jej dziarski koleżka oczywiście zapozował z ręką w kieszeni, ale co tam… Cześć i chwała bohaterom.

Jest jednak jeszcze inny przypadek, który „urzekł” nas zdecydowanie bardziej. Głównie dlatego, że to wyjątkowy miks lansu i głupoty. Bohaterką – a jakże – polityk. Katarzyna Osos, wojewoda lubuski, do tej pory dla nas postać anonimowa. W sobotę, wraz z dźwigających wielki wieniec giermkiem, wybrała się na gorzowski cmentarz – zapewne trochę popsuło jej to weekendowe plany, ale co tam, taka praca. Zresztą, miała tylko zapozować do fotki, złożyć kwiaty pod pomnikiem Armii Krajowej i fajrant.

O jej zaangażowaniu w sprawę najlepiej świadczy fakt, że zamiast pod wyżej wymienionym złożyła wieniec pod pomnikiem ofiar stalinizmu. Całkiem blisko, prawda? Jeszcze ciekawsze jest to, że na miejscu NIKT nie zauważył pomyłki. Wszyscy poudawali zadumę, niektórzy się pomodlili. Odfajkowane.

Wpadkę wykrył dopiero przypadkowy przechodzień, który przyszedł na cmentarz, by naprawdę uczcić pamięć powstańców.

Co w takim przypadku powinien zrobić polityk? Spalić się ze wstydu i po prostu przeprosić? To chyba byłoby najsensowniejsze wyjście w sytuacji, jednak pani Osos postanowiła rozwiązać sprawę inaczej. Zapoznajcie się z jej tłumaczeniem. A w zasadzie człowieka z jej biura prasowego (cytat z Gazety Lubuskiej).

– Przez to, że część pracowników biura wojewody pojechała na Przystanek Woodstock, wojewoda została wprowadzona w błąd. Został on już naprawiony i kwiaty zostały przeniesione na właściwe miejsce.

Tak, to dzieje się naprawdę. I znów wszystkiemu winny ten Owsiak! Jeśli wydawało się wam, że funkcja wojewody wymaga samodzielnego myślenia, to jesteście w błędzie. Jeśli uważaliście, że umiejętność czytania jest niezbędna, by rządzić województwem, to nic z tych rzeczy. Wystarczy, że część załogi pojedzie na koncerty i już paraliż. Zresztą, po co drążyć? Kwiaty zostały przeniesione, sprawy nie było.

Cóż, mamy nadzieję, że w przyszłości pani wojewoda nie będzie miała tak poważnych obowiązków na głowie. Zamiast składania wieńców, widzielibyśmy ją w roli osoby, które je układa. Nic nie ujmując paniom pracującym w kwiaciarniach, to chyba jest fucha na jej poziomie.

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑