Nie nazywajmy szamba perfumerią, czyli Miley Cyrus jako obiekt konfliktu kulturowego

Opublikowano Marzec 30, 2014 | przez MB

cyruswis

„Urynkowienie dzieciństwa”, „stratyfikacja płci”, „biseksualizm, homoseksualizm i kobiece ciało” – m.in. o tym można się sporo dowiedzieć na przykładzie Miley Cyrus podczas letniego kursu „The Sociology of Miley Cyrus”. Tak przynajmniej twierdzą władze uczelni Skidmore College w stanie Nowy York. Już teraz współczujemy studentom.

Inspiracją stała się niesławna gala MTV Video Music Awards 2013, podczas której piosenkarka lepiła się do Robina Thicke i pocierając się mikrofonem o krocze raz na zawsze zerwała z wizerunkiem mdłej nastolatki i gwiazdki Disneya (wyobrażacie sobie Myszkę Mickey stymulującą masturbację?). Zanim wykładowcy wpadli na pomysł przedmiotu, zorganizowali wykład pod dumnie brzmiącym hasłem „The Rise and Fall of Miley Cyrus: Race, Class, Gender and Media”.

W ramach kursu przeprowadzane będą liczne dyskusje, z kolei do zadań studentów należeć będzie… pisanie referatów i analizowanie Miley pod kątem współczesnej kultury w oparciu o piosenki, teledyski, posty internetowe, cytaty i wywiady. A jak wszyscy wiemy Hannah Montana to krynica mądrości. Postać na tyle nietuzinkowa i archetypiczna, by stać się symbolem „urynkowienia dzieciństwa”, „stratyfikacji płci”, „biseksualizmu, homoseksualizmu i kobiecego ciała”, a także tego, „co dzieje się z gwiazdami Disneya, gdy dorosną” (Pies Pluto pod koniec kariery został nałogowym hazardzistą i stracił cały swój majątek na ruletce).

mileymiley

Ogólnie mówiąc: uczelnia Skidmore zrobiła z Miley Cyrus obiekt konfliktu kulturowego. To tak jakby zespół De Mono miał zostać obiektem rewolucji na rynku muzycznym. Uczniowie naturalnie już teraz wietrzą wielki szwindel i nie dają się nabrać na kity wciskane przez pomysłowych profesorów. Stosunek do Miley Cyrus powszechnie jest lekceważący, a postać piosenkarki ciągnie za sobą wstyd, zażenowanie i najprościej mówiąc siarę.

Jak najbardziej popieramy tych młodych ludzi, którym już nie tylko media pragną zrobić wodę z mózgu.

Przedmiot poświęcony Miley Cyrus to doskonały przykład wprowadzania chamstwa na salony. A przecież dziadek powtarzał: nie nazywajmy szamba perfumerią.

Niestety, nie jest to pierwszy tego typu przypadek. W 1997 Uniwersytet Amsterdamski poświęcił serię wykładów Madonnie. W 2010 Uniwersytet Karoliny Południowej rozdmuchiwał na zajęciach popularność Lady Gagi. Studenci w Georgetown University uczyli się o Jayu-Z, studenci w Rutgers University w New Jersey o Beyonce.

Ciężko pisać o tego typu wymysłach i nie złapać się za głowę. Ciężko też nie przełożyć ich na polski grunt i nie zacząć sobie wyobrażać, co by było, gdyby Jan Miodek zaczął na swoich zajęciach we Wrocławiu analizować teksty piosenek zespołu Weekend, Mariny a specjalny wykład poświęcił „Rolowaniu” Nataszy Urbańskiej.

mileyłza

Komentarze


Tagi: , , , , , , , ,



Back to Top ↑