Millenialsi i hipsterzy to przeszłość. Ulicami rządzą yuccies

Opublikowano Lipiec 2, 2015 | przez MB

Yuccies

Można się było tego spodziewać. Dwie najbardziej ekspansywne młodzieżowe grupy społeczne przestają powoli istnieć w znanej dotąd formie. Mutują w jedną nową.

Granica pomiędzy hipsterami i millenialsami, a yuccies (Young Urban Creatives) jest bardzo cienka, ale znacząca. Przede wszystkim yuccies nie są ani hipsterami, ani millenialsami. Takie porównania są wręcz obraźliwe. Wolą żeby dostrzegać ich zdolności intelektualne oraz twórcze. To przeważnie ludzie wykształceni, z własnym zdaniem i konkretnym spojrzeniem na świat. Nastawieni na sukces i realizację celu, mają dobrze płatną pracę i lubią karmić swoje ego. Bywają cyniczni, ale nie pysznią się. Dbają o siebie, o ciało i zdrowe odżywianie. Dużo ich w sieci. Najczęściej kobiety i mężczyźni między dwudziestym czwartym a trzydziestym rokiem życia.

Yuccies są od swoich poprzedników są dojrzalsi emocjonalnie i mają w życiu inne priorytety. Nie wstydzą się głównego nurtu i nie manifestują przywiązania do rzeczy alternatywnych. Interesują ich sektory IT oraz e-commerce, chętnie eksplorują nieznane rynki i zdobywają nową wiedzę. To właśnie oni tworzą najwięcej udanych startupów i aplikacji mobilnych. Pracują, nie czekają. Założenie, że coś się należy, jest im obce. Dzięki swojej determinacji zazwyczaj dostają to, czego chcą.  Ewentualne niepowodzenie działa na nich mobilizująco i zmusza do wzięcia sprawy w swoje ręce, czyt. założenia własnego interesu i znalezienia dla niego niszy. Najczęściej są to strzały w dziesiątkę.

O ile hipsterzy chcieli być wiecznie młodzi i imprezować na całego, o tyle yuccies chcą się rozwijać i być przydatni na rynku pracy. Aby nie odstraszyć potencjalnego pracodawcy, nie tatuują się w widocznych miejscach, nie kolczykują i nie noszą tuneli w uszach. Cieszy ich ciągłe podnoszenie kwalifikacji i lubią to co robią. Najłatwiej znaleźć ich w domach mediowych, w social mediowych agencjach lub w portalach zapewniających nowoczesne usługi (np. streaming muzyki). Co ciekawe, nie stymuluje ich hajs, a poczucie bycia częścią czegoś wyjątkowego.

Hajs przychodzi do nich sam. A oni chętnie z niego korzystają. Weekendy spędzają na bliższych lub dalszych wypadach, stać ich na dobry samochód, jeśli wybierają wino, to na pewno nie to z najniższej półki. Nie muszą oszczędzać i nie chcą. Uprawiają mało popularne sporty, stołują się na mieście i często podróżują. Mieszkają jednak w centrum miasta, nie wybywają na stałe na przedmieścia, ani nie wprowadzają się do modnych dzielnic. Najlepiej im w klimatycznej kamienicy.

Jeśli chodzi o styl, to mamy do czynienia z tzw. fryzurą boczną, okularami w ciemnych oprawkach, wąsami i brodą, wszystko razem tworzy jednak nie tyle spójną, co zadbaną i schludną całość. Ubrania koniecznie wyprasowane i dobrze leżące, nie ma mowy o przypadkowości kolorów i chaotycznych kombinacjach. Zarost owszem rośnie, ale nigdy na dziko. Trudno również spotkać przedstawiciela yuccies, który by śmierdział. Zapach jest bardzo istotny, dlatego w perfumy ta grupa społeczna inwestuje bardzo dużo.

Przede wszystkim jednak inwestuje w siebie i w swoją przyszłość. Nie narzeka i nie kontestuje. Jest odważna, śmiała, pewna swoich umiejętności i gotowa sprostać wyzwaniom rzucanym przez życie. Tak dla odmiany to mądra grupa.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑