Miłość na bogato, odcinek 2 – prowincjuszka na skraju bankructwa

Opublikowano Wrzesień 11, 2013 | przez ZP

milosc-na-bogato-obsada-serialu_16838298

– Jak casting? – spytała Marcela naszej dziewczyny zza miedzy, która w końcówce pierwszego odcinka „Miłości na bogato” o mało nie straciła swojego wiana, na które czyhał nachalny wielkomiejski mydłek.

– Nie ma o czym gadać – odpowiedziała Justyna.

A więc jednak: w drugiej części chyba nie będzie wielkie afery pt. prawie mnie zgwałcono podczas przesłuchania.

Niedoszła gwiazda wybiegów z Wałcza postanowiła przemilczeć ten smutny fakt. Przynajmniej na razie.

Jeszcze nie zdążyłem tego przetrawić, a już doszło do poważnej kłótni: Marci, miłośniczka wszelkich predyspozycji i szampana, zrobiła swojemu mężczyźnie, pięknemu Janowi, zadymę na sto dwie fajerki. Powód? Odczytała w jego wypasionej, wielkomiejskiej komórce, która posiada pewnie nawet klimatyzację, wiadomość od niejakiej Moniki. To całkiem niezła foka, taka w typie odloty.pl 1000/h,  którą kiedyś nasz przystojniak nadziewał na ruszt. Teraz jednak nic dla niego nie znaczy, przynajmniej tak tłumaczy.

W tym odcinku nie tylko Marcela przeżywa straszne chwile z ukochanym. Także jej przyjaciółka Sylwia – właścicielka showroomu, która pół dnia spędza na piciu wina, a drugie pół na zakupach w absurdalnie drogich sklepach – ma problem ze swoją miłością, niejakim Gabronem. To prawdziwy buntownik – lubi sobie pomelanżować,  a także pościgać się pod Warszawą autem (a tak poza tym wg mnie to jedyna osoba z obsady, która nie jest ładna do wyrzygania). To nie podoba się Syl, która chciałaby mieć bardziej ustabilizowanego emocjonalnie partnera. Gabron ląduje więc na bruku.

Moim zdaniem przyjaciółka Marceli rozstała się z nim nie tylko dlatego, że jest lekkoduchem, ale i przez dziwaczny styl ubioru. Gościu nosi się jak skrzyżowanie hipstera z ulicznym tancerzem i po prostu nie pasuje do swojej ultra-eleganckiej dziewczyny, robiącej zakupy w, jak to napisano widzom kiedy laski buszowały na zakupach, „ekskluzywnym butiku”.

A właśnie, shopping. Patrząc jak szczęśliwe są nasze gwiazdki kiedy go uprawiają wnioskuję, że wolą ten rodzaj zabawy niż petting.

– Wiecie co dziewczyny, ja chyba nie byłam na zakupach ze dwa tygodnie – to szokujące wyznanie Marceli sprawia, że aż podskakuję na swoim krześle (jaka szkoda, że nie oglądam serialu na wypasionej kanapie za minimum 20 000 zł).

Od naszej bohaterki bije dobrym samopoczuciem. I jest to zrozumiałe zważywszy na to, że kilka scen wcześniej śliczny Jan przeprosił ją za wiadomości SMS od Moniki. Zrobił to w sposób godny młodego milionera: zajebał sypialnię różami, no a poza tym kupił szampana – najprostszy środek do serca atrakcyjnej alkoholiczki. Marcysia dziabnęła go z radością, a następnie Janeczek dziabnął ją, czego już niestety kamery nie pokazały. Szkoda, gdyby nasza para poszła w ślady Frytki i Kena, serial nabrałby rumieńców.

Wróćmy jednak do zakupów, to ważna część drugiego odcinka, właśnie w „ekskluzywnym butiku” rozegra się jego największy dramat. A zaczęło się tak niewinnie… dziewcze z Wałcza przymierzyło ładną sukienkę. Justysia całe życie chodziła pewnie w ciuchach z lumpeksu, więc wiadomo, że jak założyła wypasioną szmatkę, to mało nie zemdlała z wrażenia. Marcysia i Sylwia także sikały po nogach z zachwytu doradzając Dżaście, aby nabyła ów ciuch.

Tak też się dzieje, ale… nasza przyszła modelka, jak przystało na nierozgarniętą ślicznotkę, nie sprawdziła ceny sukienuni. No i potem przeżyła szok przy bankomacie Euronetu. Gdy chciała wypłacić z niego kasę, okazało się, że jest bardziej goła niż Tori Black na planie kolejnego pornola. Powód? Ciuszek kosztował 5 600 zł.

Załamana Dżasta nie wie co dalej – została z ładnym strojem, ale bez grosza przy duszy.

Patrzę na to wszystko zafrasowany i zastanawiam się, jak sobie poradzi?

Zostanie ekskluzywną przyjaciółką zamożnych biznesmanów, żeby mieć hajs na kolejne ubrania i życie w Warszawie?

Poszczęści jej się w modelingu z którego będzie kosić gruby szmal?

A może przyjmie ofertę Sylwii, o której zapomniałem wam wcześniej napisać. Otóż ownerka (ależ to słowo pasuje do serialu!) showroomu zaproponowała jej pracę w swoich skromnych progach. Justi odmówiła, ponieważ chciała skupić się tylko na łażeniu po castingach, no ale teraz może zmienić zdanie…

***

Zapomniałbym – Justyna wyznała w końcu Sylwii i Marceli, że ktoś próbował ja przelecieć podczas castingu. Dziewczyny niby to się oburzyły, niby to powiedziały prowincjuszce, że powinna to gdzieś zgłosić, ale tak naprawdę nie widziałem w ich oczach jakiegoś wielkiego zdziwienia/niedowierzania.

Czyżby każda z nich na drodze do wielkiej kariery musiała w przeszłości skręcić w małą, ciemną uliczkę, w której dochodziło do bunga-bunga?

***

Pod tym linkiem możesz przeczytać analizę pierwszego odcinka:

http://wyszlo.com/milosc-na-bogato/

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑