Mistrzowski marketing? Uczmy się od producentów opon!

Opublikowano Grudzień 5, 2016 | przez lucky bastard

Inspirujące z21048527V,Uma-Thurman-na-zdjeciu-Petera-Lindbergha-w-kalenda

Opublikowano Grudzień 5, 2016 | przez lucky bastard

0

Zastanawialiście się kiedyś, jak to w ogóle możliwe, że producenci opon zawładnęli rynkiem fotografii, gastronomii oraz mody? Jak to się stało, że najlepsi kucharze świata są w stanie wykonać nieprawdopodobną pracę i wręcz zabijają się o gwiazdkę Michelin? I dlaczego dla wielu fotografów i modelek zawodowym marzeniem jest wzięcie udziału w sesji do kalendarza Pirelli?

Nie zapominajmy też o zwykłych zjadaczach chleba, dla których wizyta w restauracji oznaczonej gwiazdką (tylko dwie w Polsce) lub zawieszenie na ścianie najbardziej prestiżowego kalendarza świata (corocznie do Polski trafia ledwie 150 sztuk) to również nie lada gratka.

A gdzieś – niby przy okazji – przewijają się nazwy marek, i to w najlepszym możliwym kontekście. Innymi słowy, mamy tu do czynienia z marketingowym mistrzostwem świata. Pirelli na przykład wydaje na produkcję jednego kalendarza nawet 2 miliony euro, ale dostaje w zamian taką liczbę wzmianek i ekspozycji, jakiej nie ogarnąłby nawet kilkuletni budżet całej firmy. Innymi słowy, płaci niewspółmiernie mało do otrzymywanych korzyści.

No dobra, a jak to się wszystko zaczęło? Dlaczego chociażby Michelin decyduje o najbardziej prestiżowym wyróżnieniu dla restauracji? Wszystko wzięło się od przewodnika, który miał pomóc kierowcom w znalezieniu dobrych warsztatów, noclegów i właśnie miejsc, gdzie można coś przekąsić. Pierwszy egzemplarz został wypuszczony już w 1900 roku, w 1926 roku wprowadzono do niego gwiazdkę, a pięć lat później zwiększono ich liczbę do trzech. Jedna oznacza miejsce godne uwagi, dwie miejsce warte odwiedzenia, a trzy miejsce, które po prostu odwiedzić trzeba. Tych ostatnich na całym świecie jest jak na lekarstwo.

A o tym jak prestiżową sprawą jest dostać chociaż jedną gwiazdkę, niech świadczy przykład warszawskiego Atelier Amaro. Prowadzący lokal Wojciech Modest Amaro – z domu Basiura – właśnie dzięki Michelin stał się prawdziwym celebrytą w naszym kraju. Od 2013 roku, czyli momentu przyznania gwiazdki, jego status społeczny i majątkowy nieprawdopodobnie poszybował w górę.

Natomiast kalendarz Pirelli swoją pierwszą odsłonę miał w 1964 roku, chociaż ciągłość wydawania kilkukrotnie została zaburzona. Początkowo miał to być produkt przeznaczony wyłącznie dla dealerów opon Pirelli. Z czasem jednak stopniowo zwiększano nakłady, a także budowano marketing całego projektu, przez co dziś jest to prawdziwy rarytas, wydawany w ledwie w kilkunastu tysiącach egzemplarzy. A pierwszy z nich zawsze otrzymuje królowa Elżbieta II.

Co roku szansę pracy przy kalendarzu otrzymuje inny fotograf, a kolejne edycje niosą ze sobą także misje społeczną. Na przykład w 2017 roku obejrzymy zdjęcia aktorek bez retuszu, a udział w sesji wzięły takie gwiazdy światowego kina, jak Kate Winslet, Penélope Cruz, Nicole Kidman, Helen Mirren, Uma Thurman czy Julianne Moore.

Wiadomo, w życiu najbardziej pożąda się rzeczy, których nie może się mieć. Zgarnięcie gwiazdki Michelin czy udział w projekcie kalendarza Pirelli to przywilej najlepszych specjalistów swoich branż, dostępny tylko dla nielicznych. A nawet obiad w wyróżnionej restauracji czy nabycie pojedynczego kalendarza to sprawa droga i dość skomplikowana. Największy zysk widzimy tu jednak właśnie u dwóch producentów opon, których marki wymienia się w kontekście najbardziej elitarnym z możliwych. I to oni są tu prawdziwymi zwycięzcami.

Komentarze


Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑