Moda męska: jak nie należy ubierać się do teatru?

Opublikowano Styczeń 11, 2016 | przez MB

teatr

Wizyta w teatrze, podobnie jak każda inna wyjątkowa okoliczność, wymaga odpowiedniego ubioru. Niestety, wielu mężczyzn o tym zapomina i wybierając się na spektakl zakłada byle co. Z tego powodu postanowiliśmy wytknąć im wszystkie błędy i ochronić przed kolejnym wystawieniem się na pośmiewisko.

Decydując się na wyjście do teatru należy pamiętać o tym, że to nie multipleks, że „Sprawa Dantona” to nie trzecia część „Avengersów” i że należy być poważnym. W związku z czym trzeba dobrze się prezentować, szczególnie, kiedy na spektakle chodzimy raz na ruski rok.

Jako że sytuacja należy do tych odświętnych, to styl casualowy tym razem lepiej sobie odpuścić. Nie wybierajmy więc takich elementów garderoby, jak spodnie bojówki, trampki, air maxy, koszulki z pstrokatymi wzorami i flanelowe koszule. W ciepłe dni uważajmy szczególnie, żeby przypadkiem nie wyciągnąć z szafy krótkich spodenek, czapki z daszkiem oraz sandałów. Panowie, nie róbmy wiochy. Nawet hipsterzy i niezależni lokalni artyści powinni się dostosować i wbić się w coś eleganckiego, pachnącego i bez łat.

Do teatru nie wypada również wchodzić na tzw. niechluja. Co to dokładnie znaczy? Że pod groźbą kary śmierci nie wolno na siebie zakładać wyciągniętych, starych swetrów, niczego co ma choć odrobinę coś wspólnego ze sztruksem, niedomytych butów, ani dziurawych marynarek, za którymi ciągną się mole. Dziękujemy też wyciągniętym t-shirtom, nawet jeśli wyglądają super cool, i przedartym, nawet celowo, dżinsom. Taka stylizacja jest po prostu w złym guście i zupełnie nie na miejscu. Zbuntowana młodzież, poeci oraz informatycy na tę okazję powinni zainwestować w zupełnie nową odzież.

Pamiętajmy jednak, że nie wolno przesadzić w drugą stronę, czyli w stronę nachalnej elegancji. Do teatru nie zakładamy fraków, smokingów ani surdutów. Na głowę nie wkładamy meloników ani cylindrów, nie przychodzimy z laseczką i pierścieniem na palcu. Nawet na oficjalnej premierze taki wygląd to spore przegięcie.

Z jednej strony teatr to faktycznie nie Multikino, a z drugiej też nie Olimp. Chodzi o to, żeby oddać temu miejscu należyty szacunek a nie robić z wizyty w nim wesołej szopki. Na premiery idealny jest garnitur, na regularne spektakle z kolei najlepiej wybierać spośród szerokiej palety strojów typu sportowa elegancja. Marynarka to podstawa, do tego koszula lub jednokolorowy, ciemny t-shirt, wyprasowane dżinsy lub proste, bawełniane spodnie plus wypastowane buty – będzie git.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑