Moda męska: studencki szyk

Opublikowano Październik 6, 2015 | przez MB

student 2

Mamy październik, co oznacza, że na ulicę zaczynają wyłazić studenci. Jedni się uczą, drudzy żłopią piwsko. Jedni chodzą pilnie na wykłady, drudzy bzykają naiwne laski. Wszystkich łączy jedno – dress code. Codzienną stylizację studentów determinuje oczywiście wybrany kierunek nauki.

Polibuda

Obowiązuje tutaj prawdopodobnie najbardziej rozpoznawalna kreacja ze wszystkich. Sweter, sztruksy oraz okulary z grubymi szkłami i oprawkami to ponadczasowy zestaw, którego żaden miłośnik automatyki i robotyki się nie powstydzi. Pod swetrem powinien niepozornie czaić się zakupiony w trakcie Juwenaliów t-shirt zespołu Strachy Na Lachy. Uczesanie to w tym przypadku kwestia drugorzędna. Zarost powinien być golony niedokładnie, tak by widoczne były niewielkie ślady po przypadkowych zacięciach. But to naturalnie typowy trampek lub vintage’owy zamszak. Proces doboru garderoby przez studenta polibudy zazwyczaj zmierza do tego, by jak najbardziej upodobnić się do telewizora marki Neptun, Fiata 125p lub Amigi.

Kierunki humanistyczne

W przeciwieństwie do ceniących oldschool ponad wszystko studentów polibudy, studenci kierunków humanistycznych w ubiorze cenią sobie przede wszystkim nowoczesną wygodę. Stąd na filologii polskiej, dziennikarstwie lub kulturoznawstwie wśród młodych mężczyzn dominuje styl na luzaka. Styl ten to kompozycje złożone z kraciastych koszul, dobrze dopasowanych, ale nie obcisłych dżinsów, skórzanych butów za kostkę, kurtek stylizowanych na wojskowe, toreb oraz czarnych okularów przeciwsłonecznych. W ten sposób mówią całemu światu, a przede wszystkim wykładowcom, że mają na wszystko wyjebane. Każdemu z nich wydaje się, że wygląda jak James Dean lub Jack Kerouac. Tylko czy któryś z nich ubierał się w sieciówkach?

AWF

Studenci Akademii Wychowania Fizycznego bawią się w niebezpieczną modową grę. Na pierwszy rzut oka przypominają złodziei samochodowych radioodbiorników lub handlarzy podrabianymi perfumami. Podstawę ich stylizacji zawsze stanowi biały t-shirt opinający biceps. Wśród tej grupy obowiązuje oczywiście sportowa elegancja, w tym przypadku rozumiana jednak na opak i przybierająca postać czarnego dresu z białymi paskami. Jej przedstawiciele równie często noszą błękitne dżinsy. Ich atrybutem jest rzucający się w oczy srebrny łańcuch. Najpopularniejsza fryzura to tzw. zaczes do tyłu misternie ułożony nadal modnym w tych kręgach żelem do włosów.

Medycyna

Schludny odpowiednik polibudy. Niby wszystkie elementy pozostają na miejscu, ale studenci medycyny ubierają je w elegancką formę. Noszą niekoniecznie gustowne, ale za to wyprasowane i bezpiecznie zapięte koszule, czarne lub granatowe spodnie w kant oraz pasujące jak ulał kardigany. W ich ubiorze, podobnie jak w przyszłej profesji, nie ma miejsca na luz. Obuwie dobierają bardzo konsekwentnie decydując się na klasyczny model w nierzucającym się w oczy kolorze. Ponadto włos przystrzyżony porządnie i równo, twarz raczej starannie ogolona. Robią wszystko, by przypominać przedwojennego prymusa lub miłośnika niezależnego kina armeńskiego. Taka stylówka to klasyczne zestawienie uniwersalnej nudy z niestarzejącymi się flakami z olejem.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑