„Modelki z Instragrama” mówią o godności. Co za absurd

Opublikowano Marzec 12, 2015 | przez Jaskier

15f91c82e71f3b4d09bc806337194a98

Niemal codziennie zastanawiamy się, co inni ludzie mają w głowie. Czasami próbujemy zrozumieć tok myślenia wyjątkowych oryginałów, choć mamy świadomość, że wchodzimy tym samym na bardzo ryzykowne ścieżki, a podróż ta nie jest niczym przyjemnym. Dziś chcielibyśmy zobaczyć „mapę myśli” słynnych modelek Instagrama. Tam po prostu musi dziać się coś wyjątkowego.

Zapewne słyszeliście o sprawie, a jeśli jakimś cudem nie, no to przypominamy. Blog TagTheSponsor uciekł się do prowokacji, by pokazać kulisy pracy tzw. „Instagram models”. Padło na 11 polskich – niezwykle zdrowych – dziewczyn. Autorzy prowokacji skontaktowali się „agentką” dziewczyn, przedstawiając jej sfingowaną ofertę wyjazdu na wczasy z obrzydliwie bogatymi szejkami. „Modelki” miałyby towarzyszyć panom w stylowych białych wdziankach i być ozdobą dla wypasionych jachtów. To jednak dopiero początek długiej listy wymagań.

Znajduje się na niej również i to we wszystkich konfiguracjach, a także odmianach, z koprofilią włącznie. Jeśli nie wiecie, o co chodzi to dobrze o was świadczy, ale wybaczcie – musimy was uświadomić, bo to w tym przypadku dość ważne. Delikatnie rzecz ujmując, chodzi o obcowanie z kałem partnera. Wyjątkowo zwyrolska zabawa, ale mimo to: polska strona powiedziała: spoko, nie ma problemu. Weźmiemy to na klatę.

Prowokatorzy osiągnęli swój cel i sprawa mogła ujrzeć światło dzienne.

No i się zaczęło, afera na pół świata. Obudziło się w nas nawet współczucie, bo fala hejtu – nawet jeśli zasłużonego – była zbyt wielka. Nawet jeśli nie samym bezwstydnym dziewczynom, to współczuliśmy ich rodzinom – czasami z niewielkich miejscowości – które od tego momentu nie mają życia w swoich społecznościach.

Jak się okazało, wszelka empatia z naszej strony było kompletnie nieuzasadniona. Dziewczyny zamiast pokornie przeprosić i zapaść pod ziemię ze wstydu, znów wyciągają ręce po kasę. Tym razem nie tę należącą do szejków (miały dostać po 25 tys. euro). Zapłacić im mają blogerzy, którzy cała sprawę ujawniali. Na ile wyceniły naruszenie swojej godności? Skromne pół miliona złotych. Hajs się musi zgadzać, a skoro wyjazd nie wypalił, to trzeba znaleźć inne źródło utrzymania. W celu wyegzekwowania pieniędzy, panie wynajęły prawnika, który wysłał do twórców bloga stosowne pismo (znajdziecie je pod tym adresem tagthesponsor.com).

Postawmy sprawę tak: kobiety, które pozwoliłyby na siebie nasrać za pieniądze, mają czelność, by wspominać o godności.

Paradne. Najpierw się jej wyrzekły, a okazuje się, że ją jednak mają. I do tego bardzo wysoko ją wyceniają. Naprawdę ciężko o większy absurd.

Sprawę można podsumować w tylko jeden sposób: gówno się im należy.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑