Modem telefoniczny, świecące buty i plaster z Bravo. Gadżety lat minionych

Opublikowano Lipiec 28, 2015 | przez ZP

Razem z upadkiem komunizmu do Polski zawitał gość niewidziany w niej od całych dekad. Wybór. Zdolność decydowania. Po latach, gdy mogłeś w sklepie kupić dowolne buty zimowe, pod warunkiem że będą to „relaksy”, a w garażu mieć dowolny samochód, pod warunkiem że będzie to Fiat, wreszcie pozwolono ludziom wybierać rzeczy potrzebne i zbędne.


Naturalnie ludzie rzucili się przede wszystkim po te zbędne, bo nie było nic fajniejszego od porządnego gadżetu, najlepiej importowanego z Niemiec albo nawet z USA. Jeśli mielibyśmy przypomnieć sobie nasze pragnienia z lat dziewięćdziesiątych, to poza fryzurą Terminatora i muskulaturą Davida Hasselhofa, wskazalibyśmy właśnie szereg efektownych drobiazgów, które zawładnęły sercami całych tabunów dzieciaków z tamtego okresu. Jakich? Ha, od sportu po nowoczesne technologie!

1. Ab-gymnic Mango Gdynia

Do dziś pamiętamy te durne reklamy. Pas wibracyjny spalający tłuszcz i wyrabiający mięśnie brzucha. Na umięśnionych modelach prezentowano jakieś dziwne ni-to-wibratory-ni-to-pasy-do-podnoszenia ciężarów. Smarowałeś brzuchol żelem, następnie zakładałeś magiczny wibrujący przyrząd i… już. Koniec. W ten sposób udawało ci się gubić oponkę, kształtować mięśnie brzucha i budować sylwetkę na lato.

2. Pager

Dobra, musimy się wam przyznać. Ni cholery nie mamy pojęcia, czemu to urządzenie zrobiło taką karierę. W latach dziewięćdziesiątych wiedzieliśmy tylko, że podobne mają nasze ulubione postacie filmowe, więc i nam takie cacko by się przydało. Do czego służyły? Jakie były właściwie ich funkcje? Ponoć odbierały wiadomości, ale nie mogły wysyłać własnych? No dobra, zamiast się wić dookoła tematu – kawałek A Tribe Called Quest, który dość jasno odpisał do czego służą. Dyskretne umawianie się na randki i szpan.

3. Telefon komórkowy, którym można zabić

Czym byłby jednak pager bez telefonu komórkowego. W latach dziewięćdziesiątych rynkiem rządziły Motorole, Nokie i Siemensy. Bez jaj – tymi cegłami dało się zabić i nie mówimy tu tylko o wydłubaniu oka antenką. Ha, antenki, pamiętacie to jeszcze? A wraz z nimi klapki, potem suwane ekrany, a potem nagle się okazało, że w telefonie można schować Facebooka, aparat, ulubione książki i milion zdjęć. Cytując jednego z raperów: „gdzie to, hurwa, poszło?!”.

Swoją drogą – w 1995 od razu było wiadomo, z kim masz do czynienia. Dzwoni z komórki? Znaczy persona…


4. Plaster na nos z Bravo Sport

Marcin Mięciel doskonale znał sekrety nowoczesnej fizjologii, fizjonomii, fizjoterapii i fizjobrazji. Nie mamy pojęcia do czego ten plaster służył. Wentylacja? Poprawa oddechu? Kwestie wizerunkowe? Wiemy, że gdy został dodany do Bravo, pożądał go każdy.

http://d.webgenerator24.pl/k/r//ln/oj/888fr8gg40woco0488800ko800w/mieciel-plaster.600.jpg

5. Walkman

Wreszcie coś z naszej półki cenowej. W sumie dla młodszego pokolenia warto byłoby przybliżyć najpierw genezę… Kiedyś, zanim empetrójki wyparły płyty CD… No dobra, bez przesady, może nie mamy aż tak młodych czytelników, by nie pamiętali czym były kasety. Nośnik muzyki, który stwarzał potężne możliwości piracenia – nagrywało się na to piosenki prosto z radia – doczekał się przenośnego odtwarzacza. Zabrać kasety ukochanych wykonawców (w wersji oficjalnej), bądź nagrywane tygodniami składanki (w wersji nie do końca legalnej) na spacery i w podróże – to było naprawdę coś!

A ile kaset na tym gównie zatarliśmy… Ho, ho, po trzech miesiącach „Black Album” Metalliki brzmiał jak „Smerfne Hity”.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/57/Walkman.jpg

6. Tamagotchi

Zwierzątko. Wirtualne zwierzątko, zamknięte w jajowatym urządzeniu. Można karmić, głaskać, bawić się. Po co? To chyba jakaś pierwsza wersja „Simsów”. Najgorszy moment to oczywiście zgon wirtualnego przyjaciela, ale przecież zawsze można było stworzyć nowe. Nie mamy pojęcia, na czym polegał fenomen tej prościuteńkiej zabawki. Fakt faktem – trzy czwarte dziewczyn w klasie na przerwach klikało na przemian dwa przyciski. Nakarm/baw się.

Bezcenne doświadczenie na późniejsze lata, gdy podobnego traktowania zaczęli wymagać ich partnerzy.

7. Świecące buty

Tu już chyba zbieramy plony ziarna zasianego przez klipy hip-hopowe na Vivie. Albo pierwsze sztywne reklamy telewizyjne? A może to właśnie ta wolność wyboru, która nastała wraz z upadkiem komunizmu? Skoro można wybrać „zwykłe” i „błyszczące/migające/latające” to właściwie wybór jest jeden. Tak czy owak – małolaty zapragnęły oświetlać swym krokiem smutne ulice miast lat dziewięćdziesiątych. I jak zapragnęły – tak zrobiły. Literalnie.

http://4.bp.blogspot.com/-bibwLlE2OVU/TXVH3teKhsI/AAAAAAAAAkQ/SMehro0Dv2g/s1600/Picture%2B1.png

8. Modem do Internetu z połączeniem telefonicznym

Graal wśród technicznych gadżetów i naprawdę to, że w Internecie nie było wtedy Facebooka niczego nie zmienia. Charakterystyczne mruczenie, używanie linii telefonicznej i pierwsze sieciowe portale. Kto pamięta IRCa? Kto pamięta te jaskrawe strony internetowe? Kto pamięta dźwięk łączenia się z Internetem? Rany, to już prawie dwadzieścia lat…

9. Koszula ze smokiem

Wypadało taką mieć. Po prostu. Dopuszczalna jeszcze wersja z płomieniem.

http://filing.pl/wp-content/uploads/2014/05/filing_images_7cde06d2d634-1.jpg

10. GameBoy

Na koniec coś, czego niestety my nie mieliśmy. Dopiero kilka lat później trzeba było poznawać Pokemony za pomocą emulatora GameBoya na komputery osobiste. Rówieśnicy w innych państwach mieli z tym łatwiej, mogli się bawić charakterystycznym pierwowzorem konsol od najmłodszych lat, ale z drugiej strony… Oni nie mieli takich unikalnych towarów zastępczych. W Pokemony na tym nie szło grać, ale i tak było kilka fajnych sposób na zabicie wolnego czasu.

W sumie… Z tych wszystkich gadżetów, najbardziej tęsknimy chyba właśnie za wolnym czasem…
http://www.adipol.pl/produkty/rtv/tetris/tetris2.jpg

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑