Mój kraj, moja duma: Błyskawiczny sukces polskiego muzeum

Opublikowano Listopad 1, 2016 | przez lucky bastard

e4113e46-a4c7-11e5-bb44-ac162d8bc1e4

Historii można uczyć na tysiąc różnych sposobów i gdy patrzymy na głąbów, którzy co roku pierwszego sierpnia o 17 myślą, że wybuchł jakiś pożar, myślimy sobie, że każdy z nich jest równie dobry. Jednak nie dać się ukryć, że są metody lepsze i gorsze – wiedzy książkowej, którą trzeba wykuć tylko po to, by zaliczyć i zapomnieć, raczej nie zaliczymy do pierwszej z grup. Do młodych łatwiej trafić przemycając ważne treści w przyjemniejszy sposób, najlepiej „przy okazji” – każdy ze znanych nam pedagogów to potwierdza.

Kiedyś za główne sposoby dotarcia uważano film, książkę, muzykę, dziś tylko ślepiec nie zauważy, jaki potencjał w tej materii leży w grach komputerowych. Muzea z reguły nie kojarzą nam się z nieszablonowym działaniem, ale trzeba ten pogląd lekko z modyfikować – otóż Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni bardzo mocno przyczyniło się do tego, że polski okręt stał się jednym z hitów popularnej gry World of Warships.

Konkretniej chodzi o ORP Błyskawica – polskiego niszczyciela typu Grom, wprowadzonego do służby w 1937 roku. Lista zasług tego „staruszka” dla naszej historii jest tak, że najlepiej będzie polecić wam wizytę w muzeum.

Co do samego pomysłu na promowanie tak istotnej części polskiej kultury – świetny. Oczywiście nie było pewności, czy zakończy się on sukcesem, ale wygląda na to, że „Błyskawica” została doceniona. – Zagrano nim już ponad 500 tysięcy razy. Był dla nas sukcesem marketingowym, o „Błyskawicy” pisały nawet portale zajmujące się współczesnym wojskiem i uzbrojeniem. W Polsce cieszy się olbrzymią popularnością, ale nie tylko. Cechy okrętu są tak atrakcyjne, że chętnie grają nim gracze na całym świecie. To też promocja polskiej historii – powiedział portalowi historia.org.pl jakiś czas Artur Płóciennik, będący jedną z osób odpowiedzialnych za powstawanie gry.

Sam proces dogrywania szczegółów takiej współpracy też nie był bułką z masłem. „Nasz przedstawiciel z Wargaming Europe odwiedził Gdynię tyle razy, że mógłby starać się o polski paszport. – Razem zastanawialiśmy się, jak ma wyglądać współpraca między muzeum marynarki wojennej i firmą produkującą gry. Chcieliśmy, aby nasza gra nie tylko zapewniała użytkownikom rozrywkę, lecz także stanowiła platformę edukacyjną i przekazywała wiedzę na temat historii” – to z kolei wypowiedź Kresimira Gusaka, specjalista do spraw wojskowości Wargaming EU. Ostatecznie polska udostępniła oryginalne plany techniczne i unikalne fotografie, tak, by jak najdokładniej odwzorować jednostkę w grze.

Niby mała rzecz, a jednak cieszy. Uwielbiamy takie wyjścia poza ramy.

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑