Mój kraj, moja duma: Hel

Opublikowano Maj 27, 2015 | przez lucky bastard

hel z lotu ptaka

Odkąd tylko Polakowi za dzieciaka wpadnie w ręce atlas geograficzny, patrzy na północ naszego kraju i zastanawia się: a co to tam z Polski wystaje, hę? Jak to jest, że takie wąskie i ciągnie się tak daleko w morze? I tak siedzą z zabitym ćwiekiem sieradzaki, ślązaki, podlasiaki i warszawiaki, a gdy podrosną, to nawet w umysłach najbardziej odpornych na Polskę i jej uroki niemal zawsze pojawia się myśl: co jak co, ale Hel to bym zobaczył. Konkretnie.

 Czy Hel mimo to potrafi rozczarować? To zależy. Jeśli bowiem przeglądasz zdjęcia mierzei w sieci, widzisz panoramiczne ujęcia malowniczych lasów, plaż i małych domków, a potem myślisz „nie no, tam to muszą być zajebiste dyskoteki, a na mieście dobry i tani alkohol leje się strumieniami!”, to może trzeba wybrać inne miejsce, a przy okazji warto zastanowić się nad wizytą w gabinecie specjalistycznym. Hel to nie polska odpowiedź na Ibizę, panowie i panie. Co oczywiście nie znaczy, że zabawić się nie można, bo Władysławowo dostarczyć może wielu wrażeń, ale jeśli imprezowanie jest waszym priorytetem, znajdziecie bardziej satysfakcjonujące kurorty.

hel

Najlepiej na Helu czuć się będą ci, którzy nie tylko lubią mówić o tym, jak odpręża ich spacer albo wieczór z książką, ale którzy faktycznie tak czują. Zróbmy mały eksperyment: Hel ma ścieżkę rowerową, ciągnącą się przez całą mierzeję. Czy to cię czytelniku w jakiś sposób poruszyło, zachęciło do wizyty, czy od razu wyobraziłeś sobie siebie dymającego na rowerku po cypelku, czy też przyjąłeś to wzruszeniem ramion? Być odpowiedź będzie rozstrzygająca w kwestii tego, czy faktycznie będziesz czuł tu się dobrze.

Do zwiedzania malownicze lasy, wydmy – sporo tego, bo przecież cała mierzeja to Park Krajobrazowy. Powygrzewać się można na Dużej Plaży, gdzie macie szansę na nieco więcej spokoju, ale też i do dyspozycji jest Mała Plaża, praktycznie w centrum miasta, gdzie ciągle coś się dzieje. Koncerty, letni „Teatr w remizie”, a także muzea o charakterze militarnym. Pamiętajmy, że Hel podczas drugiej wojny światowej bronił się aż do drugiego października, był dla wojskowych miejscem kluczowym i do dziś to widać, choć teraz raczej po możliwości odwiedzenia wszelakich fortyfikacji, skansenu broni morskiej czy też muzeum obronności. Szczególną sławą cieszy się tutejsze Fokarium, bo trzeba podkreślić: to nie żadne zoo czy inny cyrk, a instytut mający na celu ochronę fok, niemniej jednak bardzo efektowny jest – szczególnie dla dzieciaków –  choćby w porach karmienia.

fokarium

Ale spokojnie, nie róbmy z Helu turystycznej wersji kółka różańcowego. Chcesz trochę więcej adrenaliny? Nie ma problemu – są tutaj znakomite warunki do uprawiania kitesurfingu i windsurfingu. Możesz zakosztować atrakcji nurkowania, jest gdzie, a i na dnie ponoć jest kilka strategicznie zatopionych okrętów, które można z butlą sobie pozwiedzać. Mało? Proszę bardzo, a co byście powiedzieli na przejażdżkę poduszkowcem? A może jednak wolicie wodolot, ogółem loty widokowe? Wyprawa na pełne morze też jest tylko kwestią ceny. 110 lat turystycznej tradycji to też dostatecznie dużo by wiedzieć, jak ważne jest dla turysty dobre żarełko podlane piwkiem. Hel słynie ze swoich smażalni, wiele knajpek stawia też na kuchnię lokalną – specjały kuchni kaszubskiej.

 Nawet największy imprezowicz, dla którego idealny wieczór to siedem piw, ogłuszająca techniawka i twarz skąpana w świetle stroboskopów, znajdzie w sobie coś z amatora ładnych widoczków, nawet, jeśli w małym procencie. Dlatego warto polecić Hel każdemu, miejsce unikalne, ale pamiętajmy, że przede wszystkim pod względem skarbów natury, a nie wyboru drinków.

hel zima poza sezonem

 

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑