Mój kraj, moja duma: Najlepsze pierożki w kraju

Opublikowano Kwiecień 4, 2016 | przez Tomas

nie-gotujemy-nowy-klip-the-dumplings-trafi-do-sieci-1446034074

Byłem na kilku koncertach, przesłuchiwałem obie płyty i mogę otwarcie przyznać: uwielbiam ich. Za to, jaką tworzą muzykę, w jaki sposób, jacy są na scenie i w rozmowach z mediami. Jeśli nie poznaliście jeszcze The Dumplings (z ang. pierogi) – czas najwyższy nadrobić zaległości.

Kiedyś napisałem, że na polską scenę muzyczną wchodzi nowe, młode pokolenie, które jest… jakieś takie nie do końca polskie. Była tam też mowa o duecie nastolatków z Zabrza, który dopiero starał się dotrzeć do szerszego grona słuchaczy. Mieli na koncie kilka koncertów, płytę, wcześniej wystąpili w „20 m2 Łukasza”, a do studia przywieźli ich rodzice. Stremowani, speszeni, zawstydzeni, nieśmiali… Intrygowali. Mieli w sobie to „coś”.

Dziś jednak dojrzewają – jako ludzie i artyści. Piotr Kędzierski mówi, że jest zaskoczony, że tak młode osoby piszą o tak poważnych rzeczach w tak dojrzały sposób. Piszą i nagrywają, jeśli chodzi o drugi album, dość refleksyjnie i melancholijnie. Jest przygnębiająco, momentami może mrocznie, w połączeniu z motywem wody. – Smutne rzeczy działają mocniej – mówi w programie Artura Rawicza Kuba Karaś z The Dumplings.

Dzieciaki z obrazka – to właśnie oni. Nie lubią, gdy wypomina im się wiek, ale pewnie mają świadomość, że on też pomógł im się przebić (trochę tak jak Birdy, która zyskała na sławie, wydając debiutancki singiel jako 14-latka). Czasami wyglądają też tak, jakby nie przepadali za kamerami – nie są ulegli stawianym przez dziennikarzy tezom, nie są wylewni, zachowują spokój i nie ukrywają, że te rozmowy czasem ich jeszcze krępują. To, czym najbardziej zyskują, jest naturalność. Cały czas, od początku do końca, pozostają sobą. Rawicz pyta, co w ich życiu zmieniło wydanie płyty, odpowiadają – że teraz już mają płytę. Czy bali się syndromu drugiego albumu, mierząc się z wysokimi oczekiwaniami? To była krótka, przejściowa myśl.

W rozmowie z Onetem zostali kiedyś zapytani, dlaczego nie wrzucają na fanpage recenzji swojej twórczości. Bo nie lubią się przechwalać, bo nie wykładają w domu wszystkich nagród na półkę. Ale każdy tekst na swój temat przeczytali.

Miło raz na jakiś czas trafić na artystów, o których warto poczytać w innym miejscu niż na portalu plotkarskim.

Komentarze




Back to Top ↑