Mój kraj, moja duma: Olsztyn, czyli genialne jeziora, żarcie i kawa

Opublikowano Maj 13, 2015 | przez ZP

Dogodne połączenie kolejowe z Warszawy, a na miejscu sporo ścieżek rowerowych i wody – tymi kryteriami kierowałem się wybierając miejsce wycieczki na ostatnią majówkę. Kiedy połączyłem je ze sobą, wyszło, że najlepiej spędzić tych kilka wolnych dni w… Olsztynie.

– No co ty, chcesz mnie zabrać do miasta? Ja miałam zamiar jechać na wieś! – dziewczyna nie dowierzała, gdy przedstawiłem jej swój misterny plan.

– To był super pomysł, dobrze, że dałam się namówić – stwierdziła po wycieczce zachwycona Olsztynem. Ja także jestem pod wrażeniem tego miasta. Dlaczego?

Gdybym miał odpowiedzieć w trzech słowach, odpisałbym: widoki, żarcie i kawa.

Olsztyn zachwyca cudnymi krajobrazami na każdym kroku. Bierzesz hotel 200m od jeziora i kiedy rano wstajesz i rozchylasz zasłony, wiesz, że żyjesz. Następnie wypożyczasz ze swojego miejsca zamieszkania rowery, jedziesz nad jezioro Ukiel i oczom twym ukazuje się mniej więcej coś takiego:

ukiel20-904843-1

Człowiek zatrzymuje się, schodzi z roweru i patrzy, patrzy, patrzy. Tym sposobem wycieczka, która miała trwać dwie godziny, przedłuża się do czterech.

Jeżdżenie na rowerze wokół jeziora Ukiel jest niemal tak przyjemne, jak bieganie przy jeziorze Długim. Szczerze to rzadko zdarza mi się przystawać podczas treningu. Nawet kiedy ćwiczyłem na pięknej greckiej wyspie w okolicach zachodu słońca, nie robiłem przerwy na podziwianie widoków, co by nie wybijać się z rytmu. A tutaj nie było wyjścia, trzeba było na chwilę przerwać zajęcia i po prostu delektować się tym, co człowiek widzi przed sobą. Wyglądało to mniej więcej tak:

jez-dlugie-4

Na równi z olsztyńskimi widokami trzeba postawić jakość restauracji w tym mieście. Jadłem w pięciu i w każdej żarcie było przynajmniej na 8 w skali 1-10. Sporo podróżuję, jeszcze częściej wpadam do różnych knajp i powiem wam, że w mało którym mieście ich średni poziom jest taki, jak w stolicy Warmii i Mazur.

Największe wrażenie zrobiła na mnie knajpa o nazwie „Przystań”, którą polecał pochodzący z Olsztyna kolega. Słowo honoru, że nie piszę tego, bo dali mi zjeść za darmo czy zapłacili za reklamę tutaj – nie, po prostu dzielę się z wami nazwą lokalu, który warto odwiedzić. Nie tylko ze względu na kuchnię, ale i widoki – ludzie siedzący w tym miejscu mogą podziwiać piękny Ukiel. Nie będę go już pokazywał, myślę, że wyczerpałem temat przy okazji pisania o tamtejszych jeziorach, za to możecie sobie rzucić okiem jak +- prezentuje się „Przystań”:

153-olsztyn-restauracja-przystan

Coś wam zdradzę: od mojej miłości do dobrej kawy większa jest tylko nienawiść do… złej kawy. Dlatego kiedy wpadam do miasta X zawsze boję się, że wywołam awanturę w knajpie, w której dostanę kiepską małą czarną. W Olsztynie zamiast się kłócić miałem ochotę dziękować tamtejszym baristom za to, co mi przygotowali. Nazwy pierwszej świetnej kawiarni nie pomnę, ale powiem, że leży nad Ukielem, w środku ma multum kolorowych krzesełek, więc jeśli będziecie w okolicy, na pewno ją poznacie. Druga mieści się na Starówce, a jej nazwa to „Si Si”. Szczerze to nie pamiętam, kiedy ostatnio piłem tak wyśmienitą kawkę, jak tam. W trakcie konsumpcji czułem się bardziej podjarany, niż laski z reklamy Nespresso gdy namierzają George’a Clooney’a.

OK, strasznie dogadzam Olsztynowi, a czy miasto to ma jakieś minusy? Jeśli coś mi się nasuwa, to ceny. Dla niektórych mogą być po prostu za wysokie. Wypasiony obiad dla dwojga w „Przystani” to koszt około 150 zł, nie każdego będzie na to stać. W innych restauracjach też trzeba zapłacić koło 120 zł. Te warszawskie stawki obowiązują też w hotelach. Ja za trzy doby w dwójce ze śniadaniem zapłaciłem chyba 740 zł. Sporo jak na hotel trzygwiazdkowy, który tak naprawdę wyglądem zasługiwał na co najwyżej dwie **.

Z drugiej strony nie wszyscy muszą się przecież stołować podczas wycieczki w najlepszych lokalach. To raz. Dwa – można zrobić rezerwację noclegu wcześniej niż ja (ogarnąłem ją dwa dni przed wyjazdem), wtedy na pewno znajdzie się coś tańszego na niezgorszym poziomie.

Podsumowując: jeśli byliście już po dziesięć razy we Wrocławiach, Krakowach i innych Gdańskach, Olsztyn będzie dla was naprawdę miłą odmianą. Gorąco polecam.

Komentarze


Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑