Mój kraj, moja duma: polskie zespoły progresywne w prestiżowym zestawieniu brytyjskiego magazynu

Opublikowano Grudzień 8, 2015 | przez MB

stara rzeka

Jeśli ktoś ocenia polską muzykę przez pryzmat tego, co aktualnie tworzą mainstreamowi wykonawcy, to robi to bardzo powierzchownie, a w swoich osądach jest po prostu niesprawiedliwy. Polska muzyka to przecież także wybitny jazz, wstrząsający heavy metal oraz subtelna szkoła songwritingu. W 2015 roku powstały też znakomite płyty progresywne, które docenił prestiżowy magazyn.

„The Quietus”, bo o nim mowa, to brytyjskie pismo zajmujące się szeroko rozumianą muzyką alternatywną, niszową, na co dzień niedostępną dla szerokiego grona odbiorców. W świecie tego typu sztuki uchodzi za wpływowe oraz opiniotwórcze medium, którego ocenom i rekomendacjom warto zaufać. Po opublikowaniu przez redakcję magazynu zestawienia najlepszych płyt 2015 roku (The Quietus Albums of 2015, http://thequietus.com/articles/19350-best-albums-2015) okazało się, że warto zaufać także polskim kapelom. Osoby odbierające muzykę jedynie na komercyjnych częstotliwościach mogą być zaskoczone, że w Wielkiej Brytanii mówi się o Polakach. A mówi się i to bardzo dobrze.

W rankingu „The Quietus” uwzględniającym sto płyt z całego świata znalazły się aż cztery tytuły polskiego pochodzenia.

Na najniższym miejscu (99.) znalazła się płyta „HDDN” grupy RSS B0ys, o której redaktorzy magazynu napisali co prawda krótko, ale bardzo obrazowo: „The RSS B0ys są jak szybkie ruchanie z nieznajomym w brudnym kiblu na stacji benzynowej” („The RSS B0ys are a quick fuck on a dirty gas station-toilet with some anonymous stranger”). Ciężko się z tą metaforą nie zgodzić.

 

Kolejnej płycie udało się już wskoczyć do czwartej dziesiątki. Album „Rabbit Eclipse” grupy Księżyc uplasował się na 37. miejscu i został doceniony za umiejętne wymykanie się wszelkim ramom, konwenansom oraz skuteczne uciekanie od zaszufladkowania. Zgodnie z krótką recenzją muzyka Księżyca nie bierze pod uwagę ani czasu, ani miejsca, po prostu trwa.

 

Do trzeciej dziesiątki załapał się zespół WIDT (23.). Ich album „Point#03” jako jeden z niewielu nie doczekał się stosownego komentarza, dlatego zdanie na temat tej płyty będziecie musieli wyrobić sobie samodzielnie. Dla ułatwienia cały album dostępny jest na YouTubie. Uprzedzamy, że nie jest to muzyka łatwa w odbiorze.

 

Najwyżej z polskich płyt – aż na drugim miejscu! – znalazł się krążek „Zamknęły się oczy Ziemi” Starej Rzeki, czyli solowego projektu znakomitego Kuby Ziołka, dla którego nie jest to pierwsze tego typu wyróżnienie. Poprzedni album zatytułowany „Cień chmury nad ukrytym polem” znalazł się m.in. na 13. miejscu rankingu The Quietus za 2013 rok. Najnowsze dokonanie Ziołka wskoczyło aż jedenaście pozycji wyżej i zostało nazwane Kaplicą Sykstyńską artysty i wielkim dziełem, którego każda minuta jest warta posłuchania. Niestety pod szyldem Starej Rzeki już żadna płyta nie powstanie.

 

Warto również dodać, że w tym samym zestawieniu znalazły się płyty m.in. tak ciekawych, ale i skrajnych artystów jak Björk, Roots Manuva, Kendrick Lamar, New Order, Sunn O))), Sufjan Stevens, Kurt Vile, Enya, Future, Julia Holter oraz Charlatans. Polscy twórcy znaleźli się w doborowym towarzystwie.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑