Mój kraj, moja duma: Powstanie Warszawskie. Kiedyś i dziś

Opublikowano Sierpień 5, 2015 | przez Gofrey

Jeszcze kilka lat temu było pustawo. Nawet Warszawa stawała tylko na kilkadziesiąt sekund, a niektórzy świeżo upieczeni mieszkańcy stolicy dopytywali z przejęciem, co się tu właściwie dzieje. Praca setek, ba, tysięcy ludzi nie poszła jednak na marne. Dzięki Muzeum Powstania Warszawskiego, dzięki mediom, artystom, także dzięki piłkarskim kibicom w całej Polsce, dziś rocznica rozpoczęcia najtragiczniejszego zrywu w historii Polski ma oprawę godną bohaterstwa uczestników tego wydarzenia.

To zdjęcie nas uderzyło. Gocław. Najpierw garstka chłystków z racami. Późnej coraz więcej gapiów, coraz więcej ludzi, coraz więcej dzieci!

Fot. Legijny Gocław

Gocław. Jedno z setek miejsc w Polsce, gdzie ludzie spontanicznie, bez żadnej specjalnej zachęty, zebrali się by wspólnie przeżyć te kilka chwil zadumy nad naszym narodem. Obrazki z centrum Warszawy od razu obiegły sieć. Już nie minuta, ale dobry kwadrans, przejmujący, przeszywający kwadrans, podczas którego poczucie dumy i szacunku dla historii miasta, dla historii całego państwa było niemal fizycznie wyczuwalne. Na Twitterze furorę zrobiło poniższe zdjęcie, doskonale oddające to, co nazwiemy zapewne „sztafetą pokoleń”. Przekazywaniem wartości, poglądów, wiedzy i hardości z pokolenia, które widziało wojnę na własne oczy na pokolenie, które dopiero zmierzy się z wyzwaniami stojącymi przed Polską.

https://pbs.twimg.com/media/CLePXXoWsAABJ1s.jpg

A takich obrazków nie brakowało w całej Warszawie i wielu innych miejscach w Polsce. Rondo Dmowskiego…

Powązki…

Wrocław…

Można wymieniać dalej, Łódź, Gdańsk… Wiele miejsc w całej Polsce, które przystanęły, zapaliły znicz lub racę, zmówiły jakąś modlitwę za poległych, wspominając jednocześnie tych, którzy warszawskie piekło przeżyli. Uroczystości związane z kolejnymi rocznicami wybuchu PW1944 rosną, obejmują swoim zasięgiem coraz większą część kraju, a przede wszystkim – zaszczepiają dumę z naszego kraju u każdego, kto w sierpniowe dni wspomina ten wyjątkowy zryw.

Nasz cykl „mój kraj, moja duma” skupia się raczej na miejscach i ludziach, ale nie ulega wątpliwości, że prawdziwą dumę możemy czuć także z wydarzeń, takich jak właśnie Powstanie Warszawskie i sposób, w jaki zostało upamiętnione. Jesteśmy szczerze wzruszeni, że to właśnie nasze pokolenie ma zaszczyt w takim wymiarze nadawać wagi i rangi tym kilku minutom wokół „Godziny W”. Niektórzy narzekają – że to „popnacjonalizm”, „gimbopatriotyzm”. Ale przecież właśnie tak zaczyna się droga do prawdziwej świadomości o naszej cudownej historii. Od koszulek, prostych haseł, czasem „mody” czy konformistycznego popłynięcia razem z tłumem.

Wartości w sercu a nie na koszulkach? Zgoda. Ale dlaczego nie „wartości na koszulkach, a dzięki temu z czasem i w sercu”? Strasznie śmieszą zarzuty cenionych publicystów czy dziennikarzy, którzy sami przez lata nie potrafili wzniecić u młodych tego zacięcia i zainteresowania. Teraz to się dzieje, rozlewa, a – co cieszy nas jeszcze mocniej – widać już zalążek „odzyskiwania” kolejnych rocznic wielkich chwil chwały. Za sprawą determinacji i uporu rzeszy poznaniaków, wśród nich także kibiców, powoli odpowiednie miejsce w historii i świadomości Polaków zyskuje Powstanie Wielkopolskie. Potężną pracę wykonano przy odkłamywaniu mitów na temat Żołnierzy Wyklętych, w kolejce czekają już Bitwa pod Kłuszynem czy Wizną.

Nawet jeśli to tylko strzępki, urywki informacji, jakieś zalążki wiedzy, z których dopiero rozwinie się „prawdziwy”, świadomy patriotyzm…

Jesteśmy naprawdę dumni, że możemy w tym uczestniczyć. A przede wszystkim dumni z tych ludzi, którzy własną krwią pisali fantastyczną historię naszego państwa i narodu.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑