Mój kraj, moja duma: Robot do polewania wódki

Opublikowano Styczeń 13, 2016 | przez lucky bastard

maxresdefault-3

Studiowanie i alkohol – dwie rzeczy, których oddzielić od siebie zwyczajnie się nie da. Pije się przed sesją, po sesji, a nawet i w trakcie. Na domówkach, w klubach, akademikach, miasteczkach studenckich, w parkach… Wszędzie. Być na studiach i nie znaleźć osoby, z którą można wypić przysłowiowego browara lub siedem – nierealne.

Studia to też czas poznawania osób, które – szczególnie w bliskich rejonach akademików Politechniki – okazują się zajebiście kreatywnymi ludźmi. Owszem, ich polot jest nieco zabijany przez ciągły przymus wyliczania całek i delt, są odmóżdżani nieustannym przepisywaniem książek, ale to wciąż ludzie o ogromnych możliwościach. Kiedy coś spartoli się w domu, nie potrzebują narzędzi, by to naprawić. Nie ma popielniczki? Żaden kłopot, ogarną z puszki albo czegokolwiek, co jest pod ręką. I tak dalej, i tak dalej.

Biorąc do kupy tę żyłkę majsterkowicza i zamiłowanie do alko wychodzi nam… prawdziwa bomba. Rewolucja w piciu wódki. Znudziło ci się standardowe ładowanie gorzały? Zawsze może pomóc ci w tym… polewacz. Tak, wymyślili go polscy studenci. Powstało już nawet jego kilka wersji.

O co chodzi? O roboty, które u ich właścicieli na melanżach są prawdziwymi hitami. Jedni zrobili je na poważnie, na przykład do obrony pracy inżynieryjnej, pompując w to spory hajs, drudzy – totalnie dla funu, o wiele mniejszym kosztem. Chociaż na standardowym melanżu na dłuższą metę roboty raczej nie zdają egzaminu (potrzeba szybkiej reakcji na propozycję „pijemy?”, zanim robot zdąży polać dziesięć kielonów, całe towarzystwo zdąży się rozproszyć po mieszkaniu) to stanowią zajebistą atrakcję każdej popijawy. Użyteczność – 1/10. Wrażenia artystyczne – 10/10. Aż chce się walnąć kielicha. Polak potrafi.

Najbardziej profesjonalna wersja robota (i przy okazji zwycięzca AGHacks):

 

Wersja Lego:

 

Robot i szersze wyjaśnienie, jak to w ogóle działa:

 

Skromniejsza wersja:

 

Barmani z całego świata – drżyjcie o swoje… roboty.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑