Mój kraj, moja duma: Szlachetna paczka

Opublikowano Grudzień 2, 2015 | przez lucky bastard

szlachetna

Dzień jak co dzień, pędzisz załatwić jakąś sprawę, za chwilę ucieknie ci tramwaj, albo – tak po prostu – idziesz się przejść, żeby wyczilować. I nagle zaczepia cię żebrak, normalny żebrak, ubrany w jakieś łachmany, nieogolony, nieco brudny. W najlepszym wypadku – wygląda na biednego. W najgorszym – na biednego i schorowanego. Prosi o dwa złote albo o coś do jedzenia. Wybierasz dwa złote, bo to szybsza i wygodniejsza opcja. No i po chwili zastanawiasz się: zaraz, zaraz, a co, jeśli ten typek wydymał mnie na hajs?

Przyznaj, że chociaż raz, po tym jak udzieliłeś komuś na ulicy pomocy, patrzyłeś z ukrycia – nieważne, czy ci się udało i czy wytrwałeś dłużej niż dwadzieścia sekund, chodzi o samą chęć – co dana osoba zrobi z tym, co jej dałeś. Zostawi bułki w najbliższym koszu? Będzie dalej żebrać, mimo że dostała piątkę za którą spokojnie można przetrwać do jutra? Czy może odejdzie i w spokoju posmaruje kajzerkę, wyjmując uprzednio scyzoryk i pół pasztetu, który został jej z poprzedniego dnia?

Na dobroczynności wielu próbuje zarobić, bo to niezwykle łatwe. Ile słyszy się o ludziach, którzy żyją z żebrania. Zbiorą dniówkę, której nie zebraliby w żadnej korpo, oddadzą utarg bossowi, sami dostaną z tego jakąś działkę. Marzną przez cztery godziny na ulicy, żeby potem wrócić do domu, wziąć prysznic, wsiąść w audicę i prowadzić normalne życie. Jeden spaliłby się ze wstydu, po innym to spływa jak po kaczce. To nie żadna abstrakcja, to się dzieje.

I gdzieś w tym zderzeniu naciągaczy z dobroczyńcami rykoszetem obrywają ci, którzy faktycznie potrzebują pomocy. Złapałeś się kiedyś na tym, co? Pomógłbyś, ale nie masz pewności, na co pójdzie ten „piątak”, który rzucisz. Na środki czystości? Czy na czystą, będącą środkiem do celu? Jeśli masz nadmiar pieniędzy – dasz i zaspokoisz sumienie. Jeśli nie – nie dasz i obiecasz sobie, że zrobisz to, gdy będziesz miał pewność. Ale skąd ją wziąć? Przecież nie będziesz kogoś śledził, zbierał informacji o nim tylko po to, żeby zrobić mu małe zakupy.

I tak powstała luka dla organizacji charytatywnych. Bo jest masa ludzi, którzy chcieliby pomagać, ale nie są na tyle ufni, by to robić. I lukę tę IDEALNIE zapełnia Szlachetna Paczka, o której na pewno słyszałeś. Inicjatywa, z której jesteśmy dumni.

Na czym polega zajebistość całej akcji? Zaangażowanych w nią jest masa wolontariuszy, a ich aktywność nie ogranicza się do przestania jednego poranka w roku przed bramą kościoła i późniejsze rozliczenie puszki. Oni działają w okolicy. Ludzie zgłaszają się do nich z potrzebami, a oni robią selekcję, wybierają tylko tych, którym pomoc FAKTYCZNIE jest potrzebna. Nie ma opcji, żeby podpisali się pod jakimś naciągaczem. Widzą, w jakich warunkach dana osoba mieszka, widzą, ile zarabia na miesiąc, widzą wzrok małych dzieciaków, którzy potrafią iść do sklepu z elektroniką tylko po to, by podotykać sobie tablet czy smartfon, którego nigdy pewnie nie dostaną.

Każda pozytywnie zweryfikowana rodzina deklaruje, co jest jej potrzebne. Bojler, bo w ich mieszkaniu jest problem z ciepłą wodą, zapasy jedzenia dla czwórki dzieci albo zwyczajna zabawka lub puzzle, mała rzecz, a tak wielka, bo wywołująca uśmiech na twarzy dziecka. Będąc potencjalnym darczyńcą możesz wejść na stronę Szlachetnej Paczki, wyszukać swoją okolicę albo jakąś miejscówkę kompletnie z dupy, i wybrać rodzinę, której chcesz pomóc. Uważasz, że najkorzystniej będzie sprawić nowe łóżko starszej pani z Sochaczewa? A może lepiej byłoby dołożyć się do kursu angielskiego 16-letniego Wojtka? Od ciebie zależy, komu sprawisz uśmiech.

Jeśli nie chcesz się bawić w robienie paczki, możesz rzecz jasna wpłacić pieniądze na konto i wolontariusze zrobią to za ciebie. Ale właśnie to, czyli zaangażowanie darczyńcy, jest w tym wszystkim najlepsze. To, że wytwarza się bezpośrednia więź pomiędzy dwoma światami. Pomiędzy tymi, którym się wiedzie, a tymi, których proza życia dotkliwie chlasta po ryju. Niejednokrotnie obie strony nawiązują ze sobą kontakt. Dla jednych to okazja, żeby docenić to, co mają, dla drugich poczucie, że są nieco ważniejsi w swojej okolicy niż ulotki wkładane za szyby przy centrum handlowym.

Jesteśmy dumni, że w naszym kraju uformowała się akcja charytatywna, której można w pełni zaufać. Która nie spartoli twojego wydatku, przeznaczając go na rzecz zupełnie nieistotną. Bo sam wybierasz komu i co chcesz podarować. Szlachetna Paczka tylko w tym pośredniczy.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑