Mój kraj, moja duma: Tarnów – perła polskiego renesansu

Opublikowano Marzec 25, 2015 | przez lucky bastard

Tarnow_Rynek_20080708_4153

Tydzień temu opowiadaliśmy o lśniącej nowoczesnością Filharmonii Szczecińskiej, więc dziś – dla odmiany – będzie gratka dla miłośników zapachu zabytków. Uliczek na średniowiecznym planie, gotyckich i renesansowych budowli. Przedstawiamy urocze miasto, które według wielu jest jednym z najbardziej niedocenianych miejsc w Polsce. Tarnów – perła polskiego renesansu.

Wycieczkę do Małopolski polecamy szczególnie zwolennikom aktywnego spędzania czasu. Takim, którzy po kilkugodzinnym spacerze nie dostaną zawału serca. Tarnów jest niewielki, więc najlepiej zwiedzać go pieszo. Jeżdżenie samochodem z miejsca w miejsce byłoby brutalnym zarżnięciem całej wyprawy. Tym bardziej odradzamy komunikacje miejską, która trzyma standardy późnego PRL-u. Od razu mówimy – zwolennicy nowoczesnej estetyki, wieżowców i wielkomiejskiego hałasu (są tacy?) będą rozczarowani. Ci, którzy chcą jednak w spokoju odpocząć, znajdą kilka perełek.

Wiecie, że Tarnów ma najwięcej zabytków w tej części Polski, zaraz za Krakowem? Też nie mieliśmy o tym pojęcia, a przecież to taka zachęcająca perspektywa. Wszystko skupia się wokół starówki, zresztą jednej z najpiękniejszych w kraju. Prawdziwą perłą jest Bazylika Katedralna – najcenniejszy zabytek Tarnowa. Oprócz tego unikalne na skalę europejską pomniki nagrobne, figury. Cały zarys rynku jest imponujący, bo sam układ ulic zachował się od czasów średniowiecznych. Do tego bogate muzea, drewniane kościoły, skwery. Fajna jest też kosmiczna fontanna, zaprojektowana na wzór Układu Słonecznego. Wieczorem serce kradnie pięknie oświetlony rynek, który świetnie nadaje się do posiadówki przy piwku. Lub przy dziesięciu.

Dla abstynentów, albo odwrotnie – skacowanych – polecamy filiżankę Tarninówki. Jedynej w swoim rodzaju herbatki z tarniny, czyli owocu-wizytówki Tarnowa. Na prezent dla mamy czy babci albo na własny użytek (w końcu trzeba poszerzać horyzonty) świetnie nada się natomiast nalewka, którą można kupić w wybranych sklepach. Butelka kosztuje 70zł, ale wygląda elegancko. Smakuje wcale nie gorzej.

5907522601751-tarninowka-500ml-tradycyjna-nalewka-tarnowska

Może nie jest to idealne miejsce do clubbingu, ale… to też da się załatwić. Swojski before z Tarninówki i ruszamy w miasto. Największe wrażenie robi Alfa Club. Przyznamy, nie byliśmy, ale miejsce dla ponad tysiąca osób i całkiem zachęcający wystrój mogą okazać się niezłym lokalem na dorżnięcie zmęczonych kilkugodzinnym spacerem nóg.

Chyba, że wolicie dawkę mocniejszych wrażeń. Jesteście fanami serii “Paranormal Activity”? To nieźle się składa, bo w Tarnowie… straszy. No dobra, może precyzyjniej: straszyło. Na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu, może nawet kilkuset lat, wokół miasta powstało mnóstwo legend i podań. Jedne bardziej, drugie mniej prawdopodobne, ale faktem jest, że zmarli mieli często nawiedzać starsze budynki. Tajemnicze kroki w pustym pokoju, duchy, wzywanie egzorcystów. W jednym z tekstów natchnęliśmy się nawet na pojęcie… wampirów energetycznych. Ludzi, którzy samą obecnością wysysają siły witalne. Ponoć są tam do dziś, ale… boimy się, że artykuł jest dziełem jakiegoś paranormalnego zboczeńca, a nie rzetelnego dziennikarza.

tarnow_dworzec

miastapolski.blox

 

Komentarze


Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑