Mój pomysł na podróż dookoła świata

Opublikowano Styczeń 5, 2015 | przez lucky bastard

Miejsce rtw

Opublikowano Styczeń 5, 2015 | przez lucky bastard

0

Wyspy Owcze? Kazachstan? A może Surinam? Kierunki, które do niedawna kojarzyły się z niewyobrażalną wyprawą, dziś są na wyciągnięcie ręki. Świat nieustannie się zmniejsza. Dziś to już kwestia kilku-kilkunastu godzin w samolocie, i to za niezbyt wygórowaną cenę. Żeby zrealizować marzenia nie trzeba zapożyczać się u całej rodziny lub latami odkładać grosz do grosza. Lot do Rzymu tańszy niż PKP do Krakowa, podróż do Tajlandii za 1000 złotych w dwie strony albo wakacje na Majorce za 600 złotych – dziś to już norma.

Zawsze marzyłem o podróży dookoła świata. Jak sami wiecie, pracując na etacie nie jest łatwo wyjechać na dłużej niż miesiąc oraz wydać 30 tysięcy w biurze podróży. Postawiłem więc sobie dwa warunki: podróż trwająca maksymalnie trzy tygodnie i najniższa możliwa cena. Nie nastawiałem się na konkretne terminy, bo przy szukaniu oszczędności trzeba być elastycznym. Miałem też swoje wymarzone miejsca, ale nie upierałem się przy nich – gdyby zamiast Wietnamu trafiła się Indonezja, a zamiast Los Angeles San Francisco, nie byłoby problemu.

Najważniejsza kwestia: jak szukać? Oczywiście wielką pomocą są strony internetowe poświęcone tanim lotom. Można tam znaleźć niedrogie linie z całego świata i poznać różne sposoby na oszczędzanie. Gdzieniegdzie można też trafić konkretne przykłady podróży RTW (Round The World). Tego typu oferty traktowałem jedynie jako wskazówkę a nie gotowy plan – podróż miała być dopasowana do moich oczekiwań, ale też możliwości. Żaden gotowiec nie wchodził więc w grę.

Co jeszcze? Długie godziny poszukiwań, czytanie for podróżniczych, opinii na Trip Advisor, a nawet stron Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Spraw Zagranicznych. W końcu każdy etap podróży musi być dobrze przemyślany. Z drugiej strony z kupnem biletów nie należy czekać zbyt długo – czasami zdarzają się niepowtarzalne okazje wynikające z błędów w systemach rezerwacyjnych. Można na przykład trafić lot za 300 złotych do Gambii albo za dwa razy tyle do Peru. W momencie, kiedy zarezerwujecie i opłacicie taki bilet, przewoźnik nie może już cofnąć rezerwacji lub zażądać dopłaty. Nawet jeśli cena wzięła się z błędu systemu.

Na co warto zwrócić uwagę? Jest sporo spraw, o których nie dowiemy się z dedykowanych portali, szczegółów z pozoru mniej ważnych, które w rzeczywistości mogą wpłynąć na całą podróż. Po pierwsze – loty przesiadkowe. To najtańsza opcja żeby dostać się w najciekawsze lub najbardziej egzotyczne miejsca. Spanie na lotnisku czy kilkunastogodzinne oczekiwanie na kolejny samolot to jednak żadna przyjemność – w końcu mowa tu o urlopie. Czyli o wypoczynku, a nie siedzeniu przez kilkanaście godzin na plastikowym krzesełku na jakimś zadupiastym lotnisku.

Tak więc – albo kilkudniowy postój w ciekawym miejscu albo maksymalnie 3-4 godziny oczekiwania na lotnisku.

Po drugie – bagaż. Zastanówcie się z jak małym bagażem jesteście w stanie polecieć. Wbrew zapewnieniom różnych portali, nie wyobrażam sobie trzech tygodni jedynie z małym plecaczkiem. Oczywiście nie ma też co planować wzięcia 20-kilogramowej walizki, która mogłaby drastycznie podnieść koszt całej podróży i przez którą można stracić mnóstwo czasu w oczekiwaniu na nadawany bagaż.

Założyłem, że wyjazd na trzy tygodnie z podręczną walizką jest możliwy – wystarczy spakować rzeczy najpotrzebniejsze i uniwersalne, zabrać minimum kosmetyków (resztę można kupić na miejscu) i nastawić się na częste pranie. Zdecydowałem się też na miejsca, w których będzie ciepło, dzięki czemu nie trzeba brać ciężkich butów i swetrów.

Warto jednak zauważyć, że różne linie lotnicze inaczej rozumieją bagaż podręczny – dla jednych jest to standardowa walizka podręczna o wymiarach 55 x 40 x 20 centymetrów, dla innych mały plecak. Dlatego postawiłem wyłącznie na linie, które oferują możliwość wzięcia standardowego, 10-kilogramowego bagażu podręcznego.

Kolejną kwestią jest całkowity koszt pobytu w danym kraju. Musimy wziąć pod uwagę ceny wizy, transportu z lotniska, noclegu. Przykładowo: nie opłaca się spędzić dnia czy dwóch w Chinach, bo za wizę trzeba zapłacić ponad 200 złotych od osoby. Z kolei decydując się na przesiadkę w Oslo musimy pamiętać, że koszt podróży z lotniska (lub pomiędzy lotniskami) to często kilkukrotnie więcej niż koszt lotu z Warszawy. A zamiast noclegu w drogim Makau warto wybrać Kanton, gdzie ceny są znacznie niższe.

Następna sprawa to ogólny komfort i bezpieczeństwo podróży. Niby oczywistość, ale nie każdy bierze to pod uwagę planując wyjazd. Postanowiłem nie jechać do miejsc wymagających dodatkowych szczepień – dużo kosztują, są obciążające dla organizmu i trzeba je robić z dużym wyprzedzeniem. Poza tym co to za przyjemność, jechać w miejsce, gdzie na każdym kroku trzeba uważać, by nie zarazić się śmiertelną chorobą. To samo z bezpieczeństwem – szkoda stracić w podróży aparat czy laptopa, nie mówiąc już o zdrowiu czy życiu.

Jedźmy dalej – nocleg i koszt życia. Przemyślmy w jakich warunkach jesteśmy w stanie spać, żeby czuć się dobrze i odpocząć, a jednocześnie wydać jak najmniej. Łatwo jest na rok przed podróżą – w euforii kupowania biletów – zdecydować się na spanie pod namiotem. Jednak im bliżej wyjazdu, tym mniej przyjazna to perspektywa. Nie zdecydowałem się też na couch-surfing ani na wieloosobowe sale w hostelach – nawet niska cena nie rekompensuje braku prywatności, kolejek do łazienki czy obowiązku spędzania czasu z gospodarzem kanapy. Noclegi warto rezerwować z dużym wyprzedzeniem, porównując koszt na popularnych portalach. Można również wynająć mieszkanie – często w lepszej cenie niż hotelowy pokój.

W sytuacji awaryjnej można też skorzystać z aplikacji Hotel Tonight, która znajduje tanie noclegi tylko na daną noc.

W taki sposób powstał mój plan: dziewięć lotów, cztery kontynenty, niecałe trzy tygodnie i to wszystko za jedyne 4378 złotych. Nie wierzycie?

Warszawa – Oslo (99 zł) – Norwegian,
Oslo – Bangkok (671 zł) – Norwegian,
Bangkok – Kuala Lumpur (134 zł) – Air Asia,
Kuala Lumpur – Sydney (472 zł) – Air Asia,
Sydney – Honolulu (1287 zł) – Jetstar,
Honolulu – San Francisco (564 zł) – Alaska Airlines,
San Francisco – Fort Lauderdale (435 zł) – Jet Blue,
Fort Lauderdale – Oslo (613 zł) – Norwegian,
Oslo – Warszawa (103 zł) – Norwegian.

W tym planie uwzględniona jest (i to dwukrotnie) owiana ostatnio złą sławą linia Air Asia. Jeżeli wybieracie się w tamte rejony świata i chcecie pokręcić się trochę po kontynencie, jest to niestety najtańsza opcja.

Oczywiście, można to zorganizować jeszcze taniej, na przykład za 3800 złotych, kupując bilety na czternaście lotów i zobaczyć m.in. Reykiavik, Nowy Jork, Honolulu i Sydney. Albo odbyć osiem lotów i zwiedzić trzy kontynenty za nieco ponad 2300 złotych. Możliwości jest naprawdę wiele.

Mniej więcej drugie tyle trzeba przeznaczyć na życie, chociaż to już wybitnie indywidualna kwestia. Jedno wydaje się pewne – podróż dookoła świata w cenie designerskiej lodówki naprawdę się opłaca.

Ja swój wymarzony plan już mam. Teraz jeszcze muszę go zrealizować.

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑