Monica Lewinsky: powrót. Mówi „nie” cyberprzemocy

Opublikowano Październik 22, 2014 | przez MB

lewinsky

Pamiętacie jeszcze Monicę Lewinsky? Tę stażystkę z Białego Domu, która przed laty rozkochała w sobie ówczesnego prezydenta Stanów Zjednoczonych Billa Clintona? Taki skandal trudno zapomnieć. Jego autorka wraca do życia publicznego w wieku czterdziestu jeden lat i ma nową misję.

Poprzednią wykonała w stu procentach. Uwieść najważniejszego gościa w Stanach Zjednoczonych – mission complete. Jej historia działa się na naszych oczach, świat był wstrząśnięty. Hilary też. Po latach ponętna kochanka mocno żałuje całego zamieszania. Trudno się jej dziwić. Clinton się wywinął, a Lewinsky została okrzyknięta naczelną kurwa USA. Media rozdmuchały sprawę do monstrualnych rozmiarów, a ich romans w Białym Domu do dziś pozostaje jedną najgłośniejszych afer rozporkowych w historii. Monica niejednokrotnie podkreślała, że wolałaby wtedy umrzeć niż przeżywać tę potworną nagonkę. A czy wolałaby umrzeć niż obciągać prezydentowi?

fifty shades

Kiepskie lata Lewinsky najwyraźniej ma już za sobą. Po pierwsze, świetnie się trzyma. Po drugie, pod niezmienionym imieniem i nazwiskiem współpracuje z miesięcznikiem „Vanity Fair” jako felietonistka. Po trzecie, po raz pierwszy od ponad dekady pojawiła się w miejscu publicznym. Nie to, że wyszła po bułki i masło, ale odważyła się nawet na wystąpienie publiczne. Nawijała dobre dwadzieścia minut i nikt jej nie przerwał, nie wyzwał od skończonych dziwek i nie rzucił pomidorem w ryj. Najwyraźniej echa ucichły, choć do niechlubnej przeszłości nie omieszkała nawiązać. Kolejny raz biła się w pierś. A cycki ma całkiem niezłe. Tak nam mówił Bill.

Motywem przewodnim przemowy podczas szczytu Forbesa „Under 30” była jednak jej nowa misja. Po dwudziestu latach od seks-skandalu Monica doszła do wniosku, że musi walczyć z cyberprzemocą i bez jej pomocy się nie obejdzie. Sama siebie uważa za jej ofiarę, choć w czasach jej pięciu minut sławy media społecznościowe oraz serwisy plotkarskie były dopiero w powijakach. Świetnie radziły sobie za to tabloidy, które niejednokrotnie zmieszały ją z błotem. Mocno to odchorowała. Po latach wraca, by pomóc osobom molestowanym i upokarzanym w Internecie.

Wygląda na to, że Lewinsky zaangażowała się nie na żarty, bo założyła już Twittera. Tam funkcjonuje m.in. jako „social activist” oraz „public speaker”. Brzmi o wiele lepiej niż „naczelna kurwa USA”.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , ,



Back to Top ↑