Możesz śmiać się z gwiazd disco polo. Ale gdyby chciały, mogłyby cię kupić…

Opublikowano Październik 20, 2014 | przez MB

liszewski2

Disco polo nieustannie żyje w drugim obiegu i ma się świetnie. Nie dość, że wykonawcy tego nurtu fanów mają w bród i grają więcej koncertów niż Maryla Rodowicz, to w dodatku zgarniają niezłą kapustę.

Nie są to oczywiście pieniądze na miarę największych popowych gwiazd polskiej sceny, ale tym właśnie charakteryzuje się drugi obieg. Kilkadziesiąt tysięcy złotych za gig może krzyknąć tylko parunastu topowych wykonawców z Dodą na czele. Mimo to, stawki twórców muzyki disco polo w wielu mogą wzbudzać niedowierzanie. Szczególnie wśród tych, którzy myśleli, że „Majteczki w kropeczki” to już tylko weselny szlagier.

Zacznijmy od płotek. Zespół Jorrgus, autorzy takich hitów jak „Ja chcę mieć żonę” i „Mama Ci mówiła”, za koncert ogarnia prawie sześciokrotną wartość średniej krajowej, czyli 10 tysięcy złotych. Przy trzech koncertach w miesiąc są w stanie skosić tyle hajsu, co szeregowy pracownik zarabiający 2 koła na rękę w piętnaście.

Koncerty niegdysiejszej królowej disco polo, Shazzy, teraz należą do rzadkości i są wyjątkowo ekskluzywne. Gwiazda najwyraźniej zdaje sobie sprawę ze swojego statusu i za jeden występ żąda 14 tysięcy złotych (gdybyśmy byli Shazzą, bralibyśmy dwa razy tyle). Tysiaka więcej bierze krocząca po ścieżce sukcesu Eva Basta, która zdecydowanie przejmuje pałeczkę od starszej koleżanki. „Hej czy ty wiesz” mógł napisać tylko geniusz.

basta

Podobny hajs za koncert koszą stare wygi disco-biznesu: Skaner, Classic i Top One. W ich przypadku jednak miesięczną wypłatę należy mierzyć większymi kwotami. W tym czasie potrafią dać 6 występów. Bardzo szybko stawki 15 tysięcy dochapał się Niecik, którego błyskotliwa kariera przyprawia o ból głowy największych antropologów.

Uwaga, wchodzimy poziom wyżej. 20 tysięcy za koncert to nie przelewki. Na tak wysokie wynagrodzenie mogą liczyć tylko wybrańcy, pomniki muzyki disco polo. Między innymi kto? Oczywiście Bayer Full. „Wszyscy Polacy” to od lat „jedna rodzina”, która Sławomira Świerzyńskiego najchętniej nosiłaby w lektyce i karmiła winogronami. Nic dziwnego, że znajdują się tacy, którzy chcą im płacić tak duży hajs.

świerzyński

I nie tylko im. Zespół Akcent to nie mniejsza legenda. „Dziewczyna z klubu disco”? „Biała Mewa”? „Spadająca gwiazda”? Nosz, kurwa!  Mieszkańcy Bielska Podlaskiego powinni postawić chłopakom pomnik.

Teraz krezusi. Naturalnie Boys. 25 patoli to suma horrendalna i niewyobrażalna prawdopodobnie dla żadnego z fanów „Chłopa z Mazur”. Jeśli jednak myślicie, że to już szczyt złotej góry, jaki można osiągnąć na discopolowym biznesie, to musimy was rozczarować. Można wspiąć się wyżej. Na samym wierzchołku mniej więcej od dwóch lat wbita jest flaga grupy Weekend – 30 tysięcy za koncert. Przy popularności, jaką dał jej kawałek „Ona tańczy dla mnie”, potrafią grać po… 30 koncertów w miesiącu. Nietrudno przeliczyć, że w tym czasie Radek Liszewski inkasuje 900 tysięcy [sic!]. Za taką kasę mógłby sobie kupić nie tylko dom, ale także wszystkich swoich hejterów.

Fenomen disco polo na zawsze pozostanie zagadką.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑