Muzyka absolutna: Semantik Punk

Opublikowano Czerwiec 29, 2013 | przez Diabeu

semantik-punk

Dziś wchodzimy na wyższy poziom muzycznej abstrakcji. Jeśli jeszcze nie słyszeliście o tej warszawskiej kapeli, to powinniście nadrobić zaległości. Bo osobiście nie zdziwiłbym się, jeśli niedługo będzie ona na ustach całego świata ciężkiej muzyki gitarowej.

Niech tylko nie zmyli was nazwa tej kapeli. Semantik Punk to nie żaden punk, no chyba że punk XXI wieku. Czterech kolesi, znanych kiedyś jako Moja Adrenalina, postanowiło odciąć się od swojej przeszłości – założyli nowy zespół i nagrali w Stanach Zjednoczonych debiut, który w mojej opinii jest jedną z najlepszych, a już na pewno najbardziej nieprzewidywalnych i bezkompromisowych płyt w historii ciężkiego grania znad Wisły. Totalny rozpierdol, dźwiękowa ekwilibrystyka i absolutnie świeży, rzadko spotykany nawet w skali świata styl.

Wzorem PiKeja powiedziałbym: „sprawdźcie to gorące gówno”, ale dawno temu obiecałem sobie, że nie będę przedrzeźniał upośledzonych, więc napiszę po prostu: posłuchajcie dźwięków, przy pomocy których muzycy z Semantik Punk dokonują zamachu na moim mózgu.

 

Czego tu nie ma – ciężar, moc, prędkość, przestrzeń, chaos, arytmia, żonglerka słowna… Semantik Punk poruszają się w mathcore’owej stylistyce, ale ich muzyka jest na tyle oryginalna i wielowątkowa, że nie sposób jednoznacznie zamknąć jej w jakiejkolwiek szufladce. W przeszłości na polskiej scenie metalowej nie brakowało wielu udanych eksperymentów (m.in. Kobong, Neuma, Nyia, Antigama), ale granie uskuteczniane przez warszawiaków jest dla mnie prawdziwym objawieniem. Pojawili się nagle i bez większego szumu, a pod względem nowatorstwa i muzycznego wizjonerstwa po prostu pozamiatali większość kapel pod dywan. I to nie tylko tych z polskiego podwórka. No po prostu posłuchajcie tych riffów. Jak bardzo złym i bezwzględnym trzeba być człowiekiem, by usiąść z gitarą i wymyślić coś takiego?!

 

Połamane dźwięki i słowa – tym wypełniony jest debiutancki album Semantik Punk pod tytułem „abcdefghijklmnoprstuwxyz”.To porcja naprawdę pojebanej, świeżej muzyki, przeplatanej semantycznymi eksperymentami w warstwie słownej, które, o dziwo, sprawiają, że nasz ojczysty i nie lubiący się z muzyką język nagle zaczyna brzmieć tak lekko i swobodnie, zupełnie niczym język angielski. To także solidna porcja gitarowego eksperymentu, który jest o tyle cenny, że został przeprowadzony w naszym kraju. I to z powodzeniem. W minioną środę miałem okazję widzieć i słyszeć Semantik Punk na żywo i było to tak hipnotyzujące doświadczenie, że najchętniej zobaczyłbym ten koncert drugi raz z rzędu. Ci kolesie naprawdę pokazali mi coś, czego już dawno nie widziałem. Ostrzegam jednak, że trzeba dysponować naprawdę otwartym na eksperymenty i nieposkromioną moc umysłem, by tę ich stylistykę zaakceptować.

Obecnie w kontekście muzyki metalowej często mówi się, że potrzebuje ona zmiany formuły i świeżego spojrzenia, bo zbyt wiele kapel, nawet tych najlepszych, powoli zaczyna zjadać własny ogon. Coś w tym jest, ale ja jestem spokojny o przyszłość tego gatunku, bo z pewnością prędzej czy później pojawi się ktoś, kto zdefiniuje go na nowo. A jedni z najmocniejszych kandydatów do wymyślenia koła na nowo i wywrócenia dawnego porządku pochodzą z naszego kraju i pewnie gdzieś w zaciszu swojej sali prób pracują już nad materiałem na drugą płytę. Czekam z niecierpliwością na efekt prac ich chorych umysłów. A tymczasem ponownie zachęcam was do zarażenia się tą muzyczną schizofrenią.

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑