Na co powinieneś uważać w weekend, żeby nie skończyć na bruku

Opublikowano Lipiec 17, 2015 | przez MB

praga południe

Weekend to taki czas w tygodniu, w którym na dwoje babka wróżyła. Możesz miło spędzić czas, pysznie się bawić, poznać ciekawych ludzi, odwiedzić nowe miejsca, uprawiać seks z piękną kobietą albo przeczytać dobrą książkę. Możesz też skończyć na bruku.

Obudzić się na przystanku bez grosza przy duszy, w zarzyganych spodniach i z posmakiem jabola w ustach uprzednio ruchając transwestytę. W poniższym weekendowym cyklu służymy doświadczeniem i podpowiadamy, jak uniknąć drugiego scenariusza.

Dzielnice o złej renomie

http://bi.gazeta.pl/im/1/11437/z11437021Q.jpg

Każde miasto ma takie. We Wrocławiu to słynny „trójkąt”, w Łodzi to Bałuty a w Warszawie oczywiście Praga Południe. W nich zawsze czai się zło i pachnie tam moczem i odchodami. To tam znajdziesz największe miejskie zagrożenia, najbardziej odpychających typów i największy łomot, jaki dostaniesz w życiu. Lepiej się w nie nie zapuszczaj, chyba że nie zależy ci na jedynkach, na jednej ze swoich nerek i na zawartości portfela. W najgorszej sytuacji postawisz się, gdy do jednej z takich dzielnic trafisz przypadkiem. Jeśli nie znasz dobrze okolicy, to raczej tarapaty cię nie ominął.

Mocarz

mocarz

Nowy popularny dopalacz sieje spustoszenie i ma już na sumieniu poważne przypadki zapaści. To nie żart. Żartem jest, że ponoć ten środek pochłania wilgoć. Biorąc to gówno możesz sobie poważnie zaszkodzić. Jego działanie jest osiemset razy silniejsze niż niesyntetycznej marihuany, powoduje utratę kontroli nad ciałem i wywołuje agresywne zachowania. Darujcie sobie lepiej ten syf i nie dajcie się namówić „życzliwym”.

Spotkanie w rodzinnym gronie

spotkanie rodzinne

Ta, na pozór, niewinna okazja może okazać się bardziej złowroga niż niejeden melanż z kumplami. Są bowiem takie rodziny, które za kołnierz nie wylewają i być może twoja jest jedną z nich. Nie mówimy tu o przypadkach patologicznych, ale o ludziach, którzy po prostu lubią uraczyć się bimberkiem przy grillu. Jednym bimberkiem, drugim bimberkiem, potem trzecim i popić piwkiem. Wszyscy dobrze się bawią, śmieją, śpiewają kozackie pieśni a potem budzą się ujebani musztardą. W międzyczasie wujek z wujkiem pobiją się w imię polskiej reprezentacji, ciotka ciotce wyrwie włosy za złe słowo o Maryli Rodowicz a pozostawione samym sobie dzieciaki będą bawić się psią kupą. Nie ma to jak rodzina.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , ,



Back to Top ↑