Na co powinieneś uważać w weekend, żeby nie skończyć na bruku

Opublikowano Sierpień 21, 2015 | przez MB

Weekend to taki czas w tygodniu, w którym na dwoje babka wróżyła. Możesz miło spędzić czas, pysznie się bawić, poznać ciekawych ludzi, odwiedzić nowe miejsca, uprawiać seks z piękną kobietą albo przeczytać dobrą książkę. Możesz też skończyć na bruku. Obudzić się na przystanku bez grosza przy duszy, w zarzyganych spodniach i z posmakiem jabola w ustach uprzednio ruchając transwestytę. W poniższym weekendowym cyklu służymy doświadczeniem i podpowiadamy, jak uniknąć drugiego scenariusza.

Wydarzenia na Facebooku

wydarzenie FB

Niektóre są tak tworzone, że aż ciężko do nich nie dołączyć. Wjazd za free, świetna miejscówka, w opisie obiecana kupa zabawy, osób, które wezmą udział – sto tysięcy. Przychodzi jednak co do czego, to wjazd faktycznie za free, ale alkohol za miliony monet, świetna miejscówka w ostatniej chwili zmieniona na jakąś ruderę, a z obiecanej kupy zabawy zostaje sama kupa, jest drętwo jak na ceremonii pasowania na ucznia w klasach jeden-trzy. Z kolei z zapisanych stu tysięcy zjawiają się trzy osoby, którym akurat tego samego dnia nie wyszły randki. Oczywiście jak już jechałeś pół miasta, to tak łatwo nie zawrócisz. Zostaniesz, wydasz masę szmalu, oczywiście się najebiesz, bo jak inaczej, i wrócisz rozżalony i rozgoryczony, być może nie sam, być może z jednym z tej trójki porzuconych tego wieczora nieudaczników.

Zdjęcie profilowe

profilowe

Sytuacja stara jak świat. Na Fejsie pisze do ciebie lala. Na pierwszy rzut oka niezła dupa z twarzy. Myślisz – ruchałbym. Spotykacie się, od słowa do słowa trafiacie do łóżka, jest fajnie, miło, cel zrealizowany, nie ma na co narzekać. No, może poza jednym. Dziewczyna 1 września rozpoczyna kolejny rok szkolny. Jako trzydziestoletni singiel chętnie cofnąłbyś czas i dokładniej przyjrzał się zdjęciu profilowemu. Fotka ewidentnie mówiła co innego: na oko dwadzieścia dwa lata. Problem w tym, że gliniarz i prokurator są głusi na takie wymówki. W efekcie weekend spędzasz zastanawiając się nad tym jaki wyrok dostaniesz i czy pierwszy raz w dupę bardzo boli.

PayPass

PayPass

Odkąd wydawanie pieniędzy jest tak proste, perspektywa skończenia na bruku stała się człowiekowi bliższa. Nowa koszula? Pyk – kupiona. Płyta Foo Fighters? Pyk – kupiona. Bilet do kina? Pyk – kupiony. Żarcie na dowóz? Pyk. Książka Kinga? Pyk. T-shirt na wyprzedaży? Pyk. Pyk. Pyk. Pyk. Pyk. Największym niebezpieczeństwem płacenia PayPassem jest to, że wydajesz kasę zupełnie nieświadomie. Z wrodzonego lenistwa wygoda i szybkość z jaką teraz można płacić przysłaniają ci resztę świata. Zamiast skupić się przez chwilę na saldzie swojego konta, cieszysz japę do terminala i kupujesz. Kupujesz, kupujesz, kupujesz. Pyk. Pyk. Pyk. A ostatni weekend miesiąca to wpieprzanie gruzu i pożyczanie hajsu.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑