Na co powinieneś uważać w weekend, żeby nie skończyć na bruku

Opublikowano Wrzesień 25, 2015 | przez MB

Weekend to taki czas w tygodniu, w którym na dwoje babka wróżyła. Możesz miło spędzić czas, pysznie się bawić, poznać ciekawych ludzi, odwiedzić nowe miejsca, uprawiać seks z piękną kobietą albo przeczytać dobrą książkę. Możesz też skończyć na bruku. Obudzić się na przystanku bez grosza przy duszy, w zarzyganych spodniach i z posmakiem jabola w ustach uprzednio ruchając transwestytę. W nowym weekendowym cyklu służymy doświadczeniem i podpowiadamy, jak uniknąć drugiego scenariusza.

Jazda autostopem

autostop

Jesteś jeszcze młody, chcesz przeżyć przygodę. Z Dolnego Śląska podróżujesz więc nad polski Bałtyk. Celowo nie kupujesz biletu pociągowego, autostopem będzie więcej zabawy. Stajesz przy drodze, zatrzymuje się fura z uśmiechniętym gościem za kółkiem. Jedzie wam się miło, ze zmęczenia zasypiasz, zamiast na sopockiej plaży budzisz się w lesie gdzieś pod Radomiem. Fury i uśmiechniętego gościa już nie ma. Jednej nerki też. Daj Bóg, żeby był to jedynie scenariusz bazujący na historiach filmowych. Niestety, te historie rzadko kiedy są wyssane z palce. Decydując się na podróż autostopem trzeba mieć oczy wokół głowy.

Rozmowy o polityce

sejm

Polityka to prawdopodobnie najbardziej drażliwy temat do rozmów z możliwych. W trakcie okolicznościowych spotkań potrafi podzielić nawet najbardziej kochającą się rodzinę. Możesz sobie tego nie wyobrażać, ale dresy, kibole, żule, ludzie pijani i naćpani, naziole, policjanci także mają poglądy polityczne. W weekend najlepiej z nimi nie polemizować. Oczywiście stan upojenie sprzyja tego typu dyskusji, ale może również doprowadzić do tego, że powiesz albo wykrzyczysz o kilka kurew za dużo, czego twój rozmówca może już nie wytrzymać i po prostu ci lutnie w imię, przykładowo, legalizacji marihuany, związków partnerskich lub swojej ukochanej partii. Na bani rozmawiaj więc o rzeczach neutralnych, takich jak elewacja budynku, kebab oraz Robert Lewandowski.

Szpan

szpaner 2

Pamiętaj, nikt nie lubi cwaniaków. Szpaner to koleś, który sam prosi się o to by dostać w ryj. I najczęściej w niego dostaje. Prawilni mają alergię na wyluzowanych, nadętych zgrywusów, którzy wyżej srają niż głowę mają, podbijają do wszystkich panienek i noszą w klubie okulary przeciwsłoneczne do postawionego kołnierzyka polówki od Ralpha Laurena. Dlatego w weekend warto czasem zapanować nad swoim ego, a przynajmniej uważać na to, w jakim miejscu się cwaniakuje. W złym miejscu, w złym czasie ta zabawa może nie skończyć się tylko na skrojeniu z piątaka.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , ,



Back to Top ↑