Na co powinieneś uważać w weekend, żeby nie skończyć na bruku

Opublikowano Październik 9, 2015 | przez MB

Weekend to taki czas w tygodniu, w którym na dwoje babka wróżyła. Możesz miło spędzić czas, pysznie się bawić, poznać ciekawych ludzi, odwiedzić nowe miejsca, uprawiać seks z piękną kobietą albo przeczytać dobrą książkę. Możesz też skończyć na bruku. Obudzić się na przystanku bez grosza przy duszy, w zarzyganych spodniach i z posmakiem jabola w ustach uprzednio ruchając transwestytę. W nowym weekendowym cyklu służymy doświadczeniem i podpowiadamy, jak uniknąć drugiego scenariusza.

Długi

dług

Przed weekendowym wyjściem na miasto dla pewności najlepiej ureguluj wszystkie ewentualne długi. Świat jest mały, możesz spotkać kogoś komu zalegasz i z tego mogą zrodzić się niesnaski. Większe lub mniejsze, w zależności od kwoty, jakiej jeszcze nie spłaciłeś. Poza tym zabawę najlepiej rozpocząć z czystym kontem i komfortem psychicznym w głowie, świadomość, że jesteś komuś coś winien skutecznie spina, pozbawia flow i powoduje, że przy zamawianiu kolejnego drinka zastanowisz się dwa razy, czy sięgnąć do portfela – w tym nie ma przyjemności.

Konflikt z bramkarzem w klubie

daro

Być może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale od łysego, napakowanego testosteronem gościa, który siedzi przy wejściu do twojego ulubionego klubu, zależy to, czy wieczór będzie udany, czy też nie. On siedzi tam, żeby po wyjściu z siłowni poczuć władzę, więc od czasu do czasu lubi to wykorzystać. Może cię wpuścić, tak jak zwykle, ale może mieć też kaprys i wywalić cię na zbity pysk za jedno krzywe spojrzenie. Dlatego z takim ochroniarzem lepiej jest żyć w zgodzie. Nie fukaj do koksa, nie stawiaj się, nie stwarzaj niepotrzebnych problemów. Zapłać za wjazd, przyjmij pieczątkę i grzecznie wejdź. A jeśli nawaliłeś się jeszcze przed wejściem na imprezę, niech z koksem gada twój bardziej ogarnięty kumpel. Gdy bramkarz strzeli ci tubę w ryj i wyrzuci cię na bruk, będziesz miał nie lada problem, by z niego wstać.

Speluny

speluna

Speluny to takie miejsca, gdzie o przestawioną szczękę jest łatwiej niż o dobry browar. Spotykają się w nich miejscowa żulernia, mężowie, którzy biją swoje żony, oraz ludzie, którym nie poszczęściło się na giełdzie, stracili swoje oszczędności i jedyne, co im pozostaje to zachlać się na śmierć. Panuje tam atmosfera permanentnej agresji i wzajemnej niechęcie. Jeśli nie chcesz złapać natychmiastowego doła i zarobić tulipanem w potylicę, to omijaj je w weekend z daleka. Każde miasto ma swoje speluny owiane złą sławą, twoje również, więc wiesz, w jakie rejony się nie zapuszczać. Zazwyczaj wali tam moczem, biedą, niską samooceną i depresją.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , ,



Back to Top ↑