Na co powinieneś uważać w weekend, żeby nie skończyć na bruku

Opublikowano Październik 16, 2015 | przez MB

Weekend to taki czas w tygodniu, w którym na dwoje babka wróżyła. Możesz miło spędzić czas, pysznie się bawić, poznać ciekawych ludzi, odwiedzić nowe miejsca, uprawiać seks z piękną kobietą albo przeczytać dobrą książkę. Możesz też skończyć na bruku. Obudzić się na przystanku bez grosza przy duszy, w zarzyganych spodniach i z posmakiem jabola w ustach uprzednio ruchając transwestytę. W nowym weekendowym cyklu służymy doświadczeniem i podpowiadamy, jak uniknąć drugiego scenariusza.

Kiepskie zdrowie

zdrowie

Jeśli czujesz się nie najlepiej, doskwierają ci bóle stawów,  cherlasz i parskasz na wszystkie strony, czujesz w żołądku pewne wiercenie, jesteś przemęczony i jakiś niewyraźny, masz gorączkę albo najchętniej byś tylko spał, to życie nocne miasta w weekend musi sobie poradzić bez ciebie. W takim stanie w działaniach imprezowych jesteś nieprzydatny i możesz sobie tylko zaszkodzić. Będziesz dętką już po jednym piwie, po kolejnych dwóch padniesz z wyczerpania, a po wódzie będziesz rzygał dalej niż widzisz, szybko cię pozamiata, na autopilocie ruszysz w miasto i zaśniesz na ławce. Zresztą wyobraź sobie jak będziesz się czuł na drugi dzień. Może być tak, że kuracja herbatą z miodem nie wystarczy, skończy się na antybiotykach i L4. Ze zdrowiem najlepiej nie igrać i jak organizm nie ma mocy, to trzeba to uszanować. Jeszcze poruchasz, spokojnie.

Koncerty disco polo

disco polo

Fani disco polo to wytrwałe bestie. W końcu, żeby na poważnie słuchać „Ona tańczy dla mnie”, to trzeba mieć zdrowie. Koncerty takich zespołów jak Weekend, Classic, Akcent, Bayer Full, Mig czy Masters to regularne dożynki, na których nikt się nie oszczędza. Prawdziwy kocioł zamiast pod sceną, rozgrywa się dopiero przy barze, ewentualnie przy budce z alkoholem. Niedoświadczony i przede wszystkim nieoswojony z tak dużą dawką kultury niskiej zawodnik może nie wytrzymać tempa narzuconego przez disco wyjadaczy. Wóda, kiełba, chleb ze smalcem, wóda, kiełba, chleb ze smalcem – system jest prosty, ale nie bierze jeńców. Zatem jeśli twoja wiedza o imprezach z muzyką disco polo w roli głównej ogranicza się do okazyjnego bywania na polskich weselach, to nawet dla beki nie wbijaj na koncerty najpopularniejszych kapel, bo tam zabawa toczy się pod dyktando wartości, których twoje poczucie estetyki i godności nie jest w stanie ogarnąć.

Jazda na rowerze

rower

Spośród dzisiaj wymienionych weekendowych niebezpieczeństw jazda na rowerze ma z brukiem najwięcej wspólnego. Czasem aż korci, żeby na bibę nie tłuc się tramwajem lub taksówką, tylko elegancko podjechać rowerkiem, rowerek przypiąć w bezpiecznym miejscu, kulturalnie się najebać i… No właśnie, tutaj zaczyna robić się groźnie. I co? Pewnie znowu wsiąść na rower i bezkolizyjnie wrócić na chatę? Pełne przekonanie pijanego człowieka o własnych zdolnościach utrzymania równowagi niezależnie od stanu upojenia – „co, ja nie pojadę?”, „nic trudnego, siadasz i jedziesz”, „e tam,  blisko mam” – jest za każdym razem niebywałe. A może okazać się zgubne. Jeśli po drodze nie przygrzmocisz w słup lub nie wyjebiesz się na wyższym krawężniku (co raczej jest pewne), to na sto procent zgranie cię policja, każe dmuchnąć lub przejść po linii prostej i droga powrotna do domu znacznie ci się przedłuży.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑