Na co powinieneś uważać w weekend, żeby nie skończyć na bruku

Opublikowano Listopad 13, 2015 | przez MB

Weekend to taki czas w tygodniu, w którym na dwoje babka wróżyła. Możesz miło spędzić czas, pysznie się bawić, poznać ciekawych ludzi, odwiedzić nowe miejsca, uprawiać seks z piękną kobietą albo przeczytać dobrą książkę. Możesz też skończyć na bruku. Obudzić się na przystanku bez grosza przy duszy, w zarzyganych spodniach i z posmakiem jabola w ustach uprzednio ruchając transwestytę. W nowym weekendowym cyklu służymy doświadczeniem i podpowiadamy, jak uniknąć drugiego scenariusza.

Piątek trzynastego

13

Jak wiadomo piątek wieczór to już weekend. A piątek wieczór to już nie piątek, a piątuś, piątunio. Pewnie masz nadzieję, że zostaniesz królem miasta. Pójdziesz na imprezę, odreagujesz stresujący tydzień, upijesz się, zbijesz z kolegami, nomen omen, piątki, poderwiesz kilka dupeczek, jedna z nich zrobi ci loda w kiblu, drugą zabierzesz na chatę i weekend zacznie się z przytupem. Uważaj jednak, bo z twoich szalonych planów może dziś nic nie wyjść. Jest piątek trzynastego, a to znaczy, że pobudka na przystanku, posmak jabola i seks z transwestytą są bardziej prawdopodobne niż myślisz. Nie będziemy ci nic radzić. Po prostu jeszcze raz zastanów się, czy chcesz iść na tę imprezę.

Spirytus rektyfikowany

spirytus

Ten alkohol to trudny przeciwnik. Właściwie jeśli nie jesteś żulem lub Andrzejem Chyrą to w ogóle nie powinieneś go pić. Dziewięćdziesiąt kilka procent w nieodpowiednim miejscu i w nieodpowiednim czasie natychmiast zwali cię z nóg. Przy nieodpowiedniej dawce z kolei, zakończenie weekendu na bruku może być twoim najmniejszym zmartwieniem. Jeśli nie masz za sobą bogatej alkoholowej przeszłości obfitującej w liczne zatrucia, tygodniowe lub miesięczne cugi, poranne delirki i zastawianie telewizora w lombardzie, to po prostu napij się wódki z colą albo walnij dwa lub trzy browary. Brawura nie zawsze jest wskazana.

Rooftop party

rooftop

Moda na organizowanie ekskluzywnych imprez na dachach hoteli, apartamentowców lub biurowców zawitała jakiś czas temu do Warszawy. Jeśli naprawdę lubisz zaszaleć, to taka biba może okazać się dla ciebie prawdziwym wyzwaniem. I nie tylko dlatego, że na dworze jest już zimno. Chodzi głównie o to, że będzie to zwyczajnie biba ileś tam metrów nad ziemią. Jak wiadomo różne przypadki chodzą po ludziach i nawet trzeźwym zdarzyło się stanąć tam, gdzie nie trzeba, przechylić się w nieodpowiednim miejscu lub po prostu zostać potrąconym.

A teraz wyobraź sobie, że poszedłeś w tango, w twoich żyłach płynie Dunaj alkoholu, jak zwykle tańczysz na stołach, wirujesz marynarką nad głową, zaczepiasz panny i tańczysz jak opętany. A potem jeden niewłaściwy ruch, kilkusekundowy lot i trzask, prask, jest już po imprezie.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑