Na co powinieneś uważać w weekend, żeby nie skończyć na bruku

Opublikowano Grudzień 11, 2015 | przez Tomas

Weekend to taki czas w tygodniu, w którym na dwoje babka wróżyła. Możesz miło spędzić czas, pysznie się bawić, poznać ciekawych ludzi, odwiedzić nowe miejsca, uprawiać seks z piękną kobietą albo przeczytać dobrą książkę. Możesz też skończyć na bruku. Obudzić się na przystanku bez grosza przy duszy, w zarzyganych spodniach i z posmakiem jabola w ustach uprzednio ruchając transwestytę. W nowym weekendowym cyklu służymy doświadczeniem i podpowiadamy, jak uniknąć drugiego scenariusza.

Imprezy firmowe

Image and video hosting by TinyPic

 Prawda jest jednak taka: tego typu imprezy to największe zło. Po pierwsze, wystarczy odrobinę wypić, by zapaliła się w głowie lampka: „To wreszcie ten moment, chwila spokoju, kiedy mogę zagadać do tej laski z HR-ów”. Po drugie, nie ma możliwości, by ktokolwiek, kto zajmuje to samo stanowisko, wypadł lepiej od ciebie. Właśnie dlatego stwierdzasz przy barze, że akurat tym razem zamówisz drinka z wyższej półki, postawisz kolejkę przełożonym i w każdej niewygodnej sytuacji musisz zachować twarz. Typowa historia jest taka, że stawiasz szefowej szota i momentalnie przychodzi ośmiu innych osobników z twojego działu, z czego połowy znasz tylko imię. Tak, tak, im też musisz postawić.

Metro w Warszawie

Image and video hosting by TinyPic

Unikajcie albo metra, albo mediów społecznościowych. Nie wiadomo, które miejsce jest w tej chwili bardziej niebezpieczne. Otóż, jak głosi pewna historia, młoda dziewczyna zauważyła w Warszawie, jak mężczyźnie wypadł portfel, podniosła go, podała mu, spostrzegła, że to muzułmanin, a on – ostrzegł, by 12 grudnia nie wsiadała do metra. Ta opowieść krąży od kilku tygodni po Facebooku, przeczytać też o niej można w prasie, chociaż… nikt nie potrafi określić, kim była ów dziewczyna. Rzecz jasna, internetowa społeczność zdążyła już zareagować, tworząc wydarzenie „12-go grudnia wsiadam w metro”. Czyli ma wszystko w dupie, chociaż… nie do końca. Trzy i pół tysiąca ludzi weźmie udział, ale cztery tysiące wciąż obserwuje – obserwuje, co się wydarzy.

Praca w terenie

Image and video hosting by TinyPic

Za pracę w środowisku szkodliwym dla umysłu człowieka dodatkowej kasy nie wypłacają. A zdarza się tak, że robota w terenie to akurat teren, w którym automatycznie stajesz się wrogiem numer 1. Nieważne, że masz 30 lat, bo i tak możesz usłyszeć „Precz z komuną”. Nieważne, że otaczają cię starsi ludzie, bo i tak możesz zostać wyzwany od najgorszych. Nieważne, że obok ciebie stoi starsza pani, bo i tak może zacząć cię popychać, a przecież ty jej oddać nie możesz. Nieważne, że ty musisz każdemu okazywać szacunek, bo brak okazania jakiegokolwiek szacunku może spotkać ciebie. Thug life.

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑