Na co powinieneś uważać w weekend, żeby nie skończyć na bruku

Opublikowano Marzec 11, 2016 | przez Tomas

1

Weekend to taki czas w tygodniu, w którym na dwoje babka wróżyła. Możesz miło spędzić czas, pysznie się bawić, poznać ciekawych ludzi, odwiedzić nowe miejsca, uprawiać seks z piękną kobietą albo przeczytać dobrą książkę. Możesz też skończyć na bruku. Obudzić się na przystanku bez grosza przy duszy, w zarzyganych spodniach i z posmakiem jabola w ustach uprzednio ruchając transwestytę. W naszym weekendowym cyklu służymy doświadczeniem i podpowiadamy, jak uniknąć drugiego scenariusza.

Pisanie po ścianach

No, ewentualnie po murach. Wiadomo, że każdy ma w swoim życiu etap, w którym wydaje mu się, że jak krzyknie coś na głos lub namaluje na murze – będzie fajnie. Ale z tym pisaniem po ławkach, ścianach czy drzwiach toalety trzeba mocno uważać. Historia z Opola, a konkretnie: z opolskiej podstawówki, pokazuje że nie zawsze to, co w kiblu, zostaje w kiblu. Ktoś machnął w WC napis „Andrzej Dupa” i zrobił się dym. Śledztwo, grupowe przesłuchania, analizy grafologiczne, dziennikarze, artykuły, reportaże ze szkoły. Świat stanął na głowie. Dlatego ostrożnie – tym bardziej, że w weekendowe noce twórczość potrafi ponieść.

Impreza firmowa

Poważny dylemat zwłaszcza dla ludzi młodych, aklimatyzujących się w nowym miejscu pracy. Oczywiście, chcesz pokazać, że każdego potrafisz przepić, w międzyczasie udowodnić, że jesteś królem parkietu, wiesz że najlepsze rozmowy są na papierosie (ale to od razu zejdzie pół paczki), no i na pewno błysnąłbyś wiedzą i elokwencją przed przełożonym. Niestety, idąc na imprezę firmową za każdym rogiem czai się śmierć zagrożenie. Po pierwsze, po całym tygodniu pracy możesz wcale nie wypić tyle alkoholu, ile wydaje ci się, że normalnie byś przyjął. Po drugie, to nie czas i miejsce, by chwalić się tym, co masz w głowie (zazwyczaj masz już niewiele). Po trzecie, po alkoholu może ci się włączyć radar samca i rozpoczniesz „polowanie”, wpadając po drodze na szefa firmy. Po czwarte, to historie z życia wzięte – rzyganie w kiblu, zaśnięcie na krześle i przelizanie się z laską na środku parkietu – nie powinny być prezentowane na debiutanckiej imprezie z pracy.

Znajomość przez internet

Już kiedy przedstawiono bohaterów tej historii „on z Sosnowca, ona z Limanki”, wiedzieliśmy że to nie wróży nic dobrego. Ale zaczęło się obiecująco – 20-letni chłopak i 21-letnia dziewczyna poznali się w sieci, on przyjechał do Łodzi i przekimał u niej pare nocy, szybko poznał znajomych, zaaklimatyzował się. W końcu miał wrócić do domu, znajomi dziewczyny odprowadzili go na dworzec, a zanim wsiadł do pociągu – usłyszał od niej, że musi zawrócić, bo zabrał klucze. A tam, na Limance, od znajomych dziewczyny zebrał o klep: jej kolega bił go po twarzy, jej koleżanka kopała go w plecy. Czas przystopować z czatem…

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑