Na co powinieneś uważać w weekend, żeby nie skończyć na bruku

Opublikowano Kwiecień 22, 2016 | przez ZP

bimber

Weekend to taki czas w tygodniu, w którym na dwoje babka wróżyła. Możesz miło spędzić czas, pysznie się bawić, poznać ciekawych ludzi, odwiedzić nowe miejsca, uprawiać seks z piękną kobietą albo przeczytać dobrą książkę. Możesz też skończyć na bruku. Obudzić się na przystanku bez grosza przy duszy, w zarzyganych spodniach i z posmakiem jabola w ustach uprzednio ruchając transwestytę. W nowym weekendowym cyklu służymy doświadczeniem i podpowiadamy, jak uniknąć drugiego scenariusza.

Plenerowe imprezy nad Wisłą

 Choć do letnich temperatur wciąż trochę brakuje, to za oknem niezmiennie często jednak świeci słońce. Dobrze wiadomo jak pierwsze promienie działają na ludzi po okresie pochmurnym i deszczowym. Skoro więc zimne browary patrzą na ciebie z lodówki błagalnym wzrokiem, to pozostawienie ich na pastwę losu byłoby oznaką braku rozumu. Z każdą godziną promile coraz śmielej rozprowadzają się po organizmie, a wraz z nimi – wpadamy na coraz „kreatywniejsze” pomysły. Zaczyna się od „dawajcie wepchniemy Matiego do wody!”, a kończy na dziarskim „ja nie przepłynę?!”. Dla własnego dobra unikajcie zbliżania się do brzegu. Nie wstrzymujcie nadgarstka, ale niech w waszych niecnych planach nie ma udziału rzeka.

Bimber

Płynne złoto polskiego podziemia. Oficjalnie – na hasło „bimber” Polak reaguje na twarzy grymasem i zaskoczeniem takim, jakby właśnie usłyszał o tajemnicach fizyki kwantowej. Nieoficjalnie – oblizuje wargi i biegnie do lodówki po marynowanego śledzia. Bimber to potężna moc, niesamowity woltaż, który nie wykręca ryja, a przy tym spełnia swoje zdanie w stu procentach – klepie sprawniej niż Najman zbierający ciosy młotkowe od Pudziana. No właśnie, tutaj jest pies pogrzebany. Z bimberkiem jest fajnie, euforia na sali wielka, gdy gospodarz spod lady wyciągnie buteleczkę, ale do spożywania trzeba podejść spokojnie i z odpowiednio nakreśloną strategią. Jeśli rzucisz się na wypełniony po brzegi kieliszek jakbyś miał za sobą rok abstynencji, to wiedz, że scenariusz twojej imprezy będzie prosty – pijesz, pijesz i się budzisz. Jeśli we własnym łóżku i w pełni ubrany, to ogromne szczęście.

Snapchat

Snapchat to bez wątpienia fantastyczna zabawka, a jednocześnie platforma do rozwijania znajomości. Niby nic, niby mimochodem, ale zawsze możemy pochwalić się spektakularnym melanżem, spotkaniem jakiejś znanej osobistości czy po prostu wypasistą kolacją jedzoną na mieście. Jak z niego korzystamy – to już zależy tylko od nas i od naszej próżności. Wszyscy jednak wiedzą, że po alkoholu nawet najwięksi amatorzy tej aplikacji potrafią się kompletnie skompromitować. Może zacząć się niewinne, bo od puszczenia na My story fotki flaszki ze słoikiem ogórków. Im dalej w las, tym jednak ciemniej i bardziej przerażająco. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, który nie łapał się za głowę przeglądając swoją galerię tuż po pobudce. Dla waszego dobra radzimy: w momencie kiedy gorzała melduje się na stole, zapominacie zupełnie o tym, że w kieszeni macie telefon.

Komentarze


Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑