Na co powinieneś uważać w weekend, żeby nie skończyć na bruku

Opublikowano Listopad 18, 2016 | przez MB

Weekend to taki czas w tygodniu, w którym na dwoje babka wróżyła. Możesz miło spędzić czas, pysznie się bawić, poznać ciekawych ludzi, odwiedzić nowe miejsca, uprawiać seks z piękną kobietą albo przeczytać dobrą książkę. Możesz też skończyć na bruku. Obudzić się na przystanku bez grosza przy duszy, w zarzyganych spodniach i z posmakiem jabola w ustach uprzednio ruchając transwestytę. W weekendowym cyklu służymy doświadczeniem i podpowiadamy jak uniknąć drugiego scenariusza.

Last Christmas

img_0848

To już prawdopodobnie ten czas, kiedy z każdej strony zaatakuje cię największy świąteczny hit w historii. Usłyszysz go w telewizji, radiu i w supermarkecie. W windzie, w pralce, w lodówce i w reklamach. Nagle okaże się, że inna piosenka właściwie nie istnieje. Co gorsza, nie będziesz mógł się od niej uwolnić. Bo to utwór z tych, który wwierca się w mózg jak tępe wiertło i wychodzi z niego dopiero na wiosnę. Największy dramat przeżyjesz wtedy, gdy będziesz chciał wyjść z domu, żeby na chwilę przewietrzyć głowę a sąsiad na spacerze z psem akurat będzie nucił tak dobrze znany ci refren. Wówczas w głowie będziesz miał tylko jedną myśl – strzelić sobie w nią. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że kompletnie nie wiemy jak was przed tym uchronić.

Wyścigi konne

Horse Racing - Southwell Racecourse

Oczywiście nie chodzi o to, że w weekend przypadkowo mógłbyś znaleźć się na torze wyścigowym zostać poturbowany przez konie (chociaż to też może się zdarzyć, więc na wszelki wypadek uważaj). Mamy na myśli to, że mając żyłkę do hazardu, mógłbyś nieopatrznie wybrać się na wyścigi i zacząć obstawiać gonitwy. Uważaj, to wciąga tak samo jak kasyno, House of Cards i paczka nachosów. Raz zagrasz i nie będziesz chciał przestać. Jeśli na dzień dobry postawisz na złego konia, natychmiast zechcesz się zrewanżować. I tak będziesz się odgrywał i odgrywał, aż pewnego dnia obudzisz się w przytułku dla bezdomnych. Żona będziesz już z twoim najlepszym kumplem, dzieci przestaną pamiętać jak wyglądasz, a ludzie z półświatka w dalszym ciągu będą od ciebie egzekwować dług. Być może będziesz musiał sprzedać się na organy lub zacząć zarabiać jako męska prostytutka. Kto wie?

Telefon służbowy

telefon

Pod żadnym pozorem nie odbieraj go w weekend. Chyba że chcesz go sobie totalnie spierdolić. Telefon służbowy dzwoniący po godzinach pracy nigdy nie oznacza nic dobrego. Prawdopodobnie twój nadgorliwy szef chce, żebyś na asapie przygotował prezentację w PałerPoincie albo wypełnił migiem kilka tabelek, bo inaczej nie wyrobicie się z dedlajnem. Chuj tam. Życie nauczyło nas, że nie ma takiej sprawy, która nie mogłaby poczekać do poniedziałku. Wiemy jednak też, że czasem to cholerne poczucie obowiązku potrafi krzyczeć głośniej niż rozsądek. Dlatego na wszelki wypadek radzimy w weekend całkowicie się odłączyć i na dwa dni zawiesić wszystkie służbowe kontakty. Jeśli tego nie zrobisz i potulnie zaczniesz odpowiadać na każdy ponadprogramowy telefon, pracodawca w końcu zacznie to wykorzystywać, a ty obudzisz się z ręką w nocniku. Kiedy zorientujesz się, w jakie gówno się wpakowałeś, będziesz już w czarnej dupie. Wtedy nie pozostanie ci już nic innego jak pić na umór.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑