Na Facebooku przybywa bezsensownych fanpage’y

Opublikowano Kwiecień 26, 2014 | przez MB

utwórz

Fachowcy z całego świata wróżą rychły koniec Facebooka. Niektórzy pukają się w czoło i wierzą w to, że będzie istniał już zawsze. Nie zauważają bowiem, że portal zamienia się w ciężkostrawną papkę. Polscy użytkownicy nie są bez winy.

Na co dzień bardzo lubimy się pośmiać, ponabijać z celebrytów, popatrzeć na cycki, tyłki, naigrywać ze stereotypów, znacie nas. Zdajemy sobie jednak sprawę, że co za dużo to niezdrowo. Użytkownicy Facebooka w Polsce nie znają umiaru. Dlatego jak grzybów po deszczu przybywa fanpage’y, których istnienie nie ma sensu. Poza jednym – chodzi o handel lajkami.

Duże koncerny nie patyczkują się i zamiast rzetelnie pracować na sporą ilość fanów, wykupują popularne profile. Mniej zachodu, szybki efekt, wiarygodne kliknięcia spływają już same. Dopóki ten proceder nie stał się powszechny, farmy lajków dało się jeszcze jakoś ogarnąć, a wśród dostępnych propozycji znaleźć nawet ciekawe rzeczy.

Jak jednak wiadomo zapach szybkiego hajsu kusi bardziej niż świeżo upieczona szarlotka i wielu użytkownikom zaczęło się wydawać, że są w stanie stworzyć profil, który przyciągnie rzeszę fanów. Z takimi pyszałkami rzeczywistość jednak obchodzi się łagodnie, bo najdurniejsze fanpage’a w tydzień zyskują sto tysięcy lajków. To o czymś świadczy, np. o całkowitej bezmyślności użytkowników i lajkowaniu na oślep. Nowo powstające profile szybko zyskują masę lajków, ale równie szybko przestają być śledzone przez fanów. Przyciągają interesującą nazwą, ale koniec końców okazują się nieudolną kopią innych tzw. internetów. Często ich autorom brakuje zwyczajnie pomysłu na rozwój strony.

Nowych fanpage’y powstaje na tyle dużo, by można było je podzielić na kilka kategorii.

Sprawy bieżące to na przykład „Wesoła urna z egzaminu gimnazjalnego” albo „Matka Oli Kisio Izabela Skorupa”. Zestawienia to takie, które zaczynają się od potęgi liczby„dziesięć”, np. „100 szybkich dań dla studenta”, „1000 pomysłów na prezent”. Są oczywiście profile o tematyce społecznej: „Gdyby faceci mówili to, co myślą”, „Podsłuchane w Almie”, „Aktualne promocje w sieciówkach”, „Mieszkam w Polsce dla beki”.

Nie brakuje tych krajoznawczych: „Opuszczone miejsca”, „Miejsca, które musimy zobaczyć przed śmiercią”, „Miejsca na Dolnym Śląsku, o których nie miałeś pojęcia”, ani tych z cyklu Typowa postać opartym na „Typowym Sebie”: „Typowy Karol – Student Prawa”, „Typowa Agata  – Studentka ASP”, „Typowa Ania – Studentka Psychologii”.

No i oczywiście cycki: „Cycki Ewy Farny”, „Cycki duże, cycki małe, wszystkie cycki są wspaniałe”.

Przybywa ich, przybywa, ale prawda jest taka, że wszystkie te stronki są niepotrzebne. Większość z nich to byty jednorazowego użytku (do wyjątków należą „Cycki Ewy Farnej”), wtórne, nieciekawe, nieśmieszne, pozbawione jakości i polotu. Przeciętny użytkownik Facebooka stał się jednak mało wybredny i lajkuje co popadnie. Nie widzi, że pewne formuły już dawno się wyczerpały a wałkowanie ich nie przynosi nic świeżego. Twórcy za to się cieszą, bo gówniany profil faktycznie zrobić może każdy. Kupcy zgłoszą się już sami.

W tej sytuacji ciężko się dziwić, że kumaci internauci opuszczają Facebooka na rzecz innych serwisów i aplikacji. ..

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , ,



Back to Top ↑