Na marginesie dyskusji o debilnych imionach…

Opublikowano Marzec 14, 2013 | przez Redakcja

imiona

Nie czytam dyskusji o dzieciach, które teraz będą rodzić się z imionami wziętymi z gier komputerowych, światowych lig futbolu, kinowych ekranów i filmów o dilerach heroiny. Nie mam po co, bo mam swoje zdanie: długoterminowo największymi przegranymi będą tu nie skrzywdzone dzieci, ale ich rodzice.

Jeśli jesteś zdrowym na umyśle człowiekiem i nazywasz swoje dziecko jak maskotkę  z filmu, to nie masz prawa oponować, jeśli ktoś okrzyknie cię debilem. Jeśli będziesz stał w szkole na zebraniu, nauczycielka wywoła do rozmowy „tatę Ragnaroka Nowaka” i będziesz to ty – nie miej do ludzi pretensji, że nie zamienią z tobą słowa. Jeśli sąsiedzi usłyszą, jak wołasz Manchester Szymańską, przygotuj się, że nie zaproszą Cię na urodzinowego grilla. Ba, od prawdziwych przyjaciół żądałbym natychmiastowego wyjścia z pępkowego, gdyby okazało się, że pite jest zdrowie małego Apple’a.

I nie miej do mnie pretensji, jeśli kiedyś zwolnię z pracy Ciebie, a nie Marka z biurka obok, który może i ma nieznacznie gorsze wyniki, ale na ciebie zagiąłem parol w momencie, w którym powiedziałeś, że w poniedziałek bierzesz urlop, bo „Pearl zachorowała i nie ma z kim zostać”.

To teraz tatuś będzie bywał częściej w domu. Pamiętaj o tym.

A jeśli jesteś normalny i spotkasz kiedyś Cristiano Kowalskiego? Nie miej do niego pretensji. Po prostu zbluzgaj mu ojca. Cristiano powiedz po prostu, co ma zrobić w dniu, w którym skończy 18 lat.

PS. Dobry film:

 

Komentarze


Tagi: ,



Back to Top ↑