Najbardziej kontrowersyjny, gdy… nie budzi kontrowersji. Witajcie w królestwie Terry’ego Richardsona

Opublikowano Kwiecień 14, 2016 | przez ZP

Kiedy ostatnio zrobił normalną, klasyczną sesję dla Porter Magazine, wywołał większe zdziwienie niż zdjęciami, na których „kończy” na twarzach swoich modelek. Pewnie gdyby skropić go wodą święconą, spłonąłby na miejscu. Świr. Inspirujący, ale kompletnie odjechany świr. Naczelny zbok fotografii, a przy tym człowiek, u którego sesję zaliczył nawet Barack Obama. Przed wami Terry Richardson.

Jeśli w tłumie stu osób mielibyście wskazać największego oblecha, gościa który ma na twarzy wypisane najbardziej chore seksualne fantazje świata, szukalibyście właśnie kogoś takiego jak on. A jednak – gdyby stworzyć listę gwiazd, które dobrowolnie, bez porywania rodzin i przypalania skóry zgodziły się odwiedzić jego pracownię i bez słowa pozbyć się ubrania, dostalibyście listę najwyżej wycenianych wizerunków Hollywood i okolic.

"ImageProsty myk – czytające panie zakrywają lewą część monitora, panowie – prawą

Można wręcz powiedzieć: pokaż mi gwiazdę, a ja znajdę jej zdjęcie zrobione przez Richardsona. Beyonce, Downey Jr, Alba, Ora, Bale (Batman, nie ten z Realu), Minaj Knoxville, Obama… Tak, swoją sesję u wąsatego skandalisty miał nawet sam amerykański prezydent.

"Image

Choć nieustannie roztacza wokół siebie burdelową atmosferę, a zarzuty dotyczące jego moralności można usłyszeć częściej niż dźwięk migawki w aparacie, celebryci walą do niego drzwiami i oknami. Wszyscy oni zgodnie twierdzą, że wbrew wizerunkowi, jaki z lubością kreuje fotograf, przy bliższym poznaniu odkrywa się zupełnie innego człowieka. Ciepłego, serdecznego, do granic możliwości pewnego siebie – owszem, ale też potrafiącego sprawić, że przed jego obiektywem każdy bez wyjątku czuje się swobodnie.

Mniej życzliwe są dla niego mniej znane modelki, którym Richardson nigdy nie wahał się składać niemoralnych propozycji. Jak sam mówi „nikogo do niczego nie zmuszał, to były dorosłe kobiety, które wiedziały czego się spodziewać po przekroczeniu progu jego studia”. Ich zwierzenia miały mu zaszkodzić, tymczasem sprawiły, że zrobiło się wokół niego jeszcze głośniej. Taki przecież od zawsze kreował obraz samego siebie. To tylko sprawiało, że stawał się on jeszcze bardziej rzeczywisty.

Image and video hosting by TinyPic

Co najciekawsze, jego zdjęciom daleko jest do dzieł sztuki. Często ich jakość pozostawia wiele do życzenia, a bardziej wymuskane fotki znajdziecie na losowym instagramowym profilu laski, która potrafi na swoje selfie nałożyć losowy filtr. Prześwietlone, rozmazane, często wykonywane w ten sam sposób, którym zdobył sobie sławę i uznanie. Prostymi analogowymi aparatami, bez zmyślnego pozowania i pedantycznie ustawianego oświetlenia. Ale tym właśnie urzekają. Bo tak naprawdę gdyby ktoś z nas stanął za aparatem (nie liczymy tych, którzy się faktycznie na tym znają), to mniej więcej tak właśnie wyglądałyby nasze próby.

Sam zresztą na początku swojej kariery, pomiędzy jednym a drugim skrętem twierdził, że fotografią zajmować mogą się nawet osoby, które nie mają ani talentu, ani pojęcia. Że to fajny sposób na zarobienie paru dolarów na kolejną działkę. Miał szczęście, bo jego styl trafił na podatny grunt. Wstrzelił się na tyle, że dziś mógłby między jedną sesją a drugą, zupełnie jak Floyd Mayweather Jr., spać na dolarach. Choć znając jego usposobienie, pewnie zamiast tego siedzi teraz rozwalony na starym fotelu w nieodłącznej flanelowej koszuli, która stała się jego symbolem. I już myśli, kogo by tu rozebrać.

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑