Udawany Morrison, udawany Axl. Najbardziej odjechany hołd jaki fani mogą złożyć ulubionemu zespołowi

Opublikowano Luty 4, 2014 | przez MB

4 roses

Najbardziej odpałowa rzecz, jaką fani mogą zrobić dla swojego zespołu? Założyć tribute band. Pamiętacie film z Markiem Wahlbergiem „Gwiazda Rocka”? Kiedyś chciałem być jak jego główny bohater, tylko zamiast udawać wymiatający zespół heavy metalowy, wolałem śpiewać Bee Gees. Szczegół. Kurwa, to jak spełnienie marzeń o wielkiej sławie, poruszaniu tłumów i życiu innym życiem. Tylko tak bardziej lokalnie. Gdzieś w garażu, w małej pipidówie i dla grona pijanych kumpli.

W teorii czysta paranoja: udawanie sławnych kolesi, niemodne przebieranki, nieudolne granie cudzych kawałków i głęboka wiara w powodzenie tego typu przedsięwzięcia. Kaman… To nie może się udać.

A jednak. Najwyraźniej nadal istnieje szerokie grono świrów, maniaków, fanatyków, które brzydzi się obecną formą Axla Rose’a, wierzy, że Elvis żyje i marzy o tym by Jim Morrison zrobił im dziecko.  Bo jak inaczej wytłumaczyć spazmy na koncertach Guns 4 Roses i seks w toalecie w trakcie show The Doors Alive? Jota w jotę odwzorowane wygląd, stylizacja, zachowanie sceniczne, gesty, słowa, westchnięcia, kontakt z publicznością, porykiwania, wrzaski i podskoki. I tłum się tym podnieca jak zdun piecem.

Zazwyczaj są to ludzie, dla których zespół muzyczny jest jak klub piłkarski.

Oddałem serce za drużynę,
oddałem za nią duszę swą.
Wierzę, że kiedyś zasłynie
mój święty klub – WKS Śląsk!

Ludzie, którzy koczują na cmentarzach po śmierci swojego idola, zapalają świeczki na grobach albo wysyłają w prezencie kubeczek spermy. Jest ich od groma, dlatego takie twory jak Nervana albo Gabba funkcjonują w najlepsze. I trzeba przyznać, że w tym co robią są niemal perfekcyjne.

Takich zespołów jest na pęczki: Dread Zeppelin, Beatallica, The Cureheads, Just Like Priest, ReGenesis, The Whodlums, The Buggs (tribute band The Beatles), Sapattivuosi (tribute band Black Sabbath), The Dayglo Pirates (tribute band Jethro Tull) i wiele, wiele innych plus ten, który w redakcji wzbudził najdzikszy entuzjazm – Mini Kiss. Zespół wymalowanych jak Gene Simmons i spółka długowłosych, naszpikowanych ćwiekami, wyrywających panienki, hard rockowych… karłów. Obłęd.

kiss

A skoro o entuzjazmie mowa. Jest kilka kapel, które podobają nam się zdecydowanie najbardziej. Tzw. female-tribute act, czyli seksowne panie w skórzanej oprawie buchające ze sceny żarem godnym Smauga. Przy okazji interpretujące największe rockowe hymny jak „Hells Bells”, „Whole Lotta Love” czy „Livin’ On The Edge”. Jak tu nie kochać The Iron Maidens, AC/DShe, Lez Zeppelin, Blonde Jovi czy Aerochix (tribute band Aerosmith). Sam seks.

maidens

 

lez

 

 

Komentarze


Tagi: , , , , , , , ,



Back to Top ↑