Najbardziej opryskliwe zawody w kraju. Z nimi lepiej nie zadzierać

Opublikowano Lipiec 13, 2013 | przez MB

kanar 2

Są w Polsce profesje, na które trzeba szczególnie uważać. Nie podskakiwać i nie wykłócać się. Z nimi nie wygrasz. Co gorsza, zawsze sprawią, że poczujesz się jak ostatnie ścierwo.

Kierowcy autobusów nocnych

Doświadczenie uczy mnie, że oni są najgorsi. Wkurwieni na szefa za drugą zmianę, niechętnie nastawieni do rzeczywistości i pędzący na łeb na szyję, by horror późnej pracy skończył się jak najszybciej. Bezczelni, wulgarni, nie udzielają odpowiedzi na żadne pytania. Jeśli pasażer ma jakiekolwiek wątpliwości, do dyspozycji ma rozkład jazdy i Internet w telefonie. Błyskawicznie spławiają każdego petenta, by na pętli pocisnąć łacha z koleżkami przy obowiązkowym pecie. W grupie są równie nieprzyjemni, co młodociany gang albo kibice żużlowi.

Urzędniczki

Tzw. panie z okienka. Przerwa obiadowa to świętość. Choćby się waliło, paliło, godzina „zero” na zegarze, tabliczka „zaraz wracam” postawiona. A nie daj Bóg, ktoś poprosi o dodatkowe pięć minut uwagi… Momentalnie zmarszczone czoło i grymas na twarzy taki, że wąs im się odkleja. Najczęściej używają bezokoliczników zdań oraz zwrotów typu „zara”, „no”, „robi się”, „nie pali się”. W dupie mają powiększającą się kolejkę oraz czas klientów. Stać, czekać, nie narzekać.

Nauczyciele

Jak wiadomo, zawsze mają rację i lubią to wykorzystywać. U uczniów nie znoszą sprzeciwu i własnego zdania. Pozbawieni błyskotliwości i indywidualnego myślenia, szybko ucinają każdą dyskusję z powodu braku argumentów. Nie pogodzeni z własną ułomnością intelektualną uciekają się do gróźb, uwag, pał i wyproszenia z klasy. Zauważając brak szacunku ze strony klasy, odwołują się do instancji wyższej, czyli dyrektora/dyrektorki. Charakteryzuje ich poczucie całkowitej bezkarności, co najczęściej objawia się podczas odpytywania na forum klasy. Niewiedza oznacza drwiny i publiczne upokorzenie.

Pracownicy kebabowni

Najbardziej zdecydowany segment gastronomii. U klientów najbardziej cenią konkret: wieprzowina albo kurczak, ketchup albo „czosnek”, duży albo mały. Nieprzystosowani do wymiany składników i wydziwiania przy składaniu zamówienia. Sprawiają wrażenie zaprogramowanych na krojenie, wrzucanie i zawijanie. Jednocześnie nie znoszą swojej roboty całym sercem, o czym świadczą ich nienawistne spojrzenia. Lepiej nie wdawać się w żadne dyskusje, tylko pokornie zamówić i poczekać. Ludzie niezadowoleni ze swojego stanowiska pracy potrafią być najbardziej niebezpieczni.

Kontrolerzy biletów

Absolutni panowie sytuacji. Jedyna profesja, z którą nie da się rozmawiać. Wszystkie słowa jak grochem o ścianę. Działają na poziomie wewnętrznego kodu, którego zrozumienie dla przeciętnego pasażera ogranicza się do słów „dokumenty”, „mandat” oraz, dla niepoznaki, „proszę”. Brak biletu nie podlega żadnemu usprawiedliwieniu. Nie mając go traktowany jesteś jak kryminalista i basta. Do wykonywania zawodu kontrolera biletów należy mieć więc specjalne kwalifikacje. Na czele z bezdusznością i wrodzonym skurwysyństwem.

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑