Siedem najbardziej pożądanych zawodów 2014 roku

Opublikowano Grudzień 28, 2013 | przez Dżordż

kiper

Rynek pracy jaki jest, każdy widzi. Szału nie ma, dlatego ludzie powinni szukać nowych możliwości. Zarówno ci bezrobotni, jak i tacy, którzy są gdzieś zatrudnieni, ale wykonywana robota nie przynosi im porządnej kasy (ani satysfakcji). Jako że dobrzy z nas Samarytanie, podpowiadamy wam jakie zawody mogą przynieść korzyść finansową w zbliżającym się wielkimi krokami roku 2014. Oto subiektywny ranking Wyszło:

7. Striptizer

Nasze babcie rumieniły się na sam widok mężczyzny w kąpielówkach na plaży w Chałupach. Wnuczki, na szczęście, nie są aż tak płochliwe. Dziewczyny, nie tylko te miastowe, lubią alkohol, tańce, ale i roznegliżowanych przystojniaków. Dlatego też coraz częściej na wieczorach panieńskich nie brakuje wytrenowanych facetów z zapałem machających swoimi klejnotami przed eleganckimi paniami. Jeśli nie masz twarzy Shrecka, ciała Pavarottiego ani tanecznych ruchów Gołoty, możesz wziąć się za ostry trening już teraz, a wtedy gdzieś tak koło kwietnia zobaczysz konkretne efekty. Czasowo idealnie, akurat wówczas rozpocznie się sezon poszukiwań striptizerów.

6. Gitarzysta

Wbrew pozorom to nie jest trudny zawód. Żeby wymiatać na gitarze, wcale nie trzeba lat nauki. Można kompletnie… nie umieć na niej grać, a i tak wyłapywać joby, co udowodniła nam wszystkim wspaniała Angelika Fajcht w „Dzien Dobry TVN”. Jeśli wyglądasz w miarę nieźle, masz to rzewne, zamyślone spojrzenie w dal, spokojnie możesz wysyłać swoje CV do telewizji śniadaniowych, potrzebujących „muzyków”, którzy nie grają na żywo.

5. Ogrodnik

Pośród nas jest coraz więcej, jak to się brzydko mówi, dorobkiewiczów. Ludzi, którzy stawiają ładne domy, zaprojektowane przez zajebistych architektów. Jak już je mają, zaczynają kombinować z ogródkiem. Owszem, nie brakuje też speców od ogarnięcia tegoż, no ale potem trzeba go jakoś utrzymać, prawda? Zapracowani bogacze nie bardzo mają czas, żeby latać z sekatorem i przycinać albo zapieprzać z konewką i podlewać, o sianiu czegokolwiek nie wspominając. No i tu moi drodzy wchodzicie do akcji wy – ogrodnicy pasjonaci, którzy wiedzą co i jak. Ta praca ma jeszcze drugą dobrą stronę – podczas nieobecności pana domu można filmowo podruchać przy basenie jego żonę, ewentualnie rozkochać w sobie 20-letnią, śliczną córkę, a potem wżenić w rodzinkę.

4. Szewc

Zawód na wymarciu. Przynajmniej w Warszawie. Mieszkam w centrum, a w promieniu kilometra nie ma choćby jednego zakładu. Ze dwa km od domu przyjmuje co prawda jeden facio, ale po pierwsze jest straszliwie zawalony zleceniami, dlatego oddanie mu butów = kilkunastodniowe oczekiwanie, a po drugie nie wygląda za dobrze. Mocno starszy, drżą mu ręce, głos, powieki. Boję się, że niebawem podbije kartę. Pewnie nie on jeden – większość szewców, których odwiedziłem w ostatnich latach to wiekowi fachowcy. Tak więc tworzy się moi drodzy dla was pewna nisza, warto się nią zainteresować.

3. Kołodziej

Po co komu koleś, który robi drewniane powozy i koła? Przecież czasy Sherlocka Holmesa już za nami! Niby tak, ale… aut jest coraz więcej, środowisko coraz bardziej dostaje po dupie, świat promuje coraz bardziej poruszanie się pojazdami bezspalinowymi, jak rolki, rowery czy hulajnogi. Tylko patrzeć jak wróci moda na stare, dobre  westernowe pojazdy, a wtedy kto ma je wyrabiać, no kto ja się pytam? Kołodziejów zbyt wielu w okolicy nie widać, dlatego można by ogarnąć ów fach.

2. Ludwisarz

W uprawianiu tego zawodu piękne jest to, że możesz kosić kasę z kilku różnych źródeł. Z kościołów – za dzwony. Od jeźdźców konnych – za ozdoby do uprzęży. Od znudzonych bogaczy – za oryginalne kinkiety, klamki, popielniczki. Żyć nie umierać, naprawdę.

1. Kiper

Proszę nie mylić z angielską nazwą bramkarza w piłce nożnej – goalkeeper. Choć po prawdzie oba fachy mają coś wspólnego – piłkarze lubią się napić, kiperzy też. Choć to złe słowo – oni MUSZĄ to robić. I to właśnie jest w tym zawodzie piękne moi drodzy. Nie dość, że oceniacie smak różnorakich alkoholi oraz wielu potraw, to jeszcze wam za to płacą! Trzeba tylko uważać, żeby nie przesadzić = po roku pracy w tym zawodzie nie wyłapać postury smakosza Macieja Nowaka.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , ,



Back to Top ↑