Najbardziej realistyczne przedstawienie wojny w historii gier?

Opublikowano Listopad 16, 2014 | przez Gofrey

7acfdff13964c4d98d3cbb0ca49c72bd

Jesteśmy autentycznie zaskoczeni, choć przecież podobny ruch musiał zostać w końcu przez kogoś wykonany. Wojna na ekranach komputerów czy telewizorów połączonych z konsolami gości przecież już tak długo, że trudno nie uciec od wtórności, od powtarzania pomysłów i schematów. Niby kolejne gry opowiadające historie konfliktów zbrojnych coraz wierniej odwzorowują rzeczywistość pola walki, twórcy zorientowali się też już, że nie da się pokazać wojny bez strat w ludziach, ale wciąż to i tak mniej lub bardziej udane wariacje na temat „jednoosobowa armia czyści świat”.

Kwestią czasu pozostało, aż ktoś pokażę PRAWDZIWĄ wojnę. Prawdziwy dramat ludzi rzuconych na pole walki, prawdziwe ludzkie tragedie. Tak jak szereg realistycznych filmów przełamywał historię o bohaterach w pojedynkę masakrujących całe hordy wrogów, tak i w grach komputerowych musiał nadejść ten przełomowy moment. Moment, w którym obejmujemy kontrolę nie nad herosem z czterdziestoma karabinami, ale człowiekiem, który nagle musi odnaleźć się w mieście pod ostrzałem, bez jedzenia, miejsca do spania, o noktowizorach nie wspominając.

W tym tygodniu ukazała się gra „This war of mine”, czyli najkrócej: symulator przetrwania w okupowanym przez wojsko mieście.

Filmy promocyjne nie pozostawiają wątpliwości – na twórców gry najsilniejszy wpływ miał konflikt w Bośni i oblężenie Sarajewa. Miasto, w którym cywilna ludność poszukiwała środków do życia pod bezustannym ostrzałem snajperów. Miasto, w którym dramat zwykłych ludzi wkręconych w tryby wojennej machiny był bodaj najbardziej poruszający – bo przecież tak bardzo bliski.

 

Sami jeszcze nie graliśmy w „TWOM”, ale przyjrzeliśmy się dokładnie całej mechanice gry, której głównym zadaniem wydaje się wywołanie potężnego moralnego kaca. Na wojnie nie ma bowiem wygranych – ci, którzy przeżyją, do końca swych dni będą mierzyć się z wyrzutami sumienia po często bardzo bezwzlędnych decyzjach, które musieli podjąć w walce o przetrwanie. Jak zabierają się do realizacji tego celu twórcy?

Otrzymujesz grupę ludzi, którzy zadekowali się wspólnie w bezpiecznej kryjówce. Za dnia – czyli wówczas, gdy snajperzy czyhają na każdego nierozważnego cywila na ulicach – pracujesz właśnie w swoim „domostwie”. Zniszczona klitka z czasem zapełnia się narzędziami, które wytwarzają twoi ludzie. To tutaj zmagasz się z problemem braku jedzenia, to tutaj zastanawiasz się, czy rozsądniej oddać lekarstwa dzieciakom, których mama umiera w sąsiednim domostwie, czy zatrzymać je dla członków swojej ekipy. Robi się dramatycznie? To dopiero początek, bo w nocy czas na prawdziwe dylematy moralne.

Po zmroku jesteś bowiem w stanie opuścić kryjówkę i udać się do lokacji, w których czeka jedzenie, drewno, koce i wszystkie inne przedmioty potrzebne do przetrwania wojny. Część z nich strzeżona jest przez żołnierzy, co akurat szczególnego kaca nie wywołuje. Gorzej jednak, gdy dla dobra swoich ludzi musisz okraść parę staruszków, albo nawet zamordować niewinnego, który zwyczajnie broni swojego mienia. Dasz głodować swoim podopiecznym, czy zasztyletujesz innego człowieka starającego się przeżyć w oblężonym mieście?

Do tego przygnębiająca oprawa muzyczna, równie przygnębiająca grafika i hasło: „żołnierzom w wojnie chodzi o zwycięstwo, nam o zdobywanie pożywienia”…

 

Dzień pierwszy. Czwarty. Osiemnasty. Cały czas walcząc z zimnem, głodem, wyrzutami sumienia i podejmowaniem dramatycznych decyzji. Wśród wad recenzenci wymieniają rutynę, która zaczyna się wkradać po 20., 25. dniu. Trzeba jednak od razu zaznaczyć – przecież to jedynie podnosi realizm…

Realizm… Według gry-online.pl:

„Studio 11 bit zadbało o realizm w swojej najnowszej grze do tego stopnia, że większość sytuacji, jaka się tu wydarzyła, pochodzi ze wspomnień ludzi ocalałych z prawdziwych wojen. Przedstawiciele warszawskiej ekipy przeczytali setki wspomnień oraz wysłuchali wielu historii – w kształtowaniu This War of Mine pomagał nawet weteran konfliktu w Iraku”.

To widać i słychać już podczas oglądania filmów z gry. Wygląda na to, że nasi rodzimi producenci stworzyli potwora. Potwora, czyli grę, w której wojna wreszcie wygląda jak wojna…

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑