Najbogatszy człowiek świata – syn kolejarza i pokojówki

Opublikowano Październik 27, 2015 | przez Tomas

Amancio-Ortega

Starszy pan, zadbany, normalnie ubrany i tyle. Nie zobaczycie z nim wywiadu w telewizji, nie przeczytacie żadnej interesującej plotki, ani na co dzień nie ujrzycie jego twarzy. Amancio Ortega, od zawsze schowany i z dala od życia publicznego, właśnie zrobił zamach na ranking najbogatszych ludzi świata. I strącił z tronu niejakiego pana Gatesa.

Majątek netto: 78,8 miliardów dolarów. Więcej o kilkaset baniek od założyciela Microsoftu, co jest zasługą ostatniego skoku akcji grupy Inditex.

Nadal niewiele wam to mówi? Już tłumaczymy. W Inditex wchodzi kilka dobrze wam znanych marek odzieżowych – od Massimo Dutti, przez Bershkę, po Zarę – które skupiają tysiące sklepów. Wspomniany Ortega właśnie te marki i wiele innych stworzył. Od dawna wiodło mu się znakomicie, ale tak dobrze, jak dziś – nigdy wcześniej. Wreszcie może spojrzeć na zamieszkującą tę planetę mieszkańców i powiedzieć: „Na tej imprezie to ja mam najgrubszy portfel”. Ale nie powie. On w ogóle mało mówi, nie do publiki.

Jak Billa Gatesa rozpoznacie w każdym przebraniu, bo gość nie unika rozgłosu, tak Ortega nie znosi dziennikarzy. Nigdy nie udzielił wywiadu, nie wystawiał się ze swoimi kolekcjami, nie zaprosił do swojej chaty ekipy MTV, ani nie cyknął fotki z Kanye Westem. Nie ma go nigdzie i jemu z tym dobrze. Znana ma być jego Zara i inne marki odzieżowe, nie on. Zresztą, on tych ciuchów nawet nie nosi. Jak wyznał, są one przeznaczone dla szczupłych z właściwymi sylwetkami. Czyli nie dla niego.

Historia tego człowieka jest równie niewiarygodna, co piękna. Syn kolejarza i pokojówki. Jako dzieciak roznosił paczki, pomagał w zakładzie krawieckim, został pomocnikiem w jednym ze sklepów, w końcu – kierownikiem. Początkowo szył we własnym garażu: na własną rękę, bez niczyjej pomocy. Wreszcie narodził się pomysł, by ubrania produkować na większą skalę. I jeszcze większą…

Covadonga O’Shea, autorka jego biografii, wspomina anegdotę z dzieciństwa Ortegi:

– Poszedł z mamą kupić produkty w sklepie spożywczym i słyszał, jak ktoś mówił jej, że nie mogą ciągle brać na kreskę, że on jej nie da jedzenia na dzisiejszy obiad. To był tragiczny moment, w którym zdał sobie sprawę z dramatycznej biedy, w jakiej ta rodzina była.

Dlatego szkolną edukację odpuścił sobie już jako 13-latek. Poszedł zarabiać.

Czterdzieści lat temu powstał pierwszy sklep Zary, dziś jest ich blisko siedem tysięcy. Na pięciu kontynentach, w 84 państwach. Król mody? A jakże! Strzałem w „dziesiątkę” okazała się decyzja, by nie iść śladami konkurencji, która przenosi produkcję do Chin. Pozostał wierny idei, by wszystko dalej działo się w Hiszpanii – tutaj można łatwiej reagować na zmiany, być bliżej zmieniających się trendów. Że się nie pomylił, widać po wartości rynkowej Inditeksu. Ostatnie dziesięć lat to blisko 600 proc. wzrostu! Ci, którzy swego czasu zainwestowali długoterminowo w akcje, mogą otworzyć szampana.

Czy Ortega również otwiera szampana, nie wiadomo. Zapłacił pół miliona zielonych, by zapobiec publikacji zdjęć z miesiąca miodowego córki. Wcześniej jako jedyny VIP nie przyszedł na ślub księcia Filipa. Wiadomo więc naprawdę niewiele: jest właścicielem najwyższego drapacza chmur w Hiszpanii, ma luksusowy hotel w Miami, prywatny samolot i chatę w La Corunii. Dość niepozorną…

11kwpwx

Komentarze


Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑