Najcieplejszy film tej jesieni plus bajeczny De Niro

Opublikowano Październik 3, 2015 | przez Gofrey

Intern2

Ciepły. Jeśli mielibyśmy użyć jednego słowa na określenie właśnie wchodzącego na ekrany kin filmu „Praktykant” to właśnie: ciepły. W zalewie komedii romantycznych, w których wybuchy śmiechu mają się przeplatać z ciarkami na plecach i mocniejszym ściśnięciem dłoni kobiety, z którą odwiedzacie kino, „Praktykant” wybija się wysoko ponad przeciętność. Pomysł. Klimat. Scenariusz. Rodzaj humoru oraz ten bajeczny Robert De Niro, który zagrałby z wdziękiem nawet drzewo. Ale przede wszystkim ciepło, które sprawia, że zamiast parsknięć śmiechem po zmyślnych gagach, przez cały czas z ust nie schodzi serdeczny uśmiech.

O, to chyba w ogóle dobre określenie, dobra granica, dzięki której można kategoryzować komedie. Jedne wywołują śmiech, inne uśmiech. Jedne bazują na rechocie charakterystycznym dla spotkania z kumplami, drugie na uśmiechu, który towarzyszy wam zawsze, gdy babcia nakłada kolejną porcję żarcia.

Zresztą, do babci odwołujemy się nie przez przypadek. W skrócie bowiem „Praktykant” opiera się właśnie na charakterystycznym konflikcie pokolenia babć i dziadków z dynamiczną, przyspawaną do swoich smartfonów generacją Facebooka i Instagrama. Oklepane? Skąd. Właśnie świeżość pomysłu jest jedną z największych zalet filmu. To nie starcie mam z córkami, ale coś o wiele szerszego. 70-letni praktykant z 40-letnim doświadczeniem w handlu pracujący u dynamicznej kobiety, której start-up w półtora roku podbił Internet? Szatańska koncepcja, ale jednocześnie tak fantastyczny punkt wyjścia, że po samym „wideo-CV”, które De Niro składa we wstępie filmu mieliśmy ochotę kupić bilety na kolejny seans, by przeżyć to wszystko jeszcze raz.

Tym bardziej, że fabuła porusza tutaj także kompletnie inne problemy, niż narzucający się od razu podział na staromodnych dżentelmenów i wyluzowanych snapchatoholików. Zniewieścienie mężczyzn, którzy towarzyszą kobietom sukcesu. Nieoczekiwany skutek „emancypacji” i zachęcania płci żeńskiej do energicznego życia skupionego wokół pracy i samorealizacji – wpędzenie mężczyzn w wieczne chłopięctwo. Po co wyrastać z gier komputerowych i chlania pięć razy w tygodniu, jeśli dojrzałość i dynamika, razem z inicjatywą, spoczywa w związku po stronie Wenus? Dla niektórych przedstawicieli najmłodszego pokolenia może to być również ekspresowa lekcja stylu i manier. Albo chociaż bolący wyrzut – czemu tak bardzo się zaniedbałeś, czemu jesteś tak bardzo chłopięcy, a tak mało… męski?

Do tego poświęcenie. Rozdzielenie życia prywatnego i zawodowego w świecie, gdzie z pracy wychodzisz dopiero po wylogowaniu się z Facebooka, czyli… praktycznie nigdy. Piorunujące wrażenie, jakie robi „stara szkoła” wrzucona w „nowy wspaniały świat”. Jasne, nie jest to może dzieło, które zmieni oblicze dyskusji między pokoleniami i płciami, ale na pewno nie jest to komedia, która oferuje ciepły uśmiech i nic więcej. Tym bardziej, iż w kilku momentach można być naprawdę solidnie zaskoczonym, że scenarzyści nie podążyli doskonale wydeptanymi ścieżkami, ale jeszcze raz spięli się na oryginalność i pomysłowość.

Jeśli wciąż jeszcze się wahacie: Robert De Niro. W formie wcale nie gorszej, niż 70-letni praktykant, którego gra. Także Anne Hathaway w roli nieco roztrzepanej wizjonerki prezentuje się wyśmienicie, a całe zaplecze ról drugoplanowych – od pierdołowatego Davisa (Zack Pearlman) do zasypanej papierami Becky (Christina Scherer, rocznik 1993, miejcie ją na radarach!) – również nie odstaje i wnosi coś świeżego.

Ogółem – ostatni raz tak dobrze w kinie bawiliśmy się na „Grand Budapest Hotel”. A to naprawdę duży, duży komplement.

Komentarze

Robert De Niro
Klimat starej szkoły
Liczba wylogowań z FB
Ciepło

Podsumowanie: 70-letni praktykant z 40-letnim doświadczeniem w handlu pracujący u dynamicznej kobiety, której start-up w półtora roku podbił Internet? Szatańska koncepcja, ale jednocześnie tak fantastyczny punkt wyjścia, że po samym "wideo-CV", które De Niro składa we wstępie filmu mieliśmy ochotę kupić bilety na kolejny seans, by przeżyć to wszystko jeszcze raz.

4.5


Ocena użytkowników: 3.5 (6 głosów)

Tagi: , , ,



Back to Top ↑