Najdziwniejsze napady na banki w historii

Opublikowano Kwiecień 14, 2015 | przez lucky bastard

glowna

Napady na bank mają w sobie coś działającego na wyobraźnię. Nieprzypadkowo wokół nich powstało tak wiele filmów, a – przyznajmy – wśród nich produkcje bardzo dobre, trzymające w napięciu od początku do końca. Sęk jednak w tym, że niektóre prawdziwe historie przerastały filmową rzeczywistość:

6. Banco Central, Fortaleza

banco central

Panowie wynajęli miejscówkę ulokowaną dwa bloki od filii banku centralnego Brazylii. Przedstawiali się jako członkowie firmy zajmującej się architekturą zieleni, więc specjalnie nie wzbudzały w sąsiedztwie podejrzeń pojawiające i znikające ciężarówki z ziemią. Ot, norma w tej robocie.

Później okazało się jednak, że cała ziemia pochodziła z podkopu. Dotarli pod bank, a potem udało im się przebić aż do kasy. Ile udało się zwinąć? 65 milionów dolarów, rekord Brazylii. Na swój sposób w tej branży to błąd tak dużo kraść, bo przy tak zuchwałej akcji sprawa staje się niemalże państwową i wszystkie siły zostaną zagonione do roboty, by naprawić błąd. Dziś większość złodziei-ogrodników siedzi bądź została zabita.

5. Knightsbridge Security Deposit, Londyn

knightsbridge

Czasem napad wymaga wielotygodniowych przygotowań, a czasem po prostu gigantycznych jaj. W tym przypadku mamy do czynienia z wersją numer dwa: 1897, Knightsbridge Security Deposit, wówczas określany najbezpieczniejszym budynkiem świata, a obrabowany przez uzbrojonych gości w przebraniu.

Dobrze ubrani. Zachowujący się z wielką klasą. Pozowali na klientów, którzy są wielce zainteresowani umieszczeniem swoich kosztowności w obiekcie, a robili to do tego stopnia przekonująco, aż namówili pracowników, by ci pokazali im skrytki. Gdy znaleźli się na dole, wyciągnęli gnaty, zastraszyli menadżera i skradli co się dało.

4. Centralny bank Iraku, Bagdad

saddam

Najsłynniejszy złodziej na tej liście, bo chodzi o Saddama Husajna. Gdy było już pewne, że Irak upadnie, centralny bank zaczął się zwijać na bezpośredni rozkaz Husajna. Opróżniano skrytki, sejfy, a pieniądze ładowano najpierw hurtowo do ciężarówek, by potem po prostu znikały. Miały to być dość absurdalne sceny, bo chodziło o kwoty tak duże, że fizycznie zajmowało sporo miejsca – wyobraźcie sobie kontener pełen dolarów, scena jak z komiksu ze Sknerusem McKwaczem.

Część forsy odzyskano, znaleziono ją bowiem w pałacu jednego z synów Saddama. Ale duża część powędrowała nie wiadomo gdzie.

3. Agricultural Bank of China, Handan

Niezwykły napad, bo od początku złoczyńcy planowali… wszystko oddać. Po co? Dlaczego? Już tłumaczymy.

Miała być to zbrodnia perfekcyjna. Zwinąć kasę, użyć jej, by wygrać na loterii, a potem zwrócić pieniądze zachowując nadwyżkę. Jeden ze złodziei, Ren Xiaofeng, już wcześniej dokonał podobnego interesu, tyle że na mniejszą sumę. Tym razem spróbował pójść znacznie szerzej. A że nie był to pewniak, że szanse na wygraną były naprawdę małe? No cóż, kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana.

 Tym razem jego współpracownikiem był Ma Xiangjing, pracownik banku. Panowie wspólnie w przeciągu miesiąca wpompowali w loterię blisko siedem milionów dolarów (!), ale nie udało im się wygrać. W końcu ich wykryto i skazano, superplan rypnął się po całości.

2. Chelembra, Indie

W Indiach pewien gang rozkręcił w pełni funkcjonalną i dość popularną restaurację, byleby tylko móc okraść bank. Ulokowana była naturalnie w bliskim sąsiedztwie banku, ale aby pozbyć się wszelkich podejrzeń, trzeba było ją prowadzić na wysokim poziomie. Prestiż, klasa, jakość – to musiało ją odznaczać, buda z kebabem by nie przeszła. Przygotowania trwały miesiącami, a inwestycje były spore.

Koniec końców jednak udało im się, wykonali podkop, dobili do skarbca, i w sylwestrową noc okradli główny sejf. Byli wyjątkowo sprytni: wiedzieli, że nakradli tyle, że zwrócą uwagę wszystkich organów ścigania, zostawili więc policji wiele fałszywych tropów. Na miejscu zbrodni zostawili pełno napisów o treściach prokomunistycznych, zostawili trochę łupu (a konkretnie złota) w hotelu w innej prowincji itd. Plan mieli naprawdę niezły, ale po dwóch miesiącach byli pseudorestauratorzy i tak zostali schwytani i posłani do paki. Nie jest łatwo uciec z dużą forsą…

1. The Collar Bomb Bank Robbery, USA

collar bomb

W 2003 dostawca pizzy w średnim wieku wszedł do banku i wręczył kasjerowi notatkę, według której ten miał mu dostarczyć błyskawicznie 250 000 dolarów. Napastnik nie celował bronią, tylko odkrył umieszczoną na klatce piersiowej bombę. Kasjerzy nie dali rady uzbierać tak wielkiej kwoty, zadowolił się więc mniej więcej 10% żądanej sumy i szybko wyszedł. Po piętnastu minutach jednak go ujęto, a on zaczął krzyczeć.

Przekonywał, że napad nie był jego pomysłem, że został do niego zmuszony, a bomba za chwilę wybuchnie, bo na pewno go obserwują. Policja otoczyła go, pozostawiła w jego samochodzie i czekała na przyjazd saperów. Zanim ci się zjawili, facet faktycznie eksplodował.

 I tu historia na swój sposób dopiero się zaczyna. Znaleziono bowiem w jego samochodzie notatki, na których były wskazówki gdzie ma się udać, a także notatki – groźby, które przypominały mu, że tylko wypełniając w pełni plan może uratować życie. Policjanci poszli tym tropem, znaleźli kolejne wskazówki pod, na przykład, głazem, potem przy znaku drogowym… Wreszcie się urwały, zleceniodawca zostawił pusty słoik bez kartki.

Dochodzenie w zagadkowej sprawie trwało siedem lat. Dopiero wtedy ustalono prawdę: dostawca miał kochankę, prostytutkę, której płacił crackiem, pilnie potrzebował gotówki i sam był jednym z tych, którzy planowali skok. Koniec końców gość stał się jednak ofiarą całej tej misternej intrygi, której opisanie w szczegółach wymagałoby wydania pokaźnych rozmiarów książki.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑