Najgorsza możliwa kombinacja: twarz debila i maniera mówienia „tak, tak, tak”.

Opublikowano Kwiecień 2, 2014 | przez Pato

malach

Rzadko udzielam się na tematy poprawności językowej. Gdy z kimś rozmawiam, praktycznie nie zwracam na to uwagi. Jasne – zdarzają się ludzie, których słowa to jeden wielki bełt, ale gdy ktoś nie próbuje tego tuszować, brzmi to naturalnie, momentami ma nawet swój urok. Mogę się z tego pośmiać, ale nie jest to irytujące. Irytuje coś innego: debil udający inteligenta, któremu z pomocą przychodzi niepozorne słowo „tak”.

Było dziś gorąco, tak. Poszliśmy na mecz, tak. Nic się nie działo, tak. Wróciliśmy do domu, tak.

Nie ma bardziej denerwującej maniery językowej (a jeśli jest, to napiszcie w komentarzach). Nie ma niczego gorszego niż gość z dwucyfrowym IQ, który do każdego zdania koniecznie musi dodać coś z „tak”, tylko po to, że podbić powagę wypowiedzi. Przyzwyczaiłem się do wyrażeń „w każdym bądź razie” albo „na dzień dzisiejszy” (ulubiony zwrot sportowców). Macham ręką, gdy ktoś do policzalnych rzeczy używa słowa „ilość”, ale „takowania” przełknąć nie mogę. Irytuje mnie stale: z równą albo z coraz większą mocą.

„Niech się pierze, tak? A jak by było coś nie tak, to proszę dzwonić, tak? I niech pani patrzy, skąd leci woda, gdyby oczywiście leciała, tak?”

Nie wiem skąd się to wzięło. Chyba z telewizji. Grono głupich osób nagle zachciało być mądre, więc siłą rzeczy zaczęło stosować różnych zabiegów. Podobno „tak” to maniera marketingowców, ale ja to słyszę także w sklepie ze sprzętem RTV, w punkcie naprawy telefonów i w Antykwariacie.

Już kiedyś kilka znanych osób wypowiadało się na ten temat i każdy przyznał to samo: „tak” jest półinteligenckie, bezsensowne, denerwujące do tego stopnia, że aż chciałoby się odświeżyć knajackie, proste i sprowadzone: „Zamknij mordę”.

Tak, kiedy słyszę ciągle te „tak, tak”, tak”, to aż tęsknię za wieśniackim „nie, nie, nie”. Proste, nie?

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑